Forum dla wszystkich sympatyków smoków oraz miłośników szeroko pojętej fantastyki.



Uwaga! Draconis korzysta z plików cookies. Są one niezbędne do funkcjonowania forum.

Teraz jest 25 sie 2019, 19:01

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 371 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 15, 16, 17, 18, 19
Autor Wiadomość
PostNapisane: 17 lip 2014, 22:01 
pisklak
pisklak
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 31 sty 2014, 22:18
Posty: 24
Lokalizacja: Południowa Wielkopolska
Cytuj:
Smoki mieszkają w mrokach lodówek studentów, pozbawione świeżego jogurtu oraz dziewic. Jednakże studenci, świadomi że ichniejsze bestyje żyją długo, uknuli diaboliczny spisek, który zostanie zapamiętany na wieki. Zamierzają odkręcić nakręcaną zakrętkę, którą smoczyce radośnie przechowują między klejnotami i przejąć władzę nad śledziami kaszubskimi. Śledzie natomiast są skonfundowane, ponieważ ichnie, acz zagraniczne włości należą do rekinów lokalnej grupy smoczyc. Natomiast smoczki przebywają w swoich niezniszczalnych lepiankach, śniąc o roznegliżowanych bananach wielkości cygańskiego wozu łupieżco-Transylwańskiego. Plan długo spoglądnąwszy był dość dobrze spopielony jak każdy wypiek iluzjonistycznej proweniencji burżuazji, kupiony za garść chmielowych żetoników. Polegał na taktownym żebraniu wśród nieogolonych przedstawicieli mniejszości seksualnych, które lubią czasem przyprawić różne rzeczy oraz inne dania, podawane w cynowym sosie curry. Pewnego cichego popołudnia, w cichym lesie, cicho szumiały cichutko szumiące tajemnicze, wręcz niezwykłe z innego budyniu, ukradzione zostało spośród jednolitej bryły melasy, wielkie w naszym wyobrażeniu bydle. Pewnej jasnej grocie przypadło coś, co błyszczy niespotykanie jasno niczym słońce, wschodzące nad zimowym niebem. Było to coś co wyglądało niczym zwiewny kaftan bezpieczeństwa, założony na poskręcany do czegoś konar, jednakże było niezbyt reprezentacyjne, jednak było. Pewnego, jakże jasno widocznego smoka z nadnaturalnymi jajami pobłyskującymi srebrem dosięgło kilka różnorakich kamieni ogniskujących, które rytmicznie uderzając o chmury, spłodziły coś różowego. Lekka i puszysta masa uranu 235 spadła z nieboskłonu lekko zawadzając o niewysoki budynek. Potem zaczęła jodłować jakaś dziwna smoczyca, widząc tenże incydent, także nie robiąc już nic nadzwyczajego gdy nagle uran, począł tańczyć tango. Meksykańska równina równości równej równiejszej równinie zapłonęła różowym płomieniem po ścianie ciszy, która była zbyt głośna dla przechodzących zeber w sosie tabasco połyskującym czymś równym nieprzeciętnemu wachlarzowi rozpiętości geograficznych linii prostych, które lubią zakrzywiać różne czasoprzestrzenie trzeciej rzeszy pospolitej. Tymczasem w jaskini nieopodal siedział niski czerwony smok popijający kawę zbożową z cynamonem i zagryzając ciasteczkiem z kotem. Zauważył idącego smoka, więc zaprzestał maltretowania kredensu siekierą. Niestety zawistni, samozwańczy hydraulicy ugotowali ohydnego pieroga-mieszańca, który śmierdział wyniośle skarpetami pełnymi obleśnych pingwinów. Pewnego niezbyt zbytecznego smoka-żarłoka martwiło martwe zmartwienie się króliczka bożonarodzeniowego.
- Dlaczego smoki wychwalają wszystko, tylko nie to, co zwykle samo się smaży? - zastanawiało się smoczysko, zajadając pytanie po śniadaniu.
- Nieprawda! - odpowiedział bożonarodzeniowy


[ Post made via Android ] Obrazek

_________________
- Pielęgnuj marzenia, chłopcze, bo bez nich staniesz się...
- Nieszczęśliwym.
- Nikim - sprostował twardym tonem. - Bez marzeń staniesz się nikim!

~ Jacek Piekara: "Łowcy dusz"


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 17 lip 2014, 22:34 
pisklak
pisklak
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 lis 2013, 22:44
Posty: 28
Lokalizacja: Kraków
Cytuj:
Smoki mieszkają w mrokach lodówek studentów, pozbawione świeżego jogurtu oraz dziewic. Jednakże studenci, świadomi że ichniejsze bestyje żyją długo, uknuli diaboliczny spisek, który zostanie zapamiętany na wieki. Zamierzają odkręcić nakręcaną zakrętkę, którą smoczyce radośnie przechowują między klejnotami i przejąć władzę nad śledziami kaszubskimi. Śledzie natomiast są skonfundowane, ponieważ ichnie, acz zagraniczne włości należą do rekinów lokalnej grupy smoczyc. Natomiast smoczki przebywają w swoich niezniszczalnych lepiankach, śniąc o roznegliżowanych bananach wielkości cygańskiego wozu łupieżco-Transylwańskiego. Plan długo spoglądnąwszy był dość dobrze spopielony jak każdy wypiek iluzjonistycznej proweniencji burżuazji, kupiony za garść chmielowych żetoników. Polegał na taktownym żebraniu wśród nieogolonych przedstawicieli mniejszości seksualnych, które lubią czasem przyprawić różne rzeczy oraz inne dania, podawane w cynowym sosie curry. Pewnego cichego popołudnia, w cichym lesie, cicho szumiały cichutko szumiące tajemnicze, wręcz niezwykłe z innego budyniu, ukradzione zostało spośród jednolitej bryły melasy, wielkie w naszym wyobrażeniu bydle. Pewnej jasnej grocie przypadło coś, co błyszczy niespotykanie jasno niczym słońce, wschodzące nad zimowym niebem. Było to coś co wyglądało niczym zwiewny kaftan bezpieczeństwa, założony na poskręcany do czegoś konar, jednakże było niezbyt reprezentacyjne, jednak było. Pewnego, jakże jasno widocznego smoka z nadnaturalnymi jajami pobłyskującymi srebrem dosięgło kilka różnorakich kamieni ogniskujących, które rytmicznie uderzając o chmury, spłodziły coś różowego. Lekka i puszysta masa uranu 235 spadła z nieboskłonu lekko zawadzając o niewysoki budynek. Potem zaczęła jodłować jakaś dziwna smoczyca, widząc tenże incydent, także nie robiąc już nic nadzwyczajego gdy nagle uran, począł tańczyć tango. Meksykańska równina równości równej równiejszej równinie zapłonęła różowym płomieniem po ścianie ciszy, która była zbyt głośna dla przechodzących zeber w sosie tabasco połyskującym czymś równym nieprzeciętnemu wachlarzowi rozpiętości geograficznych linii prostych, które lubią zakrzywiać różne czasoprzestrzenie trzeciej rzeszy pospolitej. Tymczasem w jaskini nieopodal siedział niski czerwony smok popijający kawę zbożową z cynamonem i zagryzając ciasteczkiem z kotem. Zauważył idącego smoka, więc zaprzestał maltretowania kredensu siekierą. Niestety zawistni, samozwańczy hydraulicy ugotowali ohydnego pieroga-mieszańca, który śmierdział wyniośle skarpetami pełnymi obleśnych pingwinów. Pewnego niezbyt zbytecznego smoka-żarłoka martwiło martwe zmartwienie się króliczka bożonarodzeniowego.
- Dlaczego smoki wychwalają wszystko, tylko nie to, co zwykle samo się smaży? - zastanawiało się smoczysko, zajadając pytanie po śniadaniu.
- Nieprawda! - odpowiedział bożonarodzeniowy smok

_________________
ptaQ


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 18 lip 2014, 06:08 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów
Cytuj:
Smoki mieszkają w mrokach lodówek studentów, pozbawione świeżego jogurtu oraz dziewic. Jednakże studenci, świadomi że ichniejsze bestyje żyją długo, uknuli diaboliczny spisek, który zostanie zapamiętany na wieki. Zamierzają odkręcić nakręcaną zakrętkę, którą smoczyce radośnie przechowują między klejnotami i przejąć władzę nad śledziami kaszubskimi. Śledzie natomiast są skonfundowane, ponieważ ichnie, acz zagraniczne włości należą do rekinów lokalnej grupy smoczyc. Natomiast smoczki przebywają w swoich niezniszczalnych lepiankach, śniąc o roznegliżowanych bananach wielkości cygańskiego wozu łupieżco-Transylwańskiego. Plan długo spoglądnąwszy był dość dobrze spopielony jak każdy wypiek iluzjonistycznej proweniencji burżuazji, kupiony za garść chmielowych żetoników. Polegał na taktownym żebraniu wśród nieogolonych przedstawicieli mniejszości seksualnych, które lubią czasem przyprawić różne rzeczy oraz inne dania, podawane w cynowym sosie curry. Pewnego cichego popołudnia, w cichym lesie, cicho szumiały cichutko szumiące tajemnicze, wręcz niezwykłe z innego budyniu, ukradzione zostało spośród jednolitej bryły melasy, wielkie w naszym wyobrażeniu bydle. Pewnej jasnej grocie przypadło coś, co błyszczy niespotykanie jasno niczym słońce, wschodzące nad zimowym niebem. Było to coś co wyglądało niczym zwiewny kaftan bezpieczeństwa, założony na poskręcany do czegoś konar, jednakże było niezbyt reprezentacyjne, jednak było. Pewnego, jakże jasno widocznego smoka z nadnaturalnymi jajami pobłyskującymi srebrem dosięgło kilka różnorakich kamieni ogniskujących, które rytmicznie uderzając o chmury, spłodziły coś różowego. Lekka i puszysta masa uranu 235 spadła z nieboskłonu lekko zawadzając o niewysoki budynek. Potem zaczęła jodłować jakaś dziwna smoczyca, widząc tenże incydent, także nie robiąc już nic nadzwyczajego gdy nagle uran, począł tańczyć tango. Meksykańska równina równości równej równiejszej równinie zapłonęła różowym płomieniem po ścianie ciszy, która była zbyt głośna dla przechodzących zeber w sosie tabasco połyskującym czymś równym nieprzeciętnemu wachlarzowi rozpiętości geograficznych linii prostych, które lubią zakrzywiać różne czasoprzestrzenie trzeciej rzeszy pospolitej. Tymczasem w jaskini nieopodal siedział niski czerwony smok popijający kawę zbożową z cynamonem i zagryzając ciasteczkiem z kotem. Zauważył idącego smoka, więc zaprzestał maltretowania kredensu siekierą. Niestety zawistni, samozwańczy hydraulicy ugotowali ohydnego pieroga-mieszańca, który śmierdział wyniośle skarpetami pełnymi obleśnych pingwinów. Pewnego niezbyt zbytecznego smoka-żarłoka martwiło martwe zmartwienie się króliczka bożonarodzeniowego.
- Dlaczego smoki wychwalają wszystko, tylko nie to, co zwykle samo się smaży? - zastanawiało się smoczysko, zajadając pytanie po śniadaniu.
- Nieprawda! - odpowiedział bożonarodzeniowy smok gwałtownie

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 18 lip 2014, 08:45 
pisklak
pisklak
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 31 sty 2014, 22:18
Posty: 24
Lokalizacja: Południowa Wielkopolska
Cytuj:
Smoki mieszkają w mrokach lodówek studentów, pozbawione świeżego jogurtu oraz dziewic. Jednakże studenci, świadomi że ichniejsze bestyje żyją długo, uknuli diaboliczny spisek, który zostanie zapamiętany na wieki. Zamierzają odkręcić nakręcaną zakrętkę, którą smoczyce radośnie przechowują między klejnotami i przejąć władzę nad śledziami kaszubskimi. Śledzie natomiast są skonfundowane, ponieważ ichnie, acz zagraniczne włości należą do rekinów lokalnej grupy smoczyc. Natomiast smoczki przebywają w swoich niezniszczalnych lepiankach, śniąc o roznegliżowanych bananach wielkości cygańskiego wozu łupieżco-Transylwańskiego. Plan długo spoglądnąwszy był dość dobrze spopielony jak każdy wypiek iluzjonistycznej proweniencji burżuazji, kupiony za garść chmielowych żetoników. Polegał na taktownym żebraniu wśród nieogolonych przedstawicieli mniejszości seksualnych, które lubią czasem przyprawić różne rzeczy oraz inne dania, podawane w cynowym sosie curry. Pewnego cichego popołudnia, w cichym lesie, cicho szumiały cichutko szumiące tajemnicze, wręcz niezwykłe z innego budyniu, ukradzione zostało spośród jednolitej bryły melasy, wielkie w naszym wyobrażeniu bydle. Pewnej jasnej grocie przypadło coś, co błyszczy niespotykanie jasno niczym słońce, wschodzące nad zimowym niebem. Było to coś co wyglądało niczym zwiewny kaftan bezpieczeństwa, założony na poskręcany do czegoś konar, jednakże było niezbyt reprezentacyjne, jednak było. Pewnego, jakże jasno widocznego smoka z nadnaturalnymi jajami pobłyskującymi srebrem dosięgło kilka różnorakich kamieni ogniskujących, które rytmicznie uderzając o chmury, spłodziły coś różowego. Lekka i puszysta masa uranu 235 spadła z nieboskłonu lekko zawadzając o niewysoki budynek. Potem zaczęła jodłować jakaś dziwna smoczyca, widząc tenże incydent, także nie robiąc już nic nadzwyczajego gdy nagle uran, począł tańczyć tango. Meksykańska równina równości równej równiejszej równinie zapłonęła różowym płomieniem po ścianie ciszy, która była zbyt głośna dla przechodzących zeber w sosie tabasco połyskującym czymś równym nieprzeciętnemu wachlarzowi rozpiętości geograficznych linii prostych, które lubią zakrzywiać różne czasoprzestrzenie trzeciej rzeszy pospolitej. Tymczasem w jaskini nieopodal siedział niski czerwony smok popijający kawę zbożową z cynamonem i zagryzając ciasteczkiem z kotem. Zauważył idącego smoka, więc zaprzestał maltretowania kredensu siekierą. Niestety zawistni, samozwańczy hydraulicy ugotowali ohydnego pieroga-mieszańca, który śmierdział wyniośle skarpetami pełnymi obleśnych pingwinów. Pewnego niezbyt zbytecznego smoka-żarłoka martwiło martwe zmartwienie się króliczka bożonarodzeniowego.
- Dlaczego smoki wychwalają wszystko, tylko nie to, co zwykle samo się smaży? - zastanawiało się smoczysko, zajadając pytanie po śniadaniu.
- Nieprawda! - odpowiedział bożonarodzeniowy smok gwałtownie wykreślając


[ Post made via Android ] Obrazek

_________________
- Pielęgnuj marzenia, chłopcze, bo bez nich staniesz się...
- Nieszczęśliwym.
- Nikim - sprostował twardym tonem. - Bez marzeń staniesz się nikim!

~ Jacek Piekara: "Łowcy dusz"


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 18 lip 2014, 09:11 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów
Cytuj:
Smoki mieszkają w mrokach lodówek studentów, pozbawione świeżego jogurtu oraz dziewic. Jednakże studenci, świadomi że ichniejsze bestyje żyją długo, uknuli diaboliczny spisek, który zostanie zapamiętany na wieki. Zamierzają odkręcić nakręcaną zakrętkę, którą smoczyce radośnie przechowują między klejnotami i przejąć władzę nad śledziami kaszubskimi. Śledzie natomiast są skonfundowane, ponieważ ichnie, acz zagraniczne włości należą do rekinów lokalnej grupy smoczyc. Natomiast smoczki przebywają w swoich niezniszczalnych lepiankach, śniąc o roznegliżowanych bananach wielkości cygańskiego wozu łupieżco-Transylwańskiego. Plan długo spoglądnąwszy był dość dobrze spopielony jak każdy wypiek iluzjonistycznej proweniencji burżuazji, kupiony za garść chmielowych żetoników. Polegał na taktownym żebraniu wśród nieogolonych przedstawicieli mniejszości seksualnych, które lubią czasem przyprawić różne rzeczy oraz inne dania, podawane w cynowym sosie curry. Pewnego cichego popołudnia, w cichym lesie, cicho szumiały cichutko szumiące tajemnicze, wręcz niezwykłe z innego budyniu, ukradzione zostało spośród jednolitej bryły melasy, wielkie w naszym wyobrażeniu bydle. Pewnej jasnej grocie przypadło coś, co błyszczy niespotykanie jasno niczym słońce, wschodzące nad zimowym niebem. Było to coś co wyglądało niczym zwiewny kaftan bezpieczeństwa, założony na poskręcany do czegoś konar, jednakże było niezbyt reprezentacyjne, jednak było. Pewnego, jakże jasno widocznego smoka z nadnaturalnymi jajami pobłyskującymi srebrem dosięgło kilka różnorakich kamieni ogniskujących, które rytmicznie uderzając o chmury, spłodziły coś różowego. Lekka i puszysta masa uranu 235 spadła z nieboskłonu lekko zawadzając o niewysoki budynek. Potem zaczęła jodłować jakaś dziwna smoczyca, widząc tenże incydent, także nie robiąc już nic nadzwyczajego gdy nagle uran, począł tańczyć tango. Meksykańska równina równości równej równiejszej równinie zapłonęła różowym płomieniem po ścianie ciszy, która była zbyt głośna dla przechodzących zeber w sosie tabasco połyskującym czymś równym nieprzeciętnemu wachlarzowi rozpiętości geograficznych linii prostych, które lubią zakrzywiać różne czasoprzestrzenie trzeciej rzeszy pospolitej. Tymczasem w jaskini nieopodal siedział niski czerwony smok popijający kawę zbożową z cynamonem i zagryzając ciasteczkiem z kotem. Zauważył idącego smoka, więc zaprzestał maltretowania kredensu siekierą. Niestety zawistni, samozwańczy hydraulicy ugotowali ohydnego pieroga-mieszańca, który śmierdział wyniośle skarpetami pełnymi obleśnych pingwinów. Pewnego niezbyt zbytecznego smoka-żarłoka martwiło martwe zmartwienie się króliczka bożonarodzeniowego.
- Dlaczego smoki wychwalają wszystko, tylko nie to, co zwykle samo się smaży? - zastanawiało się smoczysko, zajadając pytanie po śniadaniu.
- Nieprawda! - odpowiedział bożonarodzeniowy smok gwałtownie wykreślając odsetki

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 18 lip 2014, 11:38 
Konwerter Kawa -> Java
Evil overlord
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 17 wrz 2005, 12:24
Posty: 2369
Lokalizacja: Łódź
deviantArt: stray-soul
Cytuj:
Smoki mieszkają w mrokach lodówek studentów, pozbawione świeżego jogurtu oraz dziewic. Jednakże studenci, świadomi że ichniejsze bestyje żyją długo, uknuli diaboliczny spisek, który zostanie zapamiętany na wieki. Zamierzają odkręcić nakręcaną zakrętkę, którą smoczyce radośnie przechowują między klejnotami i przejąć władzę nad śledziami kaszubskimi. Śledzie natomiast są skonfundowane, ponieważ ichnie, acz zagraniczne włości należą do rekinów lokalnej grupy smoczyc. Natomiast smoczki przebywają w swoich niezniszczalnych lepiankach, śniąc o roznegliżowanych bananach wielkości cygańskiego wozu łupieżco-Transylwańskiego. Plan długo spoglądnąwszy był dość dobrze spopielony jak każdy wypiek iluzjonistycznej proweniencji burżuazji, kupiony za garść chmielowych żetoników. Polegał na taktownym żebraniu wśród nieogolonych przedstawicieli mniejszości seksualnych, które lubią czasem przyprawić różne rzeczy oraz inne dania, podawane w cynowym sosie curry. Pewnego cichego popołudnia, w cichym lesie, cicho szumiały cichutko szumiące tajemnicze, wręcz niezwykłe z innego budyniu, ukradzione zostało spośród jednolitej bryły melasy, wielkie w naszym wyobrażeniu bydle. Pewnej jasnej grocie przypadło coś, co błyszczy niespotykanie jasno niczym słońce, wschodzące nad zimowym niebem. Było to coś co wyglądało niczym zwiewny kaftan bezpieczeństwa, założony na poskręcany do czegoś konar, jednakże było niezbyt reprezentacyjne, jednak było. Pewnego, jakże jasno widocznego smoka z nadnaturalnymi jajami pobłyskującymi srebrem dosięgło kilka różnorakich kamieni ogniskujących, które rytmicznie uderzając o chmury, spłodziły coś różowego. Lekka i puszysta masa uranu 235 spadła z nieboskłonu lekko zawadzając o niewysoki budynek. Potem zaczęła jodłować jakaś dziwna smoczyca, widząc tenże incydent, także nie robiąc już nic nadzwyczajego gdy nagle uran, począł tańczyć tango. Meksykańska równina równości równej równiejszej równinie zapłonęła różowym płomieniem po ścianie ciszy, która była zbyt głośna dla przechodzących zeber w sosie tabasco połyskującym czymś równym nieprzeciętnemu wachlarzowi rozpiętości geograficznych linii prostych, które lubią zakrzywiać różne czasoprzestrzenie trzeciej rzeszy pospolitej. Tymczasem w jaskini nieopodal siedział niski czerwony smok popijający kawę zbożową z cynamonem i zagryzając ciasteczkiem z kotem. Zauważył idącego smoka, więc zaprzestał maltretowania kredensu siekierą. Niestety zawistni, samozwańczy hydraulicy ugotowali ohydnego pieroga-mieszańca, który śmierdział wyniośle skarpetami pełnymi obleśnych pingwinów. Pewnego niezbyt zbytecznego smoka-żarłoka martwiło martwe zmartwienie się króliczka bożonarodzeniowego.
- Dlaczego smoki wychwalają wszystko, tylko nie to, co zwykle samo się smaży? - zastanawiało się smoczysko, zajadając pytanie po śniadaniu.
- Nieprawda! - odpowiedział bożonarodzeniowy smok gwałtownie wykreślając odsetki od

_________________
Do not follow where the path may lead — go instead where there is no path and leave a trail.

Danger? Hah! I walk on the wild side! I laugh in the face of danger! Ha! Ha! Ha!


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 04 sie 2014, 10:27 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów
Cytuj:
Smoki mieszkają w mrokach lodówek studentów, pozbawione świeżego jogurtu oraz dziewic. Jednakże studenci, świadomi że ichniejsze bestyje żyją długo, uknuli diaboliczny spisek, który zostanie zapamiętany na wieki. Zamierzają odkręcić nakręcaną zakrętkę, którą smoczyce radośnie przechowują między klejnotami i przejąć władzę nad śledziami kaszubskimi. Śledzie natomiast są skonfundowane, ponieważ ichnie, acz zagraniczne włości należą do rekinów lokalnej grupy smoczyc. Natomiast smoczki przebywają w swoich niezniszczalnych lepiankach, śniąc o roznegliżowanych bananach wielkości cygańskiego wozu łupieżco-Transylwańskiego. Plan długo spoglądnąwszy był dość dobrze spopielony jak każdy wypiek iluzjonistycznej proweniencji burżuazji, kupiony za garść chmielowych żetoników. Polegał na taktownym żebraniu wśród nieogolonych przedstawicieli mniejszości seksualnych, które lubią czasem przyprawić różne rzeczy oraz inne dania, podawane w cynowym sosie curry. Pewnego cichego popołudnia, w cichym lesie, cicho szumiały cichutko szumiące tajemnicze, wręcz niezwykłe z innego budyniu, ukradzione zostało spośród jednolitej bryły melasy, wielkie w naszym wyobrażeniu bydle. Pewnej jasnej grocie przypadło coś, co błyszczy niespotykanie jasno niczym słońce, wschodzące nad zimowym niebem. Było to coś co wyglądało niczym zwiewny kaftan bezpieczeństwa, założony na poskręcany do czegoś konar, jednakże było niezbyt reprezentacyjne, jednak było. Pewnego, jakże jasno widocznego smoka z nadnaturalnymi jajami pobłyskującymi srebrem dosięgło kilka różnorakich kamieni ogniskujących, które rytmicznie uderzając o chmury, spłodziły coś różowego. Lekka i puszysta masa uranu 235 spadła z nieboskłonu lekko zawadzając o niewysoki budynek. Potem zaczęła jodłować jakaś dziwna smoczyca, widząc tenże incydent, także nie robiąc już nic nadzwyczajego gdy nagle uran, począł tańczyć tango. Meksykańska równina równości równej równiejszej równinie zapłonęła różowym płomieniem po ścianie ciszy, która była zbyt głośna dla przechodzących zeber w sosie tabasco połyskującym czymś równym nieprzeciętnemu wachlarzowi rozpiętości geograficznych linii prostych, które lubią zakrzywiać różne czasoprzestrzenie trzeciej rzeszy pospolitej. Tymczasem w jaskini nieopodal siedział niski czerwony smok popijający kawę zbożową z cynamonem i zagryzając ciasteczkiem z kotem. Zauważył idącego smoka, więc zaprzestał maltretowania kredensu siekierą. Niestety zawistni, samozwańczy hydraulicy ugotowali ohydnego pieroga-mieszańca, który śmierdział wyniośle skarpetami pełnymi obleśnych pingwinów. Pewnego niezbyt zbytecznego smoka-żarłoka martwiło martwe zmartwienie się króliczka bożonarodzeniowego.
- Dlaczego smoki wychwalają wszystko, tylko nie to, co zwykle samo się smaży? - zastanawiało się smoczysko, zajadając pytanie po śniadaniu.
- Nieprawda! - odpowiedział bożonarodzeniowy smok gwałtownie wykreślając odsetki od potencjalnych

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 04 sie 2014, 16:03 
Konwerter Kawa -> Java
Evil overlord
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 17 wrz 2005, 12:24
Posty: 2369
Lokalizacja: Łódź
deviantArt: stray-soul
Cytuj:
Smoki mieszkają w mrokach lodówek studentów, pozbawione świeżego jogurtu oraz dziewic. Jednakże studenci, świadomi że ichniejsze bestyje żyją długo, uknuli diaboliczny spisek, który zostanie zapamiętany na wieki. Zamierzają odkręcić nakręcaną zakrętkę, którą smoczyce radośnie przechowują między klejnotami i przejąć władzę nad śledziami kaszubskimi. Śledzie natomiast są skonfundowane, ponieważ ichnie, acz zagraniczne włości należą do rekinów lokalnej grupy smoczyc. Natomiast smoczki przebywają w swoich niezniszczalnych lepiankach, śniąc o roznegliżowanych bananach wielkości cygańskiego wozu łupieżco-Transylwańskiego. Plan długo spoglądnąwszy był dość dobrze spopielony jak każdy wypiek iluzjonistycznej proweniencji burżuazji, kupiony za garść chmielowych żetoników. Polegał na taktownym żebraniu wśród nieogolonych przedstawicieli mniejszości seksualnych, które lubią czasem przyprawić różne rzeczy oraz inne dania, podawane w cynowym sosie curry. Pewnego cichego popołudnia, w cichym lesie, cicho szumiały cichutko szumiące tajemnicze, wręcz niezwykłe z innego budyniu, ukradzione zostało spośród jednolitej bryły melasy, wielkie w naszym wyobrażeniu bydle. Pewnej jasnej grocie przypadło coś, co błyszczy niespotykanie jasno niczym słońce, wschodzące nad zimowym niebem. Było to coś co wyglądało niczym zwiewny kaftan bezpieczeństwa, założony na poskręcany do czegoś konar, jednakże było niezbyt reprezentacyjne, jednak było. Pewnego, jakże jasno widocznego smoka z nadnaturalnymi jajami pobłyskującymi srebrem dosięgło kilka różnorakich kamieni ogniskujących, które rytmicznie uderzając o chmury, spłodziły coś różowego. Lekka i puszysta masa uranu 235 spadła z nieboskłonu lekko zawadzając o niewysoki budynek. Potem zaczęła jodłować jakaś dziwna smoczyca, widząc tenże incydent, także nie robiąc już nic nadzwyczajego gdy nagle uran, począł tańczyć tango. Meksykańska równina równości równej równiejszej równinie zapłonęła różowym płomieniem po ścianie ciszy, która była zbyt głośna dla przechodzących zeber w sosie tabasco połyskującym czymś równym nieprzeciętnemu wachlarzowi rozpiętości geograficznych linii prostych, które lubią zakrzywiać różne czasoprzestrzenie trzeciej rzeszy pospolitej. Tymczasem w jaskini nieopodal siedział niski czerwony smok popijający kawę zbożową z cynamonem i zagryzając ciasteczkiem z kotem. Zauważył idącego smoka, więc zaprzestał maltretowania kredensu siekierą. Niestety zawistni, samozwańczy hydraulicy ugotowali ohydnego pieroga-mieszańca, który śmierdział wyniośle skarpetami pełnymi obleśnych pingwinów. Pewnego niezbyt zbytecznego smoka-żarłoka martwiło martwe zmartwienie się króliczka bożonarodzeniowego.
- Dlaczego smoki wychwalają wszystko, tylko nie to, co zwykle samo się smaży? - zastanawiało się smoczysko, zajadając pytanie po śniadaniu.
- Nieprawda! - odpowiedział bożonarodzeniowy smok gwałtownie wykreślając odsetki od potencjalnych strat

_________________
Do not follow where the path may lead — go instead where there is no path and leave a trail.

Danger? Hah! I walk on the wild side! I laugh in the face of danger! Ha! Ha! Ha!


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 04 sie 2014, 18:09 
pisklak
pisklak
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 31 sty 2014, 22:18
Posty: 24
Lokalizacja: Południowa Wielkopolska
Cytuj:
Smoki mieszkają w mrokach lodówek studentów, pozbawione świeżego jogurtu oraz dziewic. Jednakże studenci, świadomi że ichniejsze bestyje żyją długo, uknuli diaboliczny spisek, który zostanie zapamiętany na wieki. Zamierzają odkręcić nakręcaną zakrętkę, którą smoczyce radośnie przechowują między klejnotami i przejąć władzę nad śledziami kaszubskimi. Śledzie natomiast są skonfundowane, ponieważ ichnie, acz zagraniczne włości należą do rekinów lokalnej grupy smoczyc. Natomiast smoczki przebywają w swoich niezniszczalnych lepiankach, śniąc o roznegliżowanych bananach wielkości cygańskiego wozu łupieżco-Transylwańskiego. Plan długo spoglądnąwszy był dość dobrze spopielony jak każdy wypiek iluzjonistycznej proweniencji burżuazji, kupiony za garść chmielowych żetoników. Polegał na taktownym żebraniu wśród nieogolonych przedstawicieli mniejszości seksualnych, które lubią czasem przyprawić różne rzeczy oraz inne dania, podawane w cynowym sosie curry. Pewnego cichego popołudnia, w cichym lesie, cicho szumiały cichutko szumiące tajemnicze, wręcz niezwykłe z innego budyniu, ukradzione zostało spośród jednolitej bryły melasy, wielkie w naszym wyobrażeniu bydle. Pewnej jasnej grocie przypadło coś, co błyszczy niespotykanie jasno niczym słońce, wschodzące nad zimowym niebem. Było to coś co wyglądało niczym zwiewny kaftan bezpieczeństwa, założony na poskręcany do czegoś konar, jednakże było niezbyt reprezentacyjne, jednak było. Pewnego, jakże jasno widocznego smoka z nadnaturalnymi jajami pobłyskującymi srebrem dosięgło kilka różnorakich kamieni ogniskujących, które rytmicznie uderzając o chmury, spłodziły coś różowego. Lekka i puszysta masa uranu 235 spadła z nieboskłonu lekko zawadzając o niewysoki budynek. Potem zaczęła jodłować jakaś dziwna smoczyca, widząc tenże incydent, także nie robiąc już nic nadzwyczajego gdy nagle uran, począł tańczyć tango. Meksykańska równina równości równej równiejszej równinie zapłonęła różowym płomieniem po ścianie ciszy, która była zbyt głośna dla przechodzących zeber w sosie tabasco połyskującym czymś równym nieprzeciętnemu wachlarzowi rozpiętości geograficznych linii prostych, które lubią zakrzywiać różne czasoprzestrzenie trzeciej rzeszy pospolitej. Tymczasem w jaskini nieopodal siedział niski czerwony smok popijający kawę zbożową z cynamonem i zagryzając ciasteczkiem z kotem. Zauważył idącego smoka, więc zaprzestał maltretowania kredensu siekierą. Niestety zawistni, samozwańczy hydraulicy ugotowali ohydnego pieroga-mieszańca, który śmierdział wyniośle skarpetami pełnymi obleśnych pingwinów. Pewnego niezbyt zbytecznego smoka-żarłoka martwiło martwe zmartwienie się króliczka bożonarodzeniowego.
- Dlaczego smoki wychwalają wszystko, tylko nie to, co zwykle samo się smaży? - zastanawiało się smoczysko, zajadając pytanie po śniadaniu.
- Nieprawda! - odpowiedział bożonarodzeniowy smok gwałtownie wykreślając odsetki od potencjalnych strat. - Przecież


[ Post made via Android ] Obrazek

_________________
- Pielęgnuj marzenia, chłopcze, bo bez nich staniesz się...
- Nieszczęśliwym.
- Nikim - sprostował twardym tonem. - Bez marzeń staniesz się nikim!

~ Jacek Piekara: "Łowcy dusz"


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 05 sie 2014, 23:14 
Konwerter Kawa -> Java
Evil overlord
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 17 wrz 2005, 12:24
Posty: 2369
Lokalizacja: Łódź
deviantArt: stray-soul
Cytuj:
Smoki mieszkają w mrokach lodówek studentów, pozbawione świeżego jogurtu oraz dziewic. Jednakże studenci, świadomi że ichniejsze bestyje żyją długo, uknuli diaboliczny spisek, który zostanie zapamiętany na wieki. Zamierzają odkręcić nakręcaną zakrętkę, którą smoczyce radośnie przechowują między klejnotami i przejąć władzę nad śledziami kaszubskimi. Śledzie natomiast są skonfundowane, ponieważ ichnie, acz zagraniczne włości należą do rekinów lokalnej grupy smoczyc. Natomiast smoczki przebywają w swoich niezniszczalnych lepiankach, śniąc o roznegliżowanych bananach wielkości cygańskiego wozu łupieżco-Transylwańskiego. Plan długo spoglądnąwszy był dość dobrze spopielony jak każdy wypiek iluzjonistycznej proweniencji burżuazji, kupiony za garść chmielowych żetoników. Polegał na taktownym żebraniu wśród nieogolonych przedstawicieli mniejszości seksualnych, które lubią czasem przyprawić różne rzeczy oraz inne dania, podawane w cynowym sosie curry. Pewnego cichego popołudnia, w cichym lesie, cicho szumiały cichutko szumiące tajemnicze, wręcz niezwykłe z innego budyniu, ukradzione zostało spośród jednolitej bryły melasy, wielkie w naszym wyobrażeniu bydle. Pewnej jasnej grocie przypadło coś, co błyszczy niespotykanie jasno niczym słońce, wschodzące nad zimowym niebem. Było to coś co wyglądało niczym zwiewny kaftan bezpieczeństwa, założony na poskręcany do czegoś konar, jednakże było niezbyt reprezentacyjne, jednak było. Pewnego, jakże jasno widocznego smoka z nadnaturalnymi jajami pobłyskującymi srebrem dosięgło kilka różnorakich kamieni ogniskujących, które rytmicznie uderzając o chmury, spłodziły coś różowego. Lekka i puszysta masa uranu 235 spadła z nieboskłonu lekko zawadzając o niewysoki budynek. Potem zaczęła jodłować jakaś dziwna smoczyca, widząc tenże incydent, także nie robiąc już nic nadzwyczajego gdy nagle uran, począł tańczyć tango. Meksykańska równina równości równej równiejszej równinie zapłonęła różowym płomieniem po ścianie ciszy, która była zbyt głośna dla przechodzących zeber w sosie tabasco połyskującym czymś równym nieprzeciętnemu wachlarzowi rozpiętości geograficznych linii prostych, które lubią zakrzywiać różne czasoprzestrzenie trzeciej rzeszy pospolitej. Tymczasem w jaskini nieopodal siedział niski czerwony smok popijający kawę zbożową z cynamonem i zagryzając ciasteczkiem z kotem. Zauważył idącego smoka, więc zaprzestał maltretowania kredensu siekierą. Niestety zawistni, samozwańczy hydraulicy ugotowali ohydnego pieroga-mieszańca, który śmierdział wyniośle skarpetami pełnymi obleśnych pingwinów. Pewnego niezbyt zbytecznego smoka-żarłoka martwiło martwe zmartwienie się króliczka bożonarodzeniowego.
- Dlaczego smoki wychwalają wszystko, tylko nie to, co zwykle samo się smaży? - zastanawiało się smoczysko, zajadając pytanie po śniadaniu.
- Nieprawda! - odpowiedział bożonarodzeniowy smok gwałtownie wykreślając odsetki od potencjalnych strat. - Przecież zawsze

_________________
Do not follow where the path may lead — go instead where there is no path and leave a trail.

Danger? Hah! I walk on the wild side! I laugh in the face of danger! Ha! Ha! Ha!


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 13 sie 2014, 10:00 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów
Cytuj:
Smoki mieszkają w mrokach lodówek studentów, pozbawione świeżego jogurtu oraz dziewic. Jednakże studenci, świadomi że ichniejsze bestyje żyją długo, uknuli diaboliczny spisek, który zostanie zapamiętany na wieki. Zamierzają odkręcić nakręcaną zakrętkę, którą smoczyce radośnie przechowują między klejnotami i przejąć władzę nad śledziami kaszubskimi. Śledzie natomiast są skonfundowane, ponieważ ichnie, acz zagraniczne włości należą do rekinów lokalnej grupy smoczyc. Natomiast smoczki przebywają w swoich niezniszczalnych lepiankach, śniąc o roznegliżowanych bananach wielkości cygańskiego wozu łupieżco-Transylwańskiego. Plan długo spoglądnąwszy był dość dobrze spopielony jak każdy wypiek iluzjonistycznej proweniencji burżuazji, kupiony za garść chmielowych żetoników. Polegał na taktownym żebraniu wśród nieogolonych przedstawicieli mniejszości seksualnych, które lubią czasem przyprawić różne rzeczy oraz inne dania, podawane w cynowym sosie curry. Pewnego cichego popołudnia, w cichym lesie, cicho szumiały cichutko szumiące tajemnicze, wręcz niezwykłe z innego budyniu, ukradzione zostało spośród jednolitej bryły melasy, wielkie w naszym wyobrażeniu bydle. Pewnej jasnej grocie przypadło coś, co błyszczy niespotykanie jasno niczym słońce, wschodzące nad zimowym niebem. Było to coś co wyglądało niczym zwiewny kaftan bezpieczeństwa, założony na poskręcany do czegoś konar, jednakże było niezbyt reprezentacyjne, jednak było. Pewnego, jakże jasno widocznego smoka z nadnaturalnymi jajami pobłyskującymi srebrem dosięgło kilka różnorakich kamieni ogniskujących, które rytmicznie uderzając o chmury, spłodziły coś różowego. Lekka i puszysta masa uranu 235 spadła z nieboskłonu lekko zawadzając o niewysoki budynek. Potem zaczęła jodłować jakaś dziwna smoczyca, widząc tenże incydent, także nie robiąc już nic nadzwyczajego gdy nagle uran, począł tańczyć tango. Meksykańska równina równości równej równiejszej równinie zapłonęła różowym płomieniem po ścianie ciszy, która była zbyt głośna dla przechodzących zeber w sosie tabasco połyskującym czymś równym nieprzeciętnemu wachlarzowi rozpiętości geograficznych linii prostych, które lubią zakrzywiać różne czasoprzestrzenie trzeciej rzeszy pospolitej. Tymczasem w jaskini nieopodal siedział niski czerwony smok popijający kawę zbożową z cynamonem i zagryzając ciasteczkiem z kotem. Zauważył idącego smoka, więc zaprzestał maltretowania kredensu siekierą. Niestety zawistni, samozwańczy hydraulicy ugotowali ohydnego pieroga-mieszańca, który śmierdział wyniośle skarpetami pełnymi obleśnych pingwinów. Pewnego niezbyt zbytecznego smoka-żarłoka martwiło martwe zmartwienie się króliczka bożonarodzeniowego.
:akapit: - Dlaczego smoki wychwalają wszystko, tylko nie to, co zwykle samo się smaży? - zastanawiało się smoczysko, zajadając pytanie po śniadaniu.
:akapit: - Nieprawda! - odpowiedział bożonarodzeniowy smok gwałtownie wykreślając odsetki od potencjalnych strat. - Przecież zawsze widziałem

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 371 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 15, 16, 17, 18, 19

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  



Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Styl DraconisSub powstał na bazie stylu subsilver2.
Wszelkie modyfikacje oraz dodakowe grafiki zostały wykonane przez Naseilen.
Oryginalny rysunek z nagłówka forum można zobaczyć tutaj.
mChat © RMcGirr83.org
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL