Forum dla wszystkich sympatyków smoków oraz miłośników szeroko pojętej fantastyki.



Uwaga! Draconis korzysta z plików cookies. Są one niezbędne do funkcjonowania forum.

Teraz jest 19 lis 2019, 01:35

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 25 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Horrorki
PostNapisane: 09 cze 2011, 23:44 
smoczy weteran
smoczy weteran
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 28 wrz 2005, 15:44
Posty: 1528
Lokalizacja: Bybybydgoszcz
Cytuj:
Ergo - nawet do szpitala Brookhaven nie zajrzałeś i nie odwiedziłeś ani razu "innego" Silent Hill? No, pogratulować raz jeszcze.


Jest taka złota zasada: "Jeżeli gra nie przykuje gracza w ciągu swoich pierwszych 15 minut to jest stracona". A gdy jedna część czegokolwiek się nie spodoba to istnieje spory opór przed przyjrzeniem się innej części.

Cytuj:
narzekanie na grę dlatego, bo próbuje mimo wszystko prowadzić fabułę


Ja się może już starzeje, enigmatyczne, powoli rozwijane historie mnie nużą. Męczy mnie powolny sposób wypowiadania kwestii często sprawiające wrażenie, że postacie nie do końca wiedzą co chcą powiedzieć. Gra mnie zaczęła irytować zanim fabuła się rozwinęła. Możliwe, że potem jest lepiej, ale jak pisałem, zasada piętnastu minut.

Tajemnicze dźwięki na drodze przestają być upiorne po dwóch minutach, bo po tym i tak wiem, że nic się nie stanie. Pokraczny stwór jest straszny przy pierwszych trzech starciach, potem robi się z tego slasher. A może po prostu za bardzo przyzwyczaiłem się do nowoczesnych gier, sam już nie wiem.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil     
    
 Tytuł: Re: Horrorki
PostNapisane: 10 cze 2011, 01:43 
Konwerter Kawa -> Java
Evil overlord
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 17 wrz 2005, 12:24
Posty: 2369
Lokalizacja: Łódź
deviantArt: stray-soul
zompi napisał(a):
Jest taka złota zasada: "Jeżeli gra nie przykuje gracza w ciągu swoich pierwszych 15 minut to jest stracona". A gdy jedna część czegokolwiek się nie spodoba to istnieje spory opór przed przyjrzeniem się innej części.
A niekoniecznie. Przyjaciel ukuł nawet alternatywną zasadę: "W grach (w zasadzie w filmach i książkach też) istnieje Punkt W Którym Gra Staje Się Fajna (PWKGSSF) i nie należy jej oceniać przed osiągnięciem tego punktu". Jeżeli ktoś nam poleca jakąś grę, warto się zapoznać z nią dłużej niż 15 minut, bo można do owego punktu zwyczajnie nie dotrzeć i wyrobić sobie mylne wrażenie. Na tej samej zasadzie skreślałem kiedyś Sword of the Stars, a wspomniany przyjaciel uparcie skreśla nadal Dwarf Fortress :) No i warto dodać, że punkt ten nie zawsze występuje - ale to chyba oczywiste ;)

_________________
Do not follow where the path may lead — go instead where there is no path and leave a trail.

Danger? Hah! I walk on the wild side! I laugh in the face of danger! Ha! Ha! Ha!


Góra
 Zobacz profil     
    
 Tytuł: Re: Horrorki
PostNapisane: 29 lip 2013, 14:40 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów
Hm… Czy wyglądam na chudszego? W sumie to powinienem, bo ubyło mnie jakieś 130 zeta, ale stałem się oto szczęśliwym posiadaczem Dead Space 3. Tak, tak, wiem co coponiektórzy zaraz powiedzą. Że to wywalenie pieniędzy w błoto, że już dwójka była do bani i jeśli już to jedynka była najlepsza.
No cóż, powiem tak. Uwielbiam całego Dead Space-a. Jedynkę, dwójkę i właśnie trójkę. Pławię się w całej tej historii od początku do końca, która w jakiś sposób uderzyła idealnie w moje gusta.
Ale do rzeczy. Po wydarzeniach z dwójki „markierski kryzys” tylko się pogłębił. Są one w każdej większej koloni, gdzie EarthGov usilnie próbuje je wykorzystać jako niewyczerpalne źródła energii. Isaak Clarke zaszył się gdzieś w kolonii księżycowej zdecydowany całkowicie odciąć się od markerowego szaleństwa. Oczywiście to także ma swoje konsekwencje. Ellie Langford – dziewczyna, która wyciągnęła go z katastrofy na Tytanie od niego odeszła, kanciapa, którą wynajmuje jest zadłużona do granic możliwości i za trzy dni go z niej wywalą, a na domiar wszystkiego wciąż ma ten problem z sygnałem markera. Choć może już i nie zżera mu on mózgu, to ciągle tam jest.
Jakie więc szczęście, że akurat ten dzień wybierają sobie Unitolodzy na przeprowadzenie rewolucji. Zrobili to już chyba na wszystkich innych koloniach, gdzie nie do końca wiadomo co się z nimi stało, tylko tyle, że urwał się wszelki kontakt.
Problem w tym, że do Isaaka przywarł pewien przydomek – „Marker Killer” zatem Unici traktują go jako „pierwszego wśród heretyków” i mają rozkazy zabić na miejscu.
(znów) Na szczęście pierwszymi którzy znajdują Isaaka są resztki ostatniego batalionu EarthGov (Last means last genius, no more left). Z początku naturalnie zabójca markerów się opiera. Nie będzie więcej budował markerów, ani nie chce mieć z nimi nic wspólnego i w ogóle lepiej niech znajdą sobie kogoś innego do ich misji samobójców. Zmienia jednak zdanie, gdy dowiaduje się, że w sprawę zamieszana jest Ellie (choć wielgachny wybuch spowodowany przez Unitów stosunkowo blisko jego mieszkania też mógł być jakimś powodem) zgadza się im pomóc.
Wszystko sprowadza się do tego, że odnaleźli planetę, daleko poza granicą poznanej przestrzeni, która, jak wszystko na to wskazuje, jest planetą macierzystą wszystkich markerów. A markery jak to wszystkie maszyny muszą mieć gdzieś wyłącznik.

Tyle o fabule, jak ktoś chce wiedzieć więcej – niech zagra.
Co do samej gry, silnik pozostał niezmieniony, więc i wymagania sprzętowe też są na przyzwoitym poziomie, a gra nawet na minimalnych detalach wygląda co najmniej ładnie. Poza tym, pamiętacie jak w poprzednich częściach dało się upgrade-ować broń? W trzeciej twórcy poszli jeszcze dalej. Teraz broni nie znajduje się leżącej tu i ówdzie – buduje się ją samemu. click Są dwa rodzaje broni – lekka, jednoręczna i ciężka dwuręczna. Na każdej można założyć, niech policzę…


Jeszcze raz…


(oh for the love of the…!)
1. Military Engine.
2. Plasma Core
3. Tesla Core
4. Rip core
5. Telemetry Spikes
6. Pneumatic torach
7. Survey charge.
Siedem rodzajów… Silników do broni. Każdy silnik z kolei może mieć kilka różnych końcówek, które zmieniają jedną broń w inną. Np. Military Engine na ciężkiej podstawie ze zwykłą końcówką da półautomatyczny karabin (pojedynczy strzał), ale jeśli zamontujemy końcówkę Repeater, dostaniemy szybkostrzelny karabin, o może i zmniejszonej liczbie obrażeń, ale za to z trzema lufami i dość dużą pojemnością magazynka. Albo też m.in. Conic Dispersal, który zmieni ten sam karabin w dwururkę o niskiej pojemności magazynka i szybkostrzelności… no dwururki, ale odpowiednio z upgrade-owana pojedynczą salwą ścina nekromorfa z nóg. (He He He, tak…). Reasumując modyfikacji jest całkiem sporo. Ale na tym nie koniec zabawy, bo na każdej podstawie można zamontować dwa silniki, co oznacza (właśnie tak!) dwie bronie w jednej.

Check out this Bad-boy!

Do tego dochodzą dwa sloty na urozmaicenia. Ammo box – zapewni jedno „darmowe przeładowanie” tzn działa jako awaryjny magazynek. Kiedy jesteś otoczony przez nekromorfy przeładowywanie broni może bardzo łatwo zakończyć życie Isaaka w, że tak powiem, dość brutalny sposób. Dzięki tej końcówce, po wystrzelaniu magazynka automatycznie załaduje następny, ale tylko jeden, więc później gdy i ten się skończy, należy broń przeładować ręcznie.
Inny dinks może wzbogacić naboje o ładunek stazy, spowalniający nekromorfy, tym samym dający nam czas na zajęcie innej lepszej pozycji strzeleckiej, czy przeładowanie broni, a jeszcze inny dodaje obrażenia od ognia czy elektryczności.

Oprócz tego są jeszcze obwody usprawniające, podstawowe które dodają np. +1 do obrażeń albo pojemności magazynka, są takie, (podstawowe – czyli takie do których wykonania nie potrzeba wielu słabo dostępnych surowców) które dodają +2 do jednej wartości, ale ujmują innej trochę innej, dajmy na to +2 Damage, -1 Rate of fire. Są zaawansowane obwody, które dodają +2 do jakiejś cechy, nie odbierając nic z innej, Ew. dodając do którejś +1, jak +2 Clip, +1 Reload, które wymagają już nieco trudniej znajdowalnych surowców, czy też elitarne które dodają +2 do dwóch cech.
Są też unikaty, ale jak dotąd miałem tylko jeden, dodający +3 Damage.
Ha! Dla mnie to normalnie Candyland.

Poza tym w grze poza głównym wątkiem są także zadania poboczne, których wykonywanie nie jest konieczne, ale w których można zdobywać dodatkowe surowce, czy też pewne informacje, które dolewają miodu do beczki. Swoją drogą to nie musimy zawsze samodzielnie zbierać surowców w pewnej fazie gry znajdujemy Scavenger bot-a który będzie ich dla nas szukał i dostarczy je do warsztatu.
Wisienką na torcie z bitej śmietany jest tryb kooperacji. Otóż dwóch graczy może połączyć się przez sieć i zagrać wspólnie, nie w PVP. Co więcej to pozwoli także na wykonywanie pewnych dodatkowych misji, które w innym przypadku są niedostępne. Tutaj odeślę do YouTuba i do filmów Rocka i GrUby, bo sam na Co-Opie nie grałem, Ew. zagranie samemu na Co-Opie, bo naprawdę warto.
Oczywiście zawsze znajdzie się taki, co powie, że to do dupy, że to już nie horror tylko strzelanka, bo amunicji jest od groma a i czasami wręcz trzeba wyrzucać apteczki, by zwolnić miejsce w ekwipunku.

No cóż, dla takich graczy DS3 oferuje różne tryby gry. Oprócz Solo-play i Co-Opa mamy także dostępną od samego początku New Game+.
Oferuje ona trzy tryby rozgrywki.

Klasyczny – pozwala na dowolne ustawienie poziomu trudności etc, ale nie pozwala na budowanie własnych broni. Broń można tworzyć tylko według gotowych Blueprintów; dlatego też odrzuciłem ten tryb. Budowanie własnych dział za bardzo mi się podoba.

Pure Survival – ten tryb ma tylko jeden poziom trudności – Hard. Także drobny szczegół – w tym trybie poza początkową fazą gry, na księżycu nie uświadczysz nigdzie żadnej apteczki, żadnego magazynka ni części do broni ani obwodu upgrade-u. Wszystko musisz zrobić samemu korzystając ze znajdowanych surowców – metali, półprzewodników, żelu somatycznego – do apteczek, i sztucznych włókien. Zatem trzeba rozdzielać surowce na amunicję, apteczki, budowę i udoskonalanie broni i usprawnienia do RIG-a, modułu stazy czy TK. A nie ma ich za dużo. (jakby co to właśnie na tym trybie gram)

Jest też tryb Hardcore. Z tego co się orientuję to jest to maksymalny poziom trudności i choć checkpointy pozostają tak jak zawsze (nie ma już miejsc w których można grę zapisać, tylko są checkpointy) ale śmierć w tym trybie powoduje konieczność rozpoczynania gry na nowo, od samiuśkiego począteczku. Prawdę mówiąc doszedłem w nim do pewnego momentu i dalej już nie mogłem. Tak stałem długie minuty przy drabinie patrząc na miotającego się w przeszklonej skrzyni regeneratora (nekromorf, któremu odrastają odstrzelone kończyny – nie da się go zabić) wiedząc, że jeszcze jeden krok a on wyrwie się z tego pudła i mnie zaszlachtuje, a nawet jeśli nie to czeka mnie tango z czterema takimi nieco dalej... W końcu stwierdziłem „no f-ing way!” i wróciłem do survivalu. (tu zaśmiał się nerwowo, spuszczając wzrok i drapiąc się po czole)
No dalej, badassy. Spróbujcie. I dare you.

No cóż w każdej beczce miodu musi się znaleźć łyżka dziegciu. Tak jest i tutaj.
Po pierwsze uniwersalna amunicja. To naprawdę dziwne, że przecinak plasmowy działa na takiej samej amunicji co karabin czy wyrzutnia rakiet (tak, ją też można zrobić), po drugie spacer w przestrzeni kosmicznej grozi co najwyżej uduszeniem, a nie zamarznięciem (w końcu to zero absolutne, czyli -273 celcjuszów), ani nie eksplozją ciała (brak atmosfery=brak zewnętrznego ciśnienia -> ciśnienie płynów wewnątrz organizmu nie jest równoważone przez zewnętrzne ciśnienie atmosferyczne. Przeliczając 1 Pa= 1kg/cm2. Uśredniając przyjmijmy że ciśnienie na Ziemi 1000 hPa.
Hekto = 100
Czyli jest to 1000 setek kilogramów/cm2 co daje sto tysięcy kilo czyli sto ton.
Więc na każdy centymetr naszego ciała naciska powietrze z siłą stu ton. Nie jesteśmy przez nie miażdżeni więc ciśnienie wewnątrz naszych organizmów musi być co najmniej takie same.
A teraz wyobraźcie sobie, że ciśnienie zewnętrzne znika, a ciśnienie organizmu zostaje; co się dzieje? Splash!)

Po trzecie… Nie, to chyba wszystko.
A nie! Już pamiętam. DLC.
W sumie to EA tak ogólnie to szmalotrzepy. Wyciągają pieniądze skąd tylko się da i jeszcze trochę, ale to już jest po prostu chore. 10 dolców za pakiet osobowości do scavenger-bota?! A na cholerę to komu?! Kilka nowych broni, kombinezon… Awakened… No za to gotów jestem dopłacić jeszcze trochę, ale co to? Po instalacji „stare” sejvy przestają chodzić?! Ale ja tam mam giverę, którą chce mieć ze sobą! A no tak, są łatki. Mam jednak takie głupie przeczucie, że za nie też trzeba będzie dopłacić.

EA.

Na koniec okolicznościowy klip.

Dead Space 3 Tribute

Swoją drogą to trochę denerwujące, jak w wyobraźni wszystko wygląda cycuś, a gdy później przenosić to do świata fizycznego to tu za długi, tu za krótki, etc... :evil:
Dlatego z początku jest trochę rozwleczony, a pod koniec... No, skompresowany.
Ale jest.

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
 Tytuł: Re: Horrorki
PostNapisane: 13 sie 2013, 11:57 
smok
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 22 sty 2011, 10:05
Posty: 219
Lokalizacja: Legionowo
Rasalom napisał(a):
a nie zamarznięciem (w końcu to zero absolutne, czyli -273 celcjuszów)
[...]
A teraz wyobraźcie sobie, że ciśnienie zewnętrzne znika, a ciśnienie organizmu zostaje; co się dzieje? Splash!


Oj, nie tak prędko. Tropos o "ludzkim balonie" też nie jest zbyt naukowy. Trzeba pamiętać, że powłoka naszego ciała nie jest jednorodna, są na niej miejsca mniej, inne bardziej, odporne na rozerwanie. Jeżeli byśmy w kosmicznej próżni znaleźli trupa, to z całą pewnością miałby on ludzkie kształty (oraz ubranie w którym umarł). Nie miałby za to na pewno oczu, gdyż to tam ścianki tętnic są najcieńsze. Tak samo i z resztą oka. Oprócz tego mógłby mieć rozerwane płuca, jeżeli przed śmiercią nie zrobił wydechu + popękane naczynka na skórze. Poza tym już raczej nic więcej (no może jeszcze ślady po tym co doprowadziło do jego wystrzelenia w kosmos ;)). Większość ciśnienia wewnętrznego o którym pisałeś zawarta jest głównie we krwi (gdyż jest ona pompowana przez serce), inne płyny są albo zawarte wewnątrz komórek, albo nie jest pod ciśnieniem. No i nie zapominajmy też o kościach: nawet gdyby się ciało nadeło, to i tak nie byłoby to wystarczające do złamania kości.


Co się zaś tyczy wychłodzenia, to również fakt absolutnego zera nie oznacza ludzkiej mrożonki. Po pierwsze: ciało byłoby w próżni, a ta ma marny współczynnik przenikalności cieplnej. Toteż ciało nie oddałoby od razu całego swego ciepła. Znaczy to, że moglibyśmy znaleźć naszego trupa jeszcze wciąż ciepłego. Ba! Mógłby on być nawet bardzo ciepły, bo przecież Słońce również promieniuje swoje ciepło i ogrzewa wszystko inne (to właśnie dzięki temu zmrożone powierzchnie komet zaczynają parować i tworzyć ogon).

Więcej o tym jak działa wybuchowa dekompresja na ciało ludzkie: http://www.geoffreylandis.com/vacuum.html

_________________
autor, współautor i podautor powyższego dzieła to:
-- Marcesco Ariane Tribboboscomamonelli. ^_^
alias: eNeMON WłuPiNS :P


Góra
 Zobacz profil     
    
 Tytuł: Re: Horrorki
PostNapisane: 18 sie 2013, 07:30 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów
Mat, błagam; Co ma wspólnego..?
Muszę zacząć tłumaczyć od początku, tak? Rozbić temat na czyste enzymy...
Nie, to będzie za duży offtop wtedy, ale tak: podejdź do sprawy nie w zakresie pełnego organizmu, tylko zejdź do pojedynczej komórki, a kiedy już dojdziesz co się z nią stanie, zauważ że takie ciało to skupisko miliardów komórek i każda z osobna... Zachowa się tak samo, no.
To, o czym mówisz to ciśnienie krwi i oznacza ni mniej ni więcej jak siłę z jaką krew naciska na ścianki naczynia krwionośnego, żyły czy to tętnicy.

Co do spraw temperaturalnych, na pierwszy rzut oka masz rację. Ale jeden drobny szczegół. Nasze teoretyczne ciało musi się najpierw znajdować w atmosferze, by poprzez dekompresję trafić do próżni, a tu wchodzi zjawisko określane przez... ...którąś tam zasadę termodynamiki. Tą samą dzięki której działa nasz osprzęt chłodniczy jak lodówki, klimatyzatory etc. Mianowicie rozprężający się gwałtownie gaz odbiera ciepło z otoczenia.

Nie brzmi naukowo bo ja nie jestem naukowcem. Jestem zwykłym robolem, który do niedawna utrzymywał się z łatania dziur w drogach powiatowych, teraz układa kostkę chodnikową, i w wolnych chwilach próbuje posiąść tajniki sztuki programowania, ale przez siedem miesięcy w roku cierpi wręcz na nadmiar wolnego czasu, którego nie da rady przepuścić przed kompem(zbankrutowałbym na rachunkach za prąd) to też duuuuuuużo czyta. I to nie tylko literaturę lekką, ale i ciężką. (ostatnio bioenergetykę), toteż nie diw się, że to co piszę nie brzmi naukowo...

Kurczę wraz zaofftopowałem.
Muszę się bardziej pilnować...

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 25 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron



Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Styl DraconisSub powstał na bazie stylu subsilver2.
Wszelkie modyfikacje oraz dodakowe grafiki zostały wykonane przez Naseilen.
Oryginalny rysunek z nagłówka forum można zobaczyć tutaj.
mChat © RMcGirr83.org
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL