Forum dla wszystkich sympatyków smoków oraz miłośników szeroko pojętej fantastyki.



Uwaga! Draconis korzysta z plików cookies. Są one niezbędne do funkcjonowania forum.

Teraz jest 19 lis 2019, 02:32

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 21 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Co jest Twoim zdaniem lepsze? Oblivion czy Morrowind?
Oblivion 8%  8%  [ 1 ]
Morrowind 8%  8%  [ 1 ]
Obie gry są dobre i warto w nie zagrać 50%  50%  [ 6 ]
Nie podoba mi się żadna z nich 33%  33%  [ 4 ]
Liczba głosów : 12
Autor Wiadomość
PostNapisane: 07 paź 2006, 23:01 
Czarny kot z Rygi
Czarny kot z Rygi
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 01 wrz 2006, 09:01
Posty: 1432
Lokalizacja: Dom mój gdzie ludzie mi przychylni
Następca Morrowinda, uznawany za najlepszego RPG tego roku. Czy aby na pewno zasługuje na ten tytuł? Czy jest lepszy od swojego poprzednika? Jakie jest wasze zdanie? I dlaczego tak sądzicie?

_________________
Flight of dragons... in the sky... or in my mind?
Avatar by Annoth


Góra
 Zobacz profil     
    
 Tytuł:
PostNapisane: 08 paź 2006, 15:56 
młody smok
młody smok
Offline

Dołączył(a): 08 lis 2005, 18:06
Posty: 62
Lokalizacja: Białystok
Oblivion jest o niebo lepszy od morka, jest w nim więcej możliwości, obszerniejszy świat, można lepiej poznać historię Tamriel(tak to się pisze??:P) a pozatym ta grafika, cudowna. W Morrowindzie tylko raz przeszedłem głowny wątek, męczarnia, już zadanie z gildii były ciekawsze chociaż i tak chyba w Gildii Wojowników nie przeszedłem wszystkich, nie pamiętam już bo dawno to było. Dodatki też za duzo nie oferowały, jedynie mody trzymały tę grę na porządnym poziomie ( gdy ostatni raz przechodziłem morka to miałem chyba z 60 modów wlączonych )

Co do najlepszego RPG roku, nie zgadzam się bo teraz wyszedl Gothic3 i nawet w niego nie grając moge powiedzieć że jest lepszy, klimat, fabuła, wszystkie frakcje, przywiązanie do przyjaciół z poprzedniech części( w oblivionie, ogolnie w całej serii TES nie jest się przywiązanych mniej lub więcej do jakichś osób), kilka możliwych zakończeń, wszystko to bije Obliviona na łeb :P Dobra a teraz koniec tej dygresji


Góra
 Zobacz profil     
    
 Tytuł:
PostNapisane: 20 paź 2006, 02:58 
smok
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 22 wrz 2005, 23:21
Posty: 207
Krasus napisał(a):
Oblivion jest o niebo lepszy od morka, jest w nim więcej możliwości
Raczej mało widocznych, może poza robieniem trucizn i wleczeniem martwych goblinów za dowolnie wybraną kończynę. Fakt, pierwsza możliwość jest niezwykle pożyteczna, a druga dostarcza frajdy na długie minuty, ale to chyba wciąż trochę mało?
Cytuj:
obszerniejszy świat
Zgadza się, jeśli chodzi o sam obszar gry, co innego z zawartością, czy choćby liczbą lokacji.
Cytuj:
można lepiej poznać historię Tamriel(tak to się pisze??:P)
Z tego co mi wiadomo, historia, w odróżnieniu od anatomii, słabo nadaje się do poznawania w prosektorium, a tak się właśnie składa, że co jak co, ale historię Tamriel udało się panom tfurcom (pisownia celowa) dokumentnie zarżnąć.
Cytuj:
a pozatym ta grafika, cudowna.

Za mniej więcej rok grafika zdąży się zestarzeć, poza tym nie każdy ma w domu stację Silicon Graphics.

Cytuj:
W Morrowindzie tylko raz przeszedłem głowny wątek, męczarnia, już zadanie z gildii były ciekawsze chociaż i tak chyba w Gildii Wojowników nie przeszedłem wszystkich, nie pamiętam już bo dawno to było.

Zgoda, zadania w TES IV są z reguły bardziej pomysłowe od Morkowych odpowiedników, tylko co z tego?
Primo - większość zadań jest niemożliwie liniowa.
Secundo - sytuacji nie poprawia wyskakujący co chwila dziennik, który obraża inteligencję gracza oferując wskazówki doskonale dopasowane do poziomu umysłowego przeciętnego amerykańskiego nastolatka cierpiącego na chroniczne niedotlenienie mózgu z powodu zaczopowanych bigmakami naczyń. Ech, i tak dobrze, że chociaż jest możliwość samodzielnego odcyfrowania wskazówek zawartych w pewnej książce w wątku głównym.
Tertio - zadania w Oblivionie na dobrą sprawę unoszą się w próżni - nie ma tu żadnego tła, ukrytych motywów, intryg politycznych, konfliktów i nteresów ani tym podobnych rzeczy.
Quatro - w zasadzie cały wątek główny jest tak przewidywalny i denny, że szkoda gadać - o ile same zadania w wątku głównym Morka pozostawiały wiele do życzenia, osadzenie całości wątku w historii prowincji Morrowind, a także sprzeczności między wersjami relacjami stworzonymi na potrzeby różnych frakcji pozwalały cieszyć się grą. Natomiast Oblivion? Mamy potworną fuszerkę w postaci Amuletu Królów (dla słabiej zorientowanych, to co dowiadujemy się o nim w Oblivionie całkowicie zaprzecza nie tylko temu co wiemy o dziejach cesarstwa, ale także samej historii tego artefaktu), fanatyczny kult oraz zaginionego dziedzica o których dowiadujemy się już na samym początku gry i nie mającą w kontekście TES większego sensu, straszliwą (choć dziwnie statyczną :> ) daedryczną inwazję. Dalej już prosto po wyznaczonej ścieżce. Po stokroć wolałem już być chłopcem na posyłki Caiusa Cosadesa.

Cytuj:
Dodatki też za duzo nie oferowały, jedynie mody trzymały tę grę na porządnym poziomie ( gdy ostatni raz przechodziłem morka to miałem chyba z 60 modów wlączonych )


Ja wiem, czy mało? Dwie dodatkowe linie fabularne, całkiem spory nowy obszar gry, etc. A mody istotnie, naprawiają wiele skopanych aspektów gry, dodają sporo nowych, i ulepszają część z tych udanych. Nie znaczy to, że na mody do Obliviona, szczególnie w pierwszej kategorii, nie ma zapotrzebowania.

Może trochę więcej na temat moich wrażeń z Obliviona:

Jasne strony Obliviona:
Oczywiście grafika (pomijając chwilowo wymagania sprzętowe), ponieważ jest to chyba najbardziej rozreklamowany element tej gry, uważam rozwodzenie się na ten temat za zbyteczne.
AI, a właściwie nie tyle zaimplementowany w grze system sztucznej inteligencji jako całość, co niektóre jego elementy i trudne do przeoczenia ambicje twórców -NPC potrafią podnosić przedmioty i ich używać, nie utykają na przeszkodach tak często jak w Morku, mają swój rozkład dnia, potrafią np. coś ukraść (ale o tym więcej w późniejszej części mego posta), etc.
Alchemia, a konkretnie możliwość tworzenia trucizn, których można potem użyć do zatrucia broni. Także duża ilość rozmaitych składników jest miłym urozmaiceniem.
Fizyka, dość ogólnie - nieźle zaimplementowany system ragdoll, możliwość interakcji z przedmiotami, strzały wbijające się w niektóre powierzchnie (i większość przeciwników), a odskakujące od innych, i tym podobne smaczki.
Efekty zaklęć - rozlatujący się na kawałki po trafieniu kulą ognistą szkielet, przeciwnik przechodzący momentalnie z biegu do bezwładnego upadku po bliskim spotkaniu z kulą czystego zimna, czy trafiony błyskawicą bandyta zapoznający się z urokami odległej o dziesięć metrów od miejsca gdzie stał ściany - po prostu muszą się podobać.
Skradanie się - dużo bardziej interaktywne i zależne od otoczenia niż w Morku.
Pomysłowo zrealizowane questy.
Facegen, czyli system pozwalający na dostosowanie twarzy postaci przy użyciu wielu parametrów.
Mimika postaci ze szczególnym uwzględnieniem Argonian i Khajitów.
Konie.
Easter eggs, ze szczególnym uzględnieniem św. Jiuba (który wypędził skrzekacze z Vvardenfell).
Kołczan, pierścienie i amulety, a także pochwa miecza widoczne na modelu postaci.

Strony ciemne i wstydliwe (oraz te swiadczące o daleko posuniętym śmiertelnym spaczeniu):
Dialogi - w odróznieniu od Morka, w którym dialogów w zasadzie nie było, ale można się było zapytać niemal dowolnego NPCa o niemal dowolną rzecz, w Oblivionie zrezygnowano z tej ostatniej możliwości zaskakując jednocześnie graczy brakiem jakichkolwiek innowacji w zakresie pierwszej - dialogów jak nie było tak nie ma, po prostu zamiast listy kilkudziesięciu tematów rozmowy mamy teraz coś koło pięciu. Żeby zrekompensować jakoś ten ubytek treści, twórcy postanowili obdarzyć każdego z NPC jednym z kilku głosów - dzięki temu bohaterowie niezależni mogą teraz głośno wyrazić swoją opinię na temat krabów błotnych bądź też rekrutacji przez gildię wojowników. :roll:
AI, a konkretnie "sztucznie inteligentne" rozmowy wiedzione przez NPCów oraz nie mniej "sztucznie inteligentne" zachowania jak np. skradający się środkiem ulicy, zatrzymuje się z "przebiegłą" miną przed samym nosem jednego z mieszkańców, po czym ginie w wyniku zbrojnej interwencji dwóch strażników związanej z pewnymi niedopatrzeniami dotyczącymi jego jakże innowacyjnej techniki kradzieży kieszonkowej. W podobnych sytuacjach często ginie też przynajmniej jeden ze strażników - najwyraźniej nie umieją oni powiedzieć "przepraszam" co czyni draśnięcie kolegi mieczem sprawą życia i śmierci. Śmierć w wyniku błahostek jest zresztą niezwykle częsta w Cyrodil, nie raz zdarza się widzieć strażników zarąbujących jakiegoś biedaka za kradzież np. marchewki - ech, a ja myślałem, że Vvardenfell to smutna i ponura kraina...


Walka konno.
Wyobraźmy sobie naszego bohatera pędzącego na koniu - nagle, z przydrożnych krzaków wypada bandyta! W odpowiedzi na atak dzielny bohater powoli i metodycznie zsiada z konia, po czym zaczyna okładać bandytę po głowie posiadanym "ostrzem" (do kategorii tej zaliczamy zarówno sztylet jak i claymore) lub dziwnie obuchowym toporem. Aż strach pomyśleć jak sobie panowie z Bethesdy wyobrażają szarżę konnicy... :roll:

Kategorie broni - jak już wspomniałem zaliczają się do nich wspomniane "ostrza" - postać dobrze nimi władająca siac będzie postrach w szeragach wrogów niezależnie od tego, czy wyposażona bedzie w nóż do masła, czy miecz dwuręczny - ostatecznie to jedno i to samo, prawda? Jako alternatywę dla ostrzy mamy broń obuchową - co ciekawe, oprócz wszelkiej maści maczug, buzdyganów i młotów zaliczają się do tej kategorii także topory, ponieważ sztuka ich ostrzenia została od czasów TES III (raptem kilka lat) całkowicie zapomniana, podobnie jak umiejętność wyrobu broni drzewcowej. Do broni obuchowych nie zaliczają sie za to laski - są to bez wyjątku przedmioty silnie umagicznione, ale z niewyjaśnionych przyczyn całkowicie bezużyteczne w walce wręcz, co może dziwić, biorąc pod uwagę fascynację panów z Bethesdy trylogią Tolkiena w interpretacji Petera Jacksona (o czym za chwilę), gdzie, jak wiadomo mogliśmy zobaczyć pokaz okładania laską w wykonaniu Gandalfa. Prawdopodobnie w celu odwrócenia uwagi graczy od niemożności obicia kogoś kijem, z gry całkowicie zniknęły kusze i broń miotana co z kolei umożliwiło graczom pełne wykorzystanie możliwości każdej broni dystansowej, pod warunkiem, że jest to łuk. Podsumowując - z sześciu kategorii broni obecnych w Morku, pozostały trzy.

Poważnemu ograniczeniu uległa też liczba dostępnych pancerzy oraz ich kategorii. Niejednemu graczowi opadnie szczęka, gdy dowie się że bardzo błyszczaca kolczuga, będąca teraz zbroją lekką (ponieważ średnie w grze nie istnieją), stanowi rozsądny wybór dla przemykającego w ciemnościach skrytobójcy. Ciekawą innowacją jest też wprowadzenie zielonej zbroi z bakelitu w miejsce znanej z Morrowinda zbroi szklanej, chociaż może to ujść uwadze co mniej spostrzegawczych graczy, ponieważ nazwę pozostawiono po staremu. Z całą pewnością natomiast fanowie filmu Petera Jacksona powitają zbroję elfią, ponieważ jest niemal identyczna z elfimi zbrojami pokazanymi na początku trylogii w scenie bitwy z Sauronem - do pełni szczęścia brakowałoby tylko elfickich "ostrzy", toteż pojawiają się one w grze w wersji wiernej filmowemu pierwowzorowi.

Żeby dopasować całość Tamriel do epickiej wizji Petera Jacksona, gwarantującej szybki napływ gotówki, postanowiono zrezygnować z wizerunku Cyrodill porośniętego w znacznej mierze dżunglą, na rzecz Cyrodill o klimacie bardziej umiarkowanym i porośniętego trawą i rzadkimi gajami. Logicznym następstwem tego kroku była zmiana wizerunku cesarstwa z wzorowanego na imperium rzymskim tętniącego życiem kosmopolitycznego kotła kulturowego, na bardziej swojski krajobraz standardowej średniowiecznej teokracji, co z kolei pociągnęło za sobą rezygnację z wprowadzających zamęt w głowach graczy moralnych odcieni szarości, na rzecz wyraźnych i dobrze odgraniczonych czerni i bieli. Nowy wizerunek świata przypieczętowują wielkie, gotyckie katedry pasujące niczym pięść do oka do wcale urozmaiconego krajobrazu miast i miasteczek Cyrodill, które to miasteczka z uwagi na odcięcie od świata zewnętrznego (w sensie mechaniki gry) spowodowały usunięcie z gry zaklęcia lewitacji.

W dramatycznym geście palenia za sobą mostów, twórcy postanowili całkowicie odżegnać się od ciągłości z poprzednimi częściami serii oraz wewnętrznej logiki świata gry, i tak np. amulet królów mogą nosić tylko potomkowie Tibera Septima - jak wynika z gry, także ci potomkowie, którzy w wyniku przerwania ciągłości dynastii wcale nie są jego potomkami. Skomplikowane, prawda?

Odchodząc od mogacych przyprawić o zawrót głowy kwestii fabuły i dziejów świata, ku sprawom bardziej przyjemnym i przyziemnym, czyli grafice i mechanice gry - nie sposób zauważyć, że nawet te elementy nie są bez skazy - przyglądając się przeróżnym obiektom można zauważyć, że są one niezwykle błyszczące. Rozumiem chęć zachwycenia graczy piękną grafiką, oraz jacksonowsko-tolkienowskie sentymenty, ale nawet w czasach "gdy świat był jeszcze młody" polne kamienie nie świeciły się jak psu... nos.

Co do mechaniki - tym co rzuca się w oczy jest niezwykła troska o graczy - gdziekolwiek nie pójdziesz, spotkasz istoty na tym samym poziomie co ty sam, co oznacza, że nigdy nie staniesz twarzą w twarz z niczym czego nie możesz przy odrobinie dobrej woli pokonać. Z podobnych pobudek twórcy postanowili nie zmuszać graczy do nużącej eksploracji jaskiń i ruin - żeby zdobyć zbroję bakelitową bądź daedryczną wystarczy poczekać do dwudziestego któregoś poziomu, gdy rzadkie te, potężne i niezwykle drogie pancerze będą nosili nawet najnędzniejsi bandyci. Całości obrazu dopełnia eliminacja paraliżującego uczucia niepewności za sprawą liniowości zadań i przyjaznych okienek z podpowiedziami, dzięki czemu gra przypomina interaktywną solucję.

Ponieważ tak zubożony świat, mimo niewątpliwych zalet, mógłby okazać się na dłuższą metę nudny, twórcy postanowili rozbawić graczy. O ile na wczesnych poziomach gry trafienie kogoś np. z łuku wygląda dość realistycznie, efekt, który możemy oglądać na wyższych poziomach, szczególnie w trybie skradania nie ma sobie równych - wygląda to mniej więcej jakby postać dostała w twarz z haubicy. Podobnie funkcjonują też inne rodzaje broni - np. umiejętne korzystanie z claymore'a przy wysokich umiejętnościach postaci w zakresie "ostrzy" owocuje niezwykłymi widokami - martwe niedźwiedzie polatujące wysoko nad sennym krajobrazem niczym baloniki to tylko jeden z przykladów. Ciekawie i nietypowo rozwiązana jest również sama walka - ponieważ nasze umiejętności w tym zakresie mają znaczny wpływ na dostępne ataki specjalne oraz zadawane obrażenia, natomiast nie mają żadnego na trafienie. Owocuje to dość ciekawymi sytuacjami jak np. silny jak byk nordycki wojownik który specjalizując się w walce top... tego, broniami obuchowymi, zaniedbuje ostrza, co powoduje, że okładając przeciwnika ciężką, ostrokrawędzistą sztabą metalu jaką jest de facto claymore, zadaje obrażenia jakich spodziewalibyśmy się raczej po tępej wykałaczce.

Całości przedstawionego obrazu nędzy i rozpaczy dopełnia nieśpieszna daedryczna inwazja polegająca na otwieraniu w różnych miejscach bram i czekaniu aż heros raczy łaskawie przybyć i je zamknąć.

Podsumowując:
Dość przeciętny Hack'n'Slash z błyszczącą, kolorową grafiką,
natomiast jako RPG i kolejna odsłona serii TES - tragedia.


[ Dodano: Pią Paź 20, 2006 3:18 am ]
Zapomniałem jeszcze dodać, że Khajici i Argonianie mają w Oblivionie typowo ludzką anatomię (pomijając kształt głowy i ogon), łącznie z typowo ludzkimi paznokciami :shock: .

Argonianki dodatkowo dorobiły się też biustów, prawdopodobnie dzięki temu nie czują się pokrzywdzone przez te nowe zbroje płytowe z dekoltami.

No comments.

_________________
MIZANTROP.
Nie dotykać.
Gryzie.


Góra
 Zobacz profil     
    
 Tytuł:
PostNapisane: 21 paź 2006, 22:20 
Czarny kot z Rygi
Czarny kot z Rygi
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 01 wrz 2006, 09:01
Posty: 1432
Lokalizacja: Dom mój gdzie ludzie mi przychylni
No ładnie się rozpisałeś :wink: . Myślę, że czas najwyższy obym zajął swoje stanowisko.
Otóż moim zdaniem Oblivion jest lepszy do Morrowinda. Wiele wymienionych przez Ciebie wad wcale mnie nie raziło, co więcej, część z nich to zalety. Może jestem przeciętnym amerykańskim nastolatkiem ( :wink: ), ale dziennik i kompas to świetne rozwiązanie. Nie traci się czasu i zapału na szukanie jakiegoś grobowca, którego drzwi w dodatku ukryte są w jakiejś wnęce. Widzę więc, że jesteś za realnością świata, i dobrze. Ale znalazłem pewną nieścisłość. Chodzi mi o NPCów i Twój zarzut, że w Oblivionie mają tylko parę tematów rozmowy. Przecież to jest właśnie realizm! Wątpię by każdy człowiek, którego zaczepisz na ulicy zrelacjonował Ci historię kraju, wszystkie legendy itp. Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi.
Z wieloma wymienionymi przez Ciebie wadami zgadzam się (ba, nawet mógłbym sporo dołożyć), ale miałem przecież bronić Obliviona :wink: . Nie zgadzam się w kwesti podziału na białe i czarne. To znaczy, nie zaprzeczam, że nie istnieje. Myślę, że to czy będzie ci przeszkadzać lekko bajkowy charakter, czy też nie, uzależnione jest od tego czy to lubisz. Mnie ta epickość ujęła za serce, lubię takie klimaty (ale bez przesady :wink: ). I tu doszedłem do sedna (nie chce mi się komentować wszystkich wymienionych wad :) ). To wszystko zależy jaki typ rozgrywki się lubi. Komuś może przeszkadzać taki okrojony system RPG, a innym nie (np. mi). Kogoś może odrzucać lekka baśniowość świata, a innych przyciągać itd. Problem w tym, że qbA jest fanem Morrowinda, a Oblivion zbyt różni się by zostać przez niego zaakceptowanym. Może rozczarowanie byłoby mniejsze, gdyby to nie był TES?
Co do Khajitów i Argonian... cóż w Oblivionie są zbyt ludzkie, ale w Morrowindzie po prostu pokraczne. O ile tak dziwnie chodzących jaszczurów nie mam zastrzeżeń, to już kotów (które powinny poruszać się z gracją) nie mogłem zakceptować.
Największą zaletą Obliviona jest jego wartkość akcji. Dzięki możliwości szybkiego podróżowania nie traci się czasu na długie podróże dojazdowe. Mam wrażenie, że postacie poruszają się zwyczajnie szybciej.
Aha, jeszcze słówko o systemie rozwoju postaci. Owszem, ma takie błędy jak wypisałeś, ale nie ma irytującej mnie (w Morrowindzie) rzeczy. Otóż jeśli słabo miało się rozwiniętą zdolność np. łuku, to choćby widziało się, że strzała uderzyła prosto w głowę, to system i tak pokazywał pudło. Była taka pewna losowość trafień, a jak to denerwuje w ferworze walki nie muszę pisać.
A na zachętę do grania napiszę, że pod koniec głównej fabuły pojawi się wieeelki smok :>.

_________________
Flight of dragons... in the sky... or in my mind?
Avatar by Annoth


Góra
 Zobacz profil     
    
 Tytuł:
PostNapisane: 13 sie 2008, 16:29 
pisklak
pisklak
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 23 lip 2008, 15:34
Posty: 40
Obie gry mnie nie ciągną

według mnie nie jest to udana seria


Góra
 Zobacz profil     
    
 Tytuł:
PostNapisane: 13 sie 2008, 23:07 
Thaxll'ssillya
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 sie 2005, 11:18
Posty: 886
Lokalizacja: Manchester
deviantArt: naseilen
Dark Hunter, teraz odpowiedz na jedno pytanko... dlaczego tak uważasz?
Podziel się z nami Twoimi przemyśleniami na temat, wyjaśnij co w tych grach Ci nie pasuje. A jeżeli nie chce Ci się pisać / nie wiesz / nigdy w te gry nie grałeś, to proszę Cię ładnie - nie spamuj.

_________________
"Maturing is realizing how many things don’t require your comment."


Góra
 Zobacz profil     
    
 Tytuł:
PostNapisane: 14 sie 2008, 09:43 
pisklak
pisklak
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 23 lip 2008, 15:34
Posty: 40
Parę rzeczy mi się nie podoba w tej serii (według mnie inne gry tej firmy są w porządku)

1) Szczegóolnie chodzi mi o zadania dodatkowe z tego co grałem a przeszdłem około 70% gry to większość czasu spędziłem w kanałach. Po wykonaniu zadania znów był problem z wróceniem na powierzchnię.
2) Mnóstwo bugów- zapadanie się w tekstury "zacinka" postaci
3) Sporo głównych zadań w oblivionie jest odwzorowaniem zadań dodatkowych i głównych z Morrowinda
4) (Potworki, rasy , ludzie). Czasami za słabsze potworki dostajemy więcej doświadczenia niż za silniejsze. Dokładniej chodzi mi o umiejętności i czas wyszkolenia poziomu w górę danej umiejętności

Co mi się podoba w tej grze:
tylko styl walki
blok to naprawdę blokuje ataki nie tak jak w Gothicu 3 (podczas bloku tracisz życie a potem nic nie możesz zrobić bo przeciwnik cię zawala ciosami i umierasz)


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 30 lis 2009, 22:11 
Boska Selerzyca
Boska Selerzyca
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 30 kwi 2008, 01:10
Posty: 125
O Morrowindzie nie mogę się za bardzo wypowiedzieć, bo jest to gra, która mnie zupełnie nie wciągnęła. Właściwie trudno mi powiedzieć, co zawiniło. Po prostu pochodziłam, zrobiłam parę questów i stwierdziłam, że mnie zupełnie nie ciągną. I tyle.

Co do Obliviona... Zacznijmy od tego, co mi się nie spodobało. Po pierwsze: main quest. Tak, wiem, to może zabrzmi dziwnie, ale dla mnie ta gra byłaby lepsza bez niego. Może przesadzam, może marudzę (ba, na pewno! xD), ale nużył mnie ten quest, a zamykanie bram do Otchłani znudziło już mniej więcej przy czwartej. Szczególnie, że grałam postacią typowo skradającą się, w dodatku łuczniczką, która raczej nie jest przyzwyczajona do wpadania na lokacje i sieczenia wszystkiego dookoła, a przez rosnące tłumy daedr nie zawsze dało się przejść płynnie i z gracją, więc po pewnym czasie zwyczajnie przez nie przebiegałam. No i Martin z tym swoim "idź tam i przynieś to... jeszcze nikt nigdy stamtąd nie wrócił... wiem, że wysyłam Cię właściwie na śmierć... ale (w skrócie:) no trudno". Słyszałam, że w internecie jest mnóstwo fanek, które życzyłyby sobie opcji romansu z Martinem, ale ja się do nich nie zaliczam (choć nie powiem, historia sama w sobie byłaby bardzo, hm, melodramatyczna), no parę razy to miałam ochotę dać mu w mordę. Jedno, co mi się całkiem podobało w main queście, to zakończenie, takie w sumie typowo epickie, ale jak najbardziej pasujące do całej koncepcji świata. Ale Strażnicy jakoś dalej mnie nie lubią... Cóż, trudno.
To jednak prowadzi prosto do kolejnego punktu pod tytułem Strażnicy. Strażnicy, szczególnie ci Imperialni, to istoty bardziej zagadkowe i krwiożercze, niż wszystkie daedry razem wzięte. Nie wiem, jak ich selekcjonują albo czy ich nie modyfikują w czasie szkolenia, bo nie dość, że są wyposażeni w nadnaturalnie wyostrzone zmysły (szczególnie słuch), to dodatkowo są doskonałymi telepatami (muszą być, skoro wiedzą, co się dzieje na drugim końcu miasta i wiedzą, że to akurat Ty coś zrobiłeś, mimo że nikt, absolutnie nikt oprócz poszkodowanego - który, odkąd zakazano nekromancji, nic już nie może powiedzieć - nie złapał Cię na gorącym uczynku). Co niesamowite, równocześnie obdarzeni są inteligencją przeciętnego chodaka, która tylko sprzyja ich nienasyconej żądzy odwetu za wszelakie krzywdy (o czym zresztą wspomniał już qbA) - i tak, jeden strażnik szwędający się po traktach Cyrodiil wymordował towarzyszących mi podczas pewnego questu dla Gildii Magów, magów bitewnych, bo zdaje się jeden drasnął go zaklęciem. Nie, drodzy państwo, strażnicy nie znają czegoś takiego jak "przepraszam, to był wypadek". Zadziwiło mnie też, że za przypadkowe zastrzelenie jednego podczas misji w Otchłani (naprawdę przypadkowe, plątali się tam bezużytecznie i oczywiście któryś musiał, no musiał mi wleźć pod strzałę, jak napadły nas daedry) nałożono na moją głowę 1000 grzywny. Aż dziw, że nie aresztowali mnie na miejscu (chociaż możliwe, że to dlatego, że byli jacyś tacy skonfundowali i słyszałam, że coś tam mamrotali o "murderer") ani że nie zarobiłam dodatkowej kary za włamanie się do Komnaty Pieczęci. W skrócie: są albo męczący, albo nieprzydatni, ale na pewno jest w nich coś bardzo dziwnego.
Co jeszcze mnie irytuje w całej grze, to jednak levelscaling. Przyzwyczaiłam się do niego, ale nieco denerwuje mnie nadal. Najbardziej przykrym zaskoczeniem było dla mnie w pewnym momencie, już przy ostatnich questach dla Mrocznego Bractwa, że mimo ładowania punktów w zwinność, nagle straciłam zdolność do mordowania z ukrycia jednym strzałem, nawet zwykłych ludzi. Dopiero przygłupi członkowie Mitycznego Brzasku, którym wydawało się, że są fajni, bo mają czerwone kaptury, podnieśli nieco mojej postaci samoocenę ;) Levelscaling może i sprawia, że gra wciąż stawia nam wyzwania, ale z drugiej strony, kurcze no, lubię się w końcu sama choć na chwilę poczuć jak boss ;P

Tyle narzekałam, że można pomyśleć, że gra wcale mi się nie podobała. A tu nie, wręcz przeciwnie. Uważam, że świat jest wręcz urzekający (oczywiście nie licząc bram do Otchłani). To nic, że na każdym kroku coś próbuje Cię zabić/okraść/zagryźc/rozszarpać, i tak jest ładnie. Z wątków gildiowych zrobiłam Mroczne Bractwo oraz Gildię Złodziei, i oba mi się bardzo podobały - ot, jakoś przypasowało mi się krycie się w cieniach. Szczególne wrażenie jednak robi Mroczne Bractwo, choć nie powiem, jest to wątek generalnie przygnębiający.
Spoiler:
Ale Gildia Złodziei miała bardzo sympatyczne zadania, zaś przy ostatnim skradanie podwyższyło mi się chyba pięciokrotnie.
Podsumowując, spodobał mi się Oblivion. Przede wszystkim, wciągnął mnie, o czym najlepiej świadczy fakt, że po przebrnięciu przez main quest, dalej chce mi się grać.

Edit: Ach, jeszcze jedno! Cały czas w ogóle zastanawia mnie mechanizm działania bezgłowych zombie (już nie mówić o tym, że zombie okazały się zaskakująco szybkie jak na, cóż, zombie). Skąd one wiedzą, że coś się do nich zbliża, przecież ani nie widzą ani nie słyszą i tak właściwie co one chcą z tym czymś potem zrobić? Przecież nie wyjedzą mózgu...ani niczego innego zresztą. I jeszcze jedno: jakim sposobem one wydają te mrożące krew w żyłach wyjąco-chrypiące odgłosy?

_________________
"Ah. You feel that I am being unfair? Ruthlessly despotic, perhaps?"
One Man, One Vote!

"Cheese for everyone!"
Sheogorath


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 30 lis 2009, 22:49 
Dracowate Bydle
Dracowate Bydle
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 02 maja 2006, 12:58
Posty: 1106
Lokalizacja: Pruszków
Cytuj:
I jeszcze jedno: jakim sposobem one wydają te mrożące krew w żyłach wyjąco-chrypiące odgłosy?

HM, no wiesz, nie to, żebym ja tylko o jednym, ale otwór gębowy, buzią zwany, nie jest jedynym otworem z którego od czasu wydobywają się, mniej lub bardziej, sensowne... dźwięki ^^'
Co do Obliviona z mojej strony. Otóż na samym początku mnie nie ciągnął ani trochę. Ot taki Przynieś, podaj, pozamiataj (a w międzyczasie pobiegaj sobie po lesie). No, ale potem jakoś Cirogn mnie namówił i w sumie jakoś mi się spodobało o dziwo, choć na początku podszedłem do tego z dystansem.
Co do narzekań to się zgadzam, dość dziwne jest zachowanie strażników (bez modów), albo latają jak zgraja chłopów na ... nie nawet nie, bo nawet biegająca grupa chłopów po miedzy, robi to przemyślanie... odrobinkę. No a nasi strażnicy-kompani często-gęsto nie patrzą co, kto, jak, tylko lecą na potwory jak ludzie na promocje w sklepie-nie-dla-idiotów i nie patrzą, że akurat strzelasz, czarujesz, sieczesz naokoło mieczem i przypadkowo możesz ich pochlastać. A potem nagle kara na głowę, nie ma przebacz panie Bohaterze Kvatch. Cóż, przynajmniej śmiesznie jest.... a właściwie to dlaczego nie można zabić WSZYSTKICH ze straży miejskiej... ;(
A co mi się podoba? Hm, widoki, możliwość wgrania modów upiększających grę czy usprawniających, jak np. światła w oknach, gdy jest noc czy nawet eliminuje tą boskość kochanych strażników. No i cóż, hm, ma w sobie coś z Diablaczka, na ogół ma się zarżnać wszystko co się rusza i "Idziemy expić" ;)

_________________
"What Now Draco?.....What We Do?.....Without You?.....Where We Turn?.......To the Stars, Bowen, To The Stars..."

Niuśka Grudzień2002- 8 Stycznia 2009 godzina 10:15...
Żegnaj ukochany Legwanku...
Obrazek


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 30 lis 2009, 23:17 
Boska Selerzyca
Boska Selerzyca
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 30 kwi 2008, 01:10
Posty: 125
Bowendurth napisał(a):
Cytuj:
I jeszcze jedno: jakim sposobem one wydają te mrożące krew w żyłach wyjąco-chrypiące odgłosy?

HM, no wiesz, nie to, żebym ja tylko o jednym, ale otwór gębowy, buzią zwany, nie jest jedynym otworem z którego od czasu wydobywają się, mniej lub bardziej, sensowne... dźwięki ^^'

No tak, no tak, ale to są takie dźwięki typowo... z gardzieli. Może nie takie, jakie wydają dremory, co do których dopiero po pewnym czasie odkryłam, że one mówią coś konkretnego (chociaż dialektem "spuszczanej wody", które to określenie gdzieś wyłapałam w odniesieniu do Dartha Nihilusa), ale jednak są to takie dźwięki kojarzące się no przynajmniej z obecnością strun głosowych.

Bowendurth napisał(a):
Ot taki Przynieś, podaj, pozamiataj (a w międzyczasie pobiegaj sobie po lesie).

Bo Martin, jak na kogoś, kto twierdzi, że nie nadaje się na Cesarza, jest dobry w wysyłaniu ludzi na pewną śmierć ;P

A co do modowania, muszę przyznać, że ilość modów i pomysłowość ludzi, którzy się tym zajmują, jest wręcz niesamowita. Są mody lepsze i gorsze, bardziej i mniej przydatne, a przede wszystkim sporo zadziwiających (jak na przykład "zamiana" ludzi w mięso). Sama wgrałam sobie parę, a gdybym nie wiedziała, że mój komputer tego nie przetrzyma, pewnie wgrałabym jeszcze więcej ;)

_________________
"Ah. You feel that I am being unfair? Ruthlessly despotic, perhaps?"
One Man, One Vote!

"Cheese for everyone!"
Sheogorath


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 01 gru 2009, 00:43 
Dracowate Bydle
Dracowate Bydle
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 02 maja 2006, 12:58
Posty: 1106
Lokalizacja: Pruszków
Cóż, zatem widać głupi, bezgłowy zombie wiedzący zawsze gdzie jesteś, słyszący niczym kot ma zagadki nierozwikłane przez mędrców tamtejszego świata.

Hm, Martin, Martin, coś mnie mówi, że Ty to będziesz cesorz nad cesorze xD

W sumie w gadulstwo daedr sięnie wsłuchiwałem, raz, bo byłem zbyt zajęty by to ubić z początku, a potem miałem je na hita z ukrycia i jedyne co to było "YUBBBGGLGRRR"....

W sumie przyznam, że gdyby nie mody, które są chyba już największą zaletą tej gry, a raczej fanów tejże, Oblivek byłby goły. Ze swojej strony polecam moda dającego więcej realizmy, lepsze odwzorowanie wody i dzikich (o dziwo!) nieszkodliwych owadów, ale wiadomo, minusem jest konieczność lepszego sprzętu.

_________________
"What Now Draco?.....What We Do?.....Without You?.....Where We Turn?.......To the Stars, Bowen, To The Stars..."

Niuśka Grudzień2002- 8 Stycznia 2009 godzina 10:15...
Żegnaj ukochany Legwanku...
Obrazek


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 01 gru 2009, 01:26 
Boska Selerzyca
Boska Selerzyca
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 30 kwi 2008, 01:10
Posty: 125
Cytuj:
W sumie w gadulstwo daedr sięnie wsłuchiwałem, raz, bo byłem zbyt zajęty by to ubić z początku, a potem miałem je na hita z ukrycia i jedyne co to było "YUBBBGGLGRRR"....

I to najmilsze, co można od nich usłyszeć xD

Jednakże, zdecydowanie najtrudniejszym zadaniem, z jakim spotkałam się w grze jest... uwaga! własnoręczne układanie książek. Już nie wiem od jak dawna męczę się, żeby zagospodarować swój niewielki regalik w sypialni w Czeluści Wzgardy, a na razie osiągnęłam tylko tyle. Ech, szybko tracę cierpliwość. I rzeczy mi wlatują pod biurko :|

_________________
"Ah. You feel that I am being unfair? Ruthlessly despotic, perhaps?"
One Man, One Vote!

"Cheese for everyone!"
Sheogorath


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 01 gru 2009, 01:30 
smok
smok
Offline

Dołączył(a): 28 lis 2009, 00:31
Posty: 369
Lokalizacja: Szczecin
Jest jedno słowo, które jest dla mnie synonimem genialnej gry komputerowej, a mianowicie "Morrowind" ^^.

Morka po prostu uwielbiam. Grałem też w Obka i to dość długo, ale i tak Morrowind wygrywa. Dlaczego?
Po pierwsze ta gra ma klimat. Klimat jakiego nie widziałem jeszcze w żadnej innej grze RPG. Po prostu jest oryginalna. Może zacznijmy od tego, że sam świat TES jest wielce oryginalny. Jedyny znany mi świat, który tak swobodnie nagina typowe schematy fantasy, ale zarazem nie sprowadza ich do prostych rozwiązań typu low-fantasy, tylko rozwija dalej i tworzy coś zupełnie niespotykanego. Kocham ten świat za jego rozmaitość, historię, rasy, pomysły, koncepcje... w sumie za wszystko. Tylko takich klasycznych smoków w nim brak xD.
Vvardenfell jest natomiast kwintesencją tej oryginalności. Wyspa pełna cudowności. Posiadająca własną faunę, wspaniałą geografię, mnóstwo ciekawostek. Miejsce gdzie na dobrą sprawę pierwszy raz w historii gier TES dowiadujemy się, że krasnoludy to tak naprawdę elfy, a Dunmerowie z ich kulturą to najbardziej oryginalne przedstawienie "ciemnych elfów" jakie widziałem. Na ten temat mógłbym pisać referaty, więc w skrócie powiem, że Morrowind po prostu ma klimat i kropka ^^.
Inna sprawa to jakby dopracowanie. Mam wrażenie, że Morrowind był o wiele bardziej przemyślany. Napisano do niego chyba więcej książek niż do Obka, a do tego dochodzą setki linijek tekstów dialogowych (a w Obku każdą postać można było zapytać zaledwie o kilka rzeczy, co wynikało z ilości nagranych dialogów :/). Inna sprawa, że rasy wyglądają o wiele lepiej a Morowindzie. Ludzie się wkurzali, że są w nim rasy zwierzęce, które nie mogą nosić zamkniętych hełmów i butów, ale przez to są o wiele bardziej oryginalne. A nie jak w Oblivionie, gdzie to wszystkich ras zastosowano ten sam model, co IMHO dało żałosny efekt.
Do tego fabuła w Morrowindzie jest o wiele bardziej zawiłą niż w Oblivionie. Obkowa jest przewidywalna, krótka i pełna dziur. Morrowindowa zdaje się być bardziej epicka i zmusza do poznania świata i historii wyspy.

Jak dla mnie Oblivion góruje nad Morkiem pod dwoma względami. Z jednej strony to cudowna grafika, której chyba nie muszę opisywać. Ale... gdzie podziała się ta magia pagórków, popielnych pustyń i oryginalnej fauny. Zamiast tego pojawiły się zwyczajne drzewa, znane nam zwierzęta. Wszystko uległo takiemu znormalnieniu i przypomina mi po prostu las za miastem.
Do tego co ciekawe, według jednej z książek w Morrowindzie Cyrodil miało być porośnięte dżunglą! Ja odpalam grę, a tu zamiast dżungli widzę umiarkowane lasy. A już miałem taką nadzieję...
Inna rzecz, która jest lepsza w Obku to walka. Już nie trzeba nawalać jak głupi w LPM by za 30 razem trafić wroga. Teraz jest fajnie, są kombosy, przeciwnicy są mądrzejsi i aż chce się walczyć. Ale po pewnym czasie osiąga się taki poziom, że i tak wszystko się bierze na hita.

Aha... No i nic nie przebije głównego motywu z Morrowinda ^^

qbA napisał(a):
Wyobraźmy sobie naszego bohatera pędzącego na koniu - nagle, z przydrożnych krzaków wypada bandyta! W odpowiedzi na atak dzielny bohater powoli i metodycznie zsiada z konia, po czym zaczyna okładać bandytę po głowie posiadanym "ostrzem"

No i trzeba pamiętać, by wysiąść tak daleko, by przeciwnik nie zabił nam konia, gdy my będziemy z niego zsiadać. Ja po pewnym czasie przestałem zsiadać z konia, po prostu gnałem dalej, aż nie uciekłem zupełnie...
qbA napisał(a):
Co do mechaniki - tym co rzuca się w oczy jest niezwykła troska o graczy - gdziekolwiek nie pójdziesz, spotkasz istoty na tym samym poziomie co ty sam, c

Przy czym... Strażnicy mają ZAWSZE o 1 poziom więcej od Ciebie O.o
qbA napisał(a):
Zapomniałem jeszcze dodać, że Khajici i Argonianie mają w Oblivionie typowo ludzką anatomię (pomijając kształt głowy i ogon), łącznie z typowo ludzkimi paznokciami :shock: .

Argonianki dodatkowo dorobiły się też biustów, prawdopodobnie dzięki temu nie czują się pokrzywdzone przez te nowe zbroje płytowe z dekoltami.

Nic dodać, nic ująć. Porażka na całej linii. Po prostu ludzie z głową tyranozaura ze wszystkich kolorach tęczy. Chciałem zagrać Argonianem, ale po kilku godzina nie wytrzymałem i zmieniłem na Cesarskiego >.<.
Kenahi napisał(a):
ale dziennik i kompas to świetne rozwiązanie. Nie traci się czasu i zapału na szukanie jakiegoś grobowca, którego drzwi w dodatku ukryte są w jakiejś wnęce

Z jednej strony racja, to ułatwia sprawę. Ale z drugiej... Kurde, ale to miało swój urok. Grając w Morka czułem się wolny, a nie jak marionetka uwięziona w mechanice wymyślonej przez Bethestę. Miałem wrażenie, że to ja istnieję dla świata, a nie świat istnieje dla mnie. Dlatego szukałem tych drzwi jak głupi, aż w końcu znalazłem, bo tak jak w prawdziwym świecie musiałeś się namęczyć, by coś znaleźć, a nie miałem wszystkiego podanego na tacy.
Bowendurth napisał(a):
A co mi się podoba? Hm, widoki, możliwość wgrania modów upiększających grę czy usprawniających, jak np. światła w oknach, gdy jest noc czy nawet eliminuje tą boskość kochanych strażników.

A właśnie mody. Może Morek ma starą grafię, ale mody z teksturami do tej gry po prostu rządzą. Obecnie męczę się z zasadzeniem trawy. Niełatwe zadanie ^^.

_________________
"Magii się nie pije" (Kruk)


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 01 gru 2009, 12:13 
Dracowate Bydle
Dracowate Bydle
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 02 maja 2006, 12:58
Posty: 1106
Lokalizacja: Pruszków
Cytuj:
Jednakże, zdecydowanie najtrudniejszym zadaniem, z jakim spotkałam się w grze jest... uwaga! własnoręczne układanie książek. Już nie wiem od jak dawna męczę się, żeby zagospodarować swój niewielki regalik w sypialni w Czeluści Wzgardy, a na razie osiągnęłam tylko tyle. Ech, szybko tracę cierpliwość. I rzeczy mi wlatują pod biurko :|

Jesteś genialna, mnie nigdy nie udało się ustawić tylu ksiąg "stojących", fakt, że też nie mam odpowiedniego, typowo książkowego regału. Hm, trochę naszło mnie na Oblivka, to może potem pokaże swój kąt w Chorrol. Ah Dharmo moja luba sąsiadko... ^^ xD

_________________
"What Now Draco?.....What We Do?.....Without You?.....Where We Turn?.......To the Stars, Bowen, To The Stars..."

Niuśka Grudzień2002- 8 Stycznia 2009 godzina 10:15...
Żegnaj ukochany Legwanku...
Obrazek


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 01 gru 2009, 14:19 
jajko
Offline

Dołączył(a): 29 lis 2009, 03:40
Posty: 19
Lokalizacja: Warszawowo
zabiorę głos w ankiecie, bo zagłosować nie mogę - nie ma opcji odzwierciedlającej moją opinię.

Widzę że jest tu wielu zapalonych zwolenników i wieloletnich graczy, więc proszę potraktować moją wypowiedź jako prywatną opinię, możecie się z nią zgadzać lub nie, ale prawo do niej mam ;)

Obie gry były dla mnie paskudnie nudne. Pod wpływem znajomych próbowałem się zmusić kilkukrotnie, ale te gry mnie po prostu odrzucają.. powtarzalne, schematyczne - rozległy teren w gruncie rzeczy jest pusty.
a fabuła nie próbuje nawet wciągać..
Podobne wrażenie jak przy grze z innej beczki - farcry2

Z TES wolę buggerfalla, chociaż też w gruncie rzeczy nudny..


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 01 gru 2009, 15:09 
smok
smok
Offline

Dołączył(a): 07 wrz 2009, 19:45
Posty: 254
Lokalizacja: Pyrkoland
no cóż może i dziwnie wyjdzie ale mam podobne odczucie co smoczyducha co do morka bo w obliviona nie grałem.
Jedyne co fajne było w tej grze to,że mogłeś grać argonianami i khaitami a reszta była banalna, po 2 godzinach grania mogłeś wyciąć wszystkich bez straty życia a jak już to pauza i wpierdzielałeś wuchte potów. Questy typu zabij weź i przynieś, innych nie znalazłem, nie było żadnych co można skończyć na więcej niż dwa sposoby (przejścia normalnie, lub wytłuczenia wszystkich, gdzie nawet czasem o to chodziło).
Po prawdzie wystarczyła tylko lewitacja szybkości 1 i czasu 2min i łuk, bo mechanika magi była do dupy, grając magiem mogłeś najwyżej zabić średniego przeciwnika i koniec many, albo brałeś ciężką zbroje i siekierę zaklinałeś w obrażenia od ognia 100 i wszyscy padali.
Ilość dodatków to jest chyba największy plus tej gry
A chód argonian/khaitów bez modów był rozwalajacy :D


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 03 gru 2009, 00:07 
Czarny kot z Rygi
Czarny kot z Rygi
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 01 wrz 2006, 09:01
Posty: 1432
Lokalizacja: Dom mój gdzie ludzie mi przychylni
Zanim wyjechalem z Polski przeszedlem Morrowinda (w koncu, nie wiem ile razy sie do tego zabieralem). Postanowilem dac mu szanse, poniewaz seria TES ma jedna gigantyczna zalete. Rase Khajitow, za ktora po prostu szaleje. Jako ze Obliviona nie chcialem powtarzac, to padlo na Morka.
Coz, pamietam ze niezle mnie wciagnal. Wolne tempo rozgrywki nie przeszkadzalo mi bo bardzo lubilem zwiedzac swiat. Czasem lekko denerwowalo, ze musze isc po raz kolejny spory kawal swiata do miejsca do ktorego nie docieraja laziki itp. Co do mapy i kompasu, to postanowilem traktowac to jako wyzwanie dla mojej orientacji w terenie. Co ciekawe, tylko pare razy musialem sie ratowac solucja gdzie wlasciwie jest to wredne wejscie do grobowca czy czegos w tym stylu.
Co do porownan Morka czy Obliviona... to mam uczucie, jakbym gral w calkowicie inne gry RPG. Inny swiat (znaczy tu grzyby i skrzekacze, a tam lasy i wilki), inny system, jakos znajduje wiecej roznic niz oczywistych podobienstw.
Lecz Oblivionowi brakuje jednej rzeczy ktora napedzala mnie by grac dalej w Morka: wilkolakow z Bloodmoon x). Wiem ze jest wilczy mod, ale jednak bardziej bylem zachwycony potega i wygladem wilkolaka z Morrowinda...

_________________
Flight of dragons... in the sky... or in my mind?
Avatar by Annoth


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 29 gru 2009, 20:58 
Boska Selerzyca
Boska Selerzyca
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 30 kwi 2008, 01:10
Posty: 125
Cytuj:
Cóż, przynajmniej śmiesznie jest.... a właściwie to dlaczego nie można zabić WSZYSTKICH ze straży miejskiej... ;(

Ostatnio udało mi się wybić nocą prawie całą Straż w Imperialnym Mieście (prawie, bo liczyłam ile mam kasy na zlikwidowanie kary za moją głowę), ale co z tego, skoro zaraz się pojawiają nowi...:| Cóż, z drugiej strony przynajmniej mogę łatwo sobie odrobić punkty złej sławy, bo bez ich odpowiedniej ilości nie mogę korzystać z kaplicy w Czeluści...

A w ogóle, to grałam niedawno w dodatek do Obliviona - Shivering Isles i muszę przyznać, że byłam nim po prostu zachwycona. Niesamowity świat, ciekawe questy, masa dziwaczności i genialna wręcz postać Sheogoratha, wszystko to mnie urzekło. Niestety jednak, gdyby ktoś kiedyś przyznawał nagrody za najgłupsze zakończenie świetnej fabuły, to Shivering Isles powinno zająć trzy pierwsze miejsca :|

_________________
"Ah. You feel that I am being unfair? Ruthlessly despotic, perhaps?"
One Man, One Vote!

"Cheese for everyone!"
Sheogorath


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 03 paź 2010, 19:40 
Thaxll'ssillya
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 sie 2005, 11:18
Posty: 886
Lokalizacja: Manchester
deviantArt: naseilen
No właśnie, wracając do Shivering Isles. W Realu można kupić, ów dodatek, bijący podstawkę na głowę, za... uwaga, uwaga - 5 zł! :D

_________________
"Maturing is realizing how many things don’t require your comment."


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 27 gru 2010, 17:07 
pisklak
pisklak
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 gru 2010, 23:15
Posty: 29
Miałem przyjemność grać w oba te tytuły, które mają zarówno dobre strony, jak i złe. Jednak do rzeczy:

Morrowind - Pamiętam jeszcze, jak po raz pierwszy znalazłem o nim artykuł w CD-Action, te czasy.
Grafika może nie zachwyca, jednak gra miała swój klimat, bardziej wyrazisty od Obliviona choć tylko w pewnych kwestiach. Różnorakie kształty i architektura budowli w Morrowindzie była miła dla oka, szybko można było poznać czy znajduje się przy zabytkach Dwemerowych, czy nowych Dunmerdzkich apartamentach wyróżniających się na kilometry od szarych cegieł budowli Imperium lub drewnianych ścian Nordyckich chat. Strzeliste, ostre kształty Deadrycznych ruin już z daleka przyciągały majątkiem podróżników, by odstraszyć ich poczwarami tam wędrującymi. Również miasto jednego z wielkiej trójcy - Viveca wryło się głęboko w pamięć oraz to, jak łatwo było się tam zgubić.
Różnorodność roślin Morrowinda również była miła dla oka, choć brakowało mi lasów które dopiero w Bloodmoon'ie dały się we znaki, gdy trzeba było uważać na czychające tam driady (nie pamiętam ich prawdziwej nazwy).
Wiele różnych typów broni, pancerzy, ras i czarów urozmaicało grę choć w pewnym momencie gra ta zamieniała się w kolekcjonowanie tego co komu wpadnie w łapki - było tego o wiele za dużo niestety.
Fabuła - tu niestety wypłynęło sztampowe ratowanie świata, w tym wypadku Morrowind przed gniewem niezwykle potężnej istoty, tym razem nie demona, a Dunmera imieniem Dagoth'ur który posiadł moc upadłego boga Lorkhana. Oczywiście trzeba było go zabić i bla bla bla ale to prawie to samo co w Oblivionie więc wiecie...

Ogółem Morrowind był fajny, ciekawy ale dopiero gdy dorwało się drugi dodatek - Bloodmoon był według mnie najlepszy, dawał niesamowity klimat oraz w końcu WYBÓR po której stronie pragniemy stanąć. Czy w obronie ludzi, czy po stronie Deadry Hircyne i jego hord wilkołaków :D


Oblivion, tutaj niestety architektura była w dużej mierze jednakowa, jednak zwiedzanie starych Elfickich ruin przynosiło sporo radości, podobnie jak szwendanie się po nielicznych Dwemerskich ruinach. Pułapki czego bardzo mi brakowało były świetnym motywem (grając łotrzykiem) do wykorzystania ich przeciwko potworom wewnątrz ruin. Trzeba było uważać pod nogi oj tak tak.
Przy Oblivionie również wielkim smakiem był sam tytułowy Oblivion - całkiem inny świat w których przyszło walczyć z zastępami Dremor, lub czasem stawało się tam na wezwanie Deadry chcącej poddać nas próbie siły.
Arena w głównym mieście również była miłym smaczkiem, a w tym możliwość wyświadczenia jej liderowi przysługi, za którą oddawał swój tytuł bez walki.
Gildia Złodziei prowadzona przez Szarego Lisa, przywdzianego w kaptur Deadry Nocturnal to już inna bajka, wykradanie tytułowych Zwojów Starszych by legendarny złodziej mógł raz na zawsze zniknąć w cieniu i wrócić do normalnego życia.
Problemy w Gildii Wojowników również prowadziły nas do ciekawych motywów, lecz najbardziej podobało mi się poddawanie próbom licznym Deadrom których kaplice rozsiane były po całym kontynencie.
Łowy w imieniu Hircyna by zdobyć róg jednorożca - urocze :D
Również zamiana w wampira była czymś świetnym - motyw wampirów rozwiązano o wiele wiele lepiej niż w morrowindzie w którym wampiryzm oznaczał zablokowanie wątku głównego, podczas gdy w Oblivionie mógł się stać atutem, lub przekleństwem.
Fabuła jak Morrowind - niespecjalna, ale grało się według mnie o wiele przyjemniej, choćby ze względu na rzucanie czarów z ostrzem w ręce, różnorodność w zadawaniu ciosów oraz te złodziejskie triki :D

Jednak rozmowy w obu częściach kulały i to bardzo mocno, co jest według mnie najgroszym grzechem tych dwóch gier i prawdopodobnie całej serii TES...

_________________
Soltheim/Valsharaltessem by Khaneaka
Soltheim/Valsharaltessem by Khaneaka (niestety niedokończony)


Góra
 Zobacz profil     
    
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 21 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron



Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Styl DraconisSub powstał na bazie stylu subsilver2.
Wszelkie modyfikacje oraz dodakowe grafiki zostały wykonane przez Naseilen.
Oryginalny rysunek z nagłówka forum można zobaczyć tutaj.
mChat © RMcGirr83.org
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL