Forum dla wszystkich sympatyków smoków oraz miłośników szeroko pojętej fantastyki.



Uwaga! Draconis korzysta z plików cookies. Są one niezbędne do funkcjonowania forum.

Teraz jest 19 lis 2019, 01:40

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 28 sty 2017, 17:18 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 wrz 2016, 11:41
Posty: 63
Lokalizacja: Leszno/Warszawa
deviantArt: Arcdanis
Jako że ową grę mam już od jakiegoś czasu i zdążyłem już ją ukończyć, uznałem, że warto by co nieco o niej napisać. Jest to, jak nazwa sugeruje, dungeon crawler, a więc układamy sobie nasze party dzielnych wojaków i idziemy do lochów zabijać wszelkiej maści plugawe pomioty. Nie brzmi zbyt skomplikowanie, ale o to właśnie chodzi - ta gra to świetny zabijacz czasu. Ma jednak kilka niuansów, które sprawiają, że wyróżnia się na tle podobnych sobie.

Fabuła stanowi w sumie oprawę dla naszej kampanii przeciwko różnego rodzaju potworom, kultystom, bandytom, etc. Ot, nasz krewny wysyła do nas list z prośbą o pomoc w uratowaniu rodzinnej posiadłości po tym, jak z chorobliwej ciekawości otworzył pod nią portal do świata pełnego demonów (które są mocno inspirowane Lovecraftem i mitologią Cthulhu). Jak na dobrego spadkobiercę przystało, jedziemy więc posprzątać ten cały bałagan. Cała akcja gry rozgrywa się w antycznej rezydencji i na przylegających do niej terenach. Naszą bazą wypadową jest nieco zrujnowana wioska, w której nasi bohaterowie są rekrutowani, odpoczywają, ulepszają sprzęt, odbywają terapie psychiatryczne... :P Wioskę tą z czasem rozbudowujemy, korzystając z różnych fantów znalezionych w ruinach.

Skoro już wspomniałem o "bohaterach"... To w Darkest Dungeon do najbardziej heroicznych oni nie należą. Są to wszelacy najemnicy, poszukiwacze przygód, zbiry i religijni dewoci, poszukujący zarobku czy odkupienia w oczyszczaniu terenów posiadłości z plugawstwa. Nasze party składa się z 4 postaci, z których każda należy do jednej z 15 klas:
Crusader(typowy "zakuty łeb"), Vestal(zakonnica z maczugą), Highwayman(bandzior sprowadzony na słuszną drogę), Bounty Hunter(gość z hakiem i toporem, twardy zawodnik), Hellion(kobieta-berserker), Houndmaster(brodacz i jego wierny pies), Jester(minstrel, który lubi grać na lutni i wykrwawiać wrogów sierpem), Grave Robber(Lara Croft ze sztyletami zamiast pistoletów), Arbalest(dzielna dziewczyna z wielką kuszą), Leper(trędowaty, który szuka bohaterskiej śmierci, wymachując na oślep złamanym mieczem), Man-at-Arms(weteran wojenny po przejściach), Plague Doctor(lokalna ekspertka od Czarnej Śmierci i innych przypadłości), Abomination(wymizerowany człek, który zmienia się w zębatą i rogatą bestię, gdy puszczą mu nerwy), Occultist(fan macek i wiedzy tajemnej) oraz Antiquarian(cyganka z kadzidłem, która nie ma pojęcia, co robi na polu bitwy).

Kolory sugerują, do czego dana klasa się głównie nadaje: czerwony - solidne obrażenia(DPS), niebieski - dużo wytrzyma(Tank), zielony - przyzwoicie leczy i rzuca debuffy(Healer), żółty - robi kilka rzeczy naraz(Utility).

Poruszanie się po lochu i bitwy przypominają trochę uproszczone systemy z papierowych RPG. Drużyna chodzi po labiryncie korytarzy od pokoju do pokoju, reaguje na napotkane przedmioty i walczy z przeciwnikami w turowych wymianach ciosów. Pozycja postaci w szeregu określa, jakich umiejętności może używać (i to, na kim może ich użyć). Oprócz tradycyjnego paska życia(HP) pojawia się jeszcze jeden, unikatowy dla tej gry - poziom stresu. Napotykanie różnych okropności i przyjmowanie na twarz solidnego łomotu nie pozwala bowiem psychice bohaterów ujść bez szwanku. Stresuje ich prawie wszystko - od łażenia po ciemku, poprzez niektóre ataki przeciwników, aż po czytanie niepokojących wersetów w porzuconych księgach. Kiedy pasek stresu się wypełni, zostają poddani próbie - mogą się wówczas popisać heroizmem lub, co bardziej prawdopodobne, dostać załamania nerwowego i zacząć zachowywać się irracjonalnie, ignorując polecenia gracza i wnerwiając resztę drużyny. Dalsze gromadzenie stresu przez wyprowadzonego z równowagi bohatera kończy się zawałem serca, czyli natychmiastowym zgonem.

W wiosce możemy pozbywać się stresu, wysyłając naszych ulubieńców o skołatanych nerwach do kaplicy, na barowe stołki czy do burdelu, w zależności od ich upodobań. Każda postać ma własny zestaw cech i przypadłości - zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Te drugie bywają szczególnie uciążliwe (np. bohater z kleptomanią zabiera nasze łupy dla siebie), ale mamy możliwość ich leczenia poprzez specjalne "terapie". Cykl naszych wypraw jest tygodniowy - co tydzień wysyłamy ekipę do którejś części posiadłości, podczas gdy reszta oddaje się fizycznej i psychicznej rekonwalescencji. Za każdym razem pojawiają się też nowi ochotnicy, gotowi zastąpić naszych martwych i żywych wojaków.

Według wielu opinii, które usłyszycie, Darkest Dungeon nie jest grą łatwą. No cóż, w pewnym sensie to prawda - ta gra nie wybacza błędów. Funkcjonuje w niej tylko autozapis, więc każdy błąd, każda śmierć postaci jest permanentna. Ekonomia w DD też nie wybacza rozrzutności. Na każdą wyprawę trzeba się zaopatrzyć w jedzenie, pochodnie, łopaty, bandaże itp. Brak tych przedmiotów w ekwipunku nierzadko ma tragiczne konsekwencje dla losów wyprawy. Skład party także powinien być przemyślany i dopasowany do lokacji, którą planujemy odwiedzić. Brak synergii między postaciami, zbyt dużo klas jednego typu czy podatność na zmianę pozycji w szeregu na wyższych poziomach niemalże gwarantują porażkę. Przedmioty znajdowane podczas eksploracji(trinkets) także niemal zawsze oprócz pozytywnych skutków mają też negatywne (typu bonus do obrażeń + niższa szansa na unik).

Sukces w DD wymaga starannego planowania, maksymalnego wykorzystania możliwości bohaterów i podejmowania niewygodnych decyzji - niekiedy z questa trzeba się po prostu wycofać albo porzucić część skarbów, aby zachować ekwipunek potrzebny do walki z bossem. Osobiście bardzo lubię tego typu gry (turówki) - można je obsługiwać jedną ręką (myszka) i nie wymagają jakiejkolwiek zręczności czy refleksu ;) Być może dlatego moja przeprawa przez Darkest Dungeon była stosunkowo bezbolesna (pierwszą postać straciłem dopiero w 48. tygodniu podczas szczególnie trudnego questa fabularnego). Trzeba jednak przyznać, że szczęście odgrywa kolosalną rolę - RNGesus to prawdziwy pan i władca tej gry - kilka nieszczęśliwych uników i krytyków może zmienić łatwą wyprawę w walkę o przetrwanie. Wiedza o przeciwnikach i przedmiotach napotykanych w lochach zapewnia wielką przewagę - metoda prób i błędów sprawi, że za każdy błąd gracz słono zapłaci.

Ogólnie rzecz biorąc, polecam fanom turówek i tym, którzy nie boją się czasem przełknąć dumę i przyjąć na siebie porażkę. :) Plus stanowi też muzyka i szata graficzna - tworzą świetny, mroczny klimat i nostalgiczny charakter rozgrywki. Gra z czasem staje się monotonna, więc najlepiej grać w pewnych odstępach czasu (trochę tak, jak w Civilization). Jeden loch wystarczy, żeby wypełnić jakieś 10-20 min., więc nie jest to tytuł bardzo czasochłonny. Jeśli ktoś z Was ma Darkest Dungeon i dostaje od tej gry w kość albo chciałby omówić jakiś skład party, jestem do dyspozycji :D

_________________
Power without vision is tyranny,

Vision without power - dreamful impotence.

Combine them, and the world is yours.


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 29 sty 2017, 22:46 
smok
smok
Offline

Dołączył(a): 28 lis 2009, 00:31
Posty: 369
Lokalizacja: Szczecin
Ja gram w tą grę powoli od ponad miesiąca, przechodząc sobie tak jedną misję na 2 dni. Obecnie wygrane w nią mam tak z 35 godzin.

Ogółem gra bardzo mi się podoba. Aczkolwiek zaczynam odczuwać trochę, że stała się nieco za łatwa. Od kilku misji zaczynam wracać z lochów z bohaterami totalnie bez stresu i pełnią życia. Najgorsze co spotkało mnie w przeciągu ostatnich 10 misji, to 2 bohaterów miało stres ok 80 xD. Łącznie jak dotąd zginęło mi tylko 2 bohaterów i to wyłącznie w początkowej fazie gry, gdy jeszcze uczyłem się mechanik. Czasem nawet przywołuję sobie Wałęsaka, jak za dobrze mi idzie xD.

Nie wiem czy gra po prostu mnie lubi i daje mi fory, czy może zwyczajnie udało mi się wykminić taktykę, która działa na każdy loch xD.

No i też każdemu polecam.

_________________
"Magii się nie pije" (Kruk)


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 30 sty 2017, 13:21 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 wrz 2016, 11:41
Posty: 63
Lokalizacja: Leszno/Warszawa
deviantArt: Arcdanis
O, czyli nie tylko ja miałem na początku wrażenie, że wcale nie jest z tą grą tak źle ;)

Tak naprawdę, to znajomość taktyki i rozsądne budowanie teamu znacząco pomagają przeprawić się przez te łatwiejsze lochy. O ile nie przytrafiła się jakaś seria nieszczęśliwych critów, to z kilkudziesięciu wcześniejszych questów wychodziłem na zerowym stresie (mogłem sobie pozwolić na obozowanie już po zakończeniu misji, żeby podnieść wszystkim morale). Ale jeśli wydaje ci się, że jest trochę za łatwo, to poczekaj na misje poziomu 6 :twisted: Obrażenia, zwłaszcza te rozłożone w czasie (bleed, blight) są tam ekstremalnie wysokie, a stresu przybywa naprawdę szybko. U mnie pierwszy rezydent cmentarza zajął swoje miejsce w wyniku ataku serca w walce z jednym z najtrudniejszych bossów (brigand Vvulf, dostępny jedynie w wyniku zdarzenia losowego), a drugi po przywołaniu Shamblera z party na niskim levelu xD

Nie mogę się jednak zgodzić z tym, że jest jedna uniwersalna taktyka na każdy loch. Chociażby przy niektórych bossach, takich jak Prophet czy Brigand Pounder (armata) trzeba dobrać team specjalnie przygotowany do danego zadania. Umiejętność ochrony sojuszników u MAA czy debuff obniżający obrażenia od Okultysty czynią niektóre trudne walki śmiesznie łatwymi. :)

Masz swoje ulubione klasy? Dla mnie top tier to Bounty Hunter, Hellion, Houndmaster, Occultist, Man at Arms i od niedawna Abomination. Większość z nich ma jedną cechę wspólną - duże obrażenia i możliwość uderzenia w niemal każdą pozycję przeciwnika bez dużej wrażliwości na przemieszczenie w szyku. Najbardziej uniwersalne party, z jakim odnosiłem sukcesy, to (od lewej do prawej, jak na ekranie) Arbalest-Occultist-Houndmaster-Bounty Hunter. Ta kompozycja świetnie wykorzystuje synergię oznaczania przeciwników (Mark) dla prawdziwych one-shotów. Crit za 60 DMG od Bounty Huntera to wspaniałe uczucie :D

_________________
Power without vision is tyranny,

Vision without power - dreamful impotence.

Combine them, and the world is yours.


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 02 lut 2017, 10:42 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów
...
Decyzje, decyzje...
...
W prawej ręce trzyma PSP z "Final Fantasy Type-0"...
W lewej ręce trzyma Nintendo DS z serią "Dragon Quest" i "Dragon Quest: Monsters Joker"
Przed nim stoi laptop z Darkest Dungeon...
Oh, whattodo, whattodo? ( xD )

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 05 lut 2017, 23:56 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 wrz 2016, 11:41
Posty: 63
Lokalizacja: Leszno/Warszawa
deviantArt: Arcdanis
Rasalom napisał(a):
...
Decyzje, decyzje...
...
W prawej ręce trzyma PSP z "Final Fantasy Type-0"...
W lewej ręce trzyma Nintendo DS z serią "Dragon Quest" i "Dragon Quest: Monsters Joker"
Przed nim stoi laptop z Darkest Dungeon...
Oh, whattodo, whattodo? ( xD )


Obrazek

Przy okazji, ktoś jeszcze ma PSP? Moje jest tak stare, że już ledwo chodzi :P
A co do wyboru, to FF osobiście nie trawiłem ze względu na klimaty anime (hey, just an opinion...), Dragon Quest to oldschool, jak cię nachodzi ochota na przypomnienie niegdysiejszych czasów, a DD, jak już wspominałem, jest zwyczajnie fajne. :) No i brak wszelkiej cukierkowości w połączeniu z wszechobecnym przygnębieniem to klimaty, w które wtapiam się doskonale. ^^ Polecam.

_________________
Power without vision is tyranny,

Vision without power - dreamful impotence.

Combine them, and the world is yours.


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 06 lut 2017, 00:32 
smok
smok
Offline

Dołączył(a): 28 lis 2009, 00:31
Posty: 369
Lokalizacja: Szczecin
Powoli zaczyna mi się nudzić Darkest Dungeon. Gram w to już 2 miesiące i strasznie powtarzalny się staje. Coś czuję, że chyba nie przejdę go do końca :E

A co do postaci to jakichś ulubionych nie posiadam. Prędzej te za którymi nie przepadam czyli Oprych (za marnej jakości umiejętności), Badaczka Zarazy (za poleganie na efektach a nie bezpośrednich obrażeniach, co ma zastosowanie może tylko na bossach) i poniekąd Wstręt (za dużo obrażeń od stresu dla wszystkich).

_________________
"Magii się nie pije" (Kruk)


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 07 lut 2017, 01:02 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 wrz 2016, 11:41
Posty: 63
Lokalizacja: Leszno/Warszawa
deviantArt: Arcdanis
To, że jest powtarzalny, to akurat czysta prawda. Niestety, gry tego typu często takie są. Idź tam, zabij to... Na wielotygodniowe siedzenie w przeciwieństwie do tych mniej liniowych lub bardziej fabularnych się nie nadają. Dla mnie to dobry zabijacz czasu, jeśli mam chwilę, żeby w coś zagrać, ale nie chcę się trudzić w jakiegoś FPS-a, a nie mam czasu na nic bardziej angażującego. Jeden krótki albo średni loch idealnie zapycha takie "okienko" ;)

Żeby dojść do końca, bez lekkiego grindowania się nie obejdzie. Wymaxowane ulepszenia broni i skilli oraz przyzwoite trinkety to mus, jeśli chce się mieć jakąkolwiek szansę. No i zapas rozgarniętych bohaterów na 6 levelu xD Na szczęście pamiątki (heirlooms) po pewnym czasie przestają być potrzebne, a są też techniki na szybkie nabijanie kasy (2 antykwariuszki w teamie na łatwych dungeonach + trinkety zwiększające %scouting, dzięki którym częściej zdarza się secret room - jak dla mnie działało nieźle).

Z bohaterów osobiście nie cierpię: 1. Hieny Cmentarnej (Grave Robber) za ekstremalne uzależnienie od critów i ciągłe skakanie po pozycjach, które wymaga mobilnego party; 2. Arlekina (Jester) - jego obrażenia i leczenie stresu w trudniejszych dungeonach są pożałowania godne, zamienia się w buffbota :roll: ; 3. Trędowatego (Leper),który zadaje solidne obrażenia (kiedy trafi), ale nic więcej - znikome utility, brak skilli przydatnych dla tanka (Stun? Guard?) i ekstremalna wrażliwość na przesunięcie (z tyłu jest bezużyteczny, a nie posiada żadnego skilla, który przesuwałby go do przodu).

Badaczka Zarazy... Jest bardzo sytuacyjna. Jej trutki są dość silne na przeciwników z wysokim PROT (ochrona), podwójny stun na 2 ostatnie pozycje czasem ratuje przed dużą dawką stresu w 1. rundzie walki, buff do obrażeń zamienia Łowcę Nagród, Wstręta czy Awanturniczkę w totalną bestię w walce z twardymi potworami, a skill leczący krwawienie i zarazę ratuje cztery litery, kiedy zdarzy nam się chociażby dostać bleeda 8dmg/turę od kraba w Zatoce lvl 5 :> (Nawiasem mówiąc, w finałowych dungeonach takich bleedów i blightów jest mnóstwo). Z Oprychem się raczej zgodzę - jego obrażenia wręcz są niezłe, ale dystansowe - meh. Hellion albo Bounty Hunter niemal zawsze spisze się lepiej. Co do Wstręta... Najczęściej używam go "do zadań specjalnych". Postać bestii trzymam na bardzo trudne walki, a poza nimi ograniczam się do rozdawania stunów na dystans za pomocą trzepnięcia łańcuchem :) Kiedy jednak już się zamieni i dostanie stosowne buffy... W zabijaniu bossów przywołujących miniony (armata, Zatopiona Załoga, Wałęsak) nie ma sobie równych. Jego obrażenia szybko przerastają te od Lepera, a do tego za cenę stresu jest dużo bardziej uniwersalny. Największa wada? Nie można go łączyć z Westalką, a Okultysta jako healer to ryzykowna gra.

Dorzucę na koniec taką anegdotkę: Wstręt (w sumie dziwne polskie tłumaczenie z ang. Abomination) uratował mi kiedyś jedną z najbardziej nieudanych wypraw. Miałem wszystkie postaci na 100+ stresu, dwie z nich dostały histerii i padły z czasem na zawał. Pozostał mi Abomination i Man-at-Arms oraz 5 bitew do ukończenia questa w Zatoce. Obaj przeszli próbę stresu i dostali cechy heroiczne, więc byli niewrażliwi na dalsze szarganie nerwów. Oznaczało to dla mnie tyle, że mogłem używać transformacji w bestię praktycznie na początku każdej walki. Transformacja ta ma jeden fajny efekt - po powrocie do ludzkiej postaci daje sporego heala. Tankowanie przy użyciu Wstręta i ekspresowe zabijanie lub stunowanie wszystkiego, co mogło uderzyć mojego MAA pozwoliło mi na wygranie każdej kolejnej bitwy z pełnym, 4-osobowym składem przeciwników (skupiałem się na damage dealerach, bo ataki stresowe były nieszkodliwe). Potem ostro doinwestowałem moich "ocalonych" w nagrodę za uratowanie sporej ilości trinketów i złota, zrobili się z nich naprawdę porządni bohaterowie. :D

_________________
Power without vision is tyranny,

Vision without power - dreamful impotence.

Combine them, and the world is yours.


Góra
 Zobacz profil     
    
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron



Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Styl DraconisSub powstał na bazie stylu subsilver2.
Wszelkie modyfikacje oraz dodakowe grafiki zostały wykonane przez Naseilen.
Oryginalny rysunek z nagłówka forum można zobaczyć tutaj.
mChat © RMcGirr83.org
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL