Forum dla wszystkich sympatyków smoków oraz miłośników szeroko pojętej fantastyki.



Uwaga! Draconis korzysta z plików cookies. Są one niezbędne do funkcjonowania forum.

Teraz jest 19 lis 2019, 01:49

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 21 paź 2012, 15:54 
Buntownik bez powodu
smok
Offline

Dołączył(a): 14 paź 2006, 20:24
Posty: 521
Lokalizacja: Wieluń
deviantArt: Bazil3282
Niby sprawiłem sobie ową gierkę już dawno (krótko po tym, jak wrzuciłem ją jako zagadkę w forumowej grze), ale od tamtej pory wracałem do niej kilkakrotnie (przy okazji za każdym razem uzyskując lepsze wyniki). Uważam się już niemal za starego wyjadacza w Undying, a mimo to chętnie przechodzę ową gierkę powtórnie. I raz jeszcze. I kolejny... Grywalność wylewa się hektolitrami z ekranu. Podobnie jak klimat.

Undying, sygnowane nazwiskiem mistrza grozy Clive'a Barkera (autora "Ksiąg Krwi" oraz "Hellraisera") - który notabene podkłada w grze głos jednej z postaci (Ambrose) - to strzelanka FPP zrealizowana w konwencji horroru. Klimat w niej nie oferuje może grozy na miarę Silent Hill, ale i tak pozwala już w pierwszych minutach zanurzyć się w grze po uszy.
Clive Barker's Undying rozgrywa się w październiku roku 1923 i opowiada losy Patricka Gallowaya - weterana pierwszej wojny światowej, obecnie okultysty przemierzającego świat i badającego (tudzież zwalczającego) zjawiska paranormalne. Powraca on do swojej rodzinnej Irlandii po otrzymaniu listu od starego przyjaciela, Jeremiaha z arystokratycznego rodu Covenantów. W liście owym Jeremiah prosi Patricka o pomoc w związku z szeregiem dziwnych i przerażających wydarzeń, mających miejsce w jego rezydencji oraz jej okolicach. Miejsca te są nawiedzane przez rozmaite stwory, a także rodzeństwo Jeremiaha, które - rzekomo martwe - było widziane w okolicy przez wielu ludzi. Sprawa jest trudna i niebezpieczna, ale Galloway ma wobec przyjaciela dług wdzięczności za ocalenie życia - bez wahania przybywa więc do położonego na odludnej wyspie domu Covenantów, usiłując rozwikłać zagadkę klątwy, jaka ciąży nad rodziną Jeremiaha - i przy okazji uratować jego samego. W sprawę zamieszany jest zresztą także stary wróg Patricka, czarnoksiężnik Keisinger.

Przedstawiłem tu tylko ogólny zarys fabuły i na tym chyba poprzestanę, choć bardzo chciałbym powiedzieć coś więcej. Raz, że nie chcę spoilerować. Dwa, że warstwa merytoryczna Undying jest baaardzo zawiła, w szczególności jak na strzelankę - widać "rękę" Clive'a Barkera przy tworzeniu fabuły. Ta jest dozowana stopniowo, nie tylko pod postacią konkretnych wydarzeń, ale także relacji napotykanych osób (na naszej drodze, poza przeciwnikami, staną także rozmaici NPC - głównie służba Jeremiaha) oraz znajdywanych tu i ówdzie notatek, listów czy też dzienników.
Gra, jak się rzekło, jest strzelanką - czas w niej spędzamy więc głównie na eksterminacji rozmaitej maści potworów (czasem też na drodze staną nam źli ludzie). Te zaś są naprawdę ciekawe wykonane. Nie ma tu standardowych zombie, wampirów czy innych takich bzdur. Jedynym typowym przeciwnikiem są tu kościotrupy, do których daleko jednak szkieletom np. z Diablo - te są wbrew pozorom twardym przeciwnikiem, mającym ponadto tendencje do wstawania w kilka chwil po tym, gdy się nam wydaje, że już go zabiliśmy. Do tego pojawiają się wtedy, gdy trzeba przedzierać się przez stosy kości i nigdy nie wiadomo, który szkielet nagle ożyje. Inni przeciwnicy to między innymi Howlersy (wyjące potępieńczo - nomen omen - ni to gargulcowate, ni to psowate stwory, w walce używające bardzo długich pazurów i uwielbiające atakować z zaskoczenia, np. poprzez zeskok z dachu na głowę), "latające głowy" Monto Shonoi (nie cierpię) czy też Verago - pozbawione twarzy, unoszące się w powietrzu "płaszcze", zamieszkujące świat Oneiros. Plejada straszydeł jest całkiem imponująca, a każde z nich ma na dokładkę własne "fatality" - paskudne dobicie Patricka, kiedy zdrówko zejdzie mu od ich ataków do zera. Potwory łączy jedno - są wymagającym przeciwnikiem. Walka z nimi nie przypomina rzeźni na miarę Dooma czy Quake, a raczej serię pojedynków. Stwory bywają bowiem wytrzymałe (lub brak wytrzymałości nadrabiają ruchliwością - vide Howlersy), a ich ataki są silne. Obrażenia na poziomie 25 punktów (nasz bohater ma standardowe 100) należy uznać za względnie nieduże - te silne ataki to 30 lub 40 punktów obrażeń. Pojedyncza apteczka (nie używamy ich tu od razu, po "nadepnięciu" na nie - przechodzą do ekwipunku, a używamy ich, kiedy chcemy) regeneruje zaś (regeneruje - zdrowie podnosi się stopniowo, a nie "skacze" od razu w górę) 35 punktów zdrowia. Undying jest zatem grą wymagającą.

Na szczęście, oferuje również bogaty - i nietypowy jak na FPSa - asortyment środków przymusu bezpośredniego. Oprócz standardowych broni, takich jak sześciostrzałowy rewolwer, dwurura (można strzelać pojedynczo, albo z obu luf naraz) czy też koktajle Mołotowa, mamy również arsenał nadprzyrodzony - zalicza się do niego obłożona klątwą, celtycka kosa (mordercza w walce na krótkim dystansie), a także "smocze" (TAK!!!), tybetańskie działo, strzelające lodowymi kulami (nie, nie ogniem:)). Druga strona medalu to zaklęcia. Tak, zaklęcia - jest ich również bogaty wybór, a zaliczają się do nich tak czary ofensywne (wiązki ektoplazmy, wybuchające czaszki, błyskawice), jak i obronne (możność generowania przed sobą pola siłowego) czy też specjalne (np. dispel, odczyniające wrogie zaklęcia, oraz invoke - które ożywia zmarłych przeciwników, by walczyli po naszej stronie... albo na odwrót - wpędza żywe szkielety z powrotem do grobu oraz skłania niektórych żywych przeciwników do samobójstwa). Broń trzymasz zawsze w lewej ręce, a wybrane w danej chwili zaklęcie w prawej - "strzelasz" nimi odpowiednio lewym i prawym przyciskiem myszy. System ten jest bardzo praktyczny, gdyż - wierzcie mi - naprawdę przydaje się w tej grze możność jednoczesnego plucia ołowiem i miotania błyskawic.
Do tego dochodzi jeszcze całkiem bogaty ekwipunek. Poza wcześniej wspomnianymi apteczkami, w plecaku możemy przenosić laski dynamitu (mogą służyć jako granaty, albo do odblokowywania przejść), dodatkowe typy amunicji do niektórych broni (srebrne kule do rewolweru oraz naboje fosforowe - zapalające - do dubeltówki), a także przedmioty przydające Undying jeszcze większej erpegowatości - amplifiery, które podnoszą o jeden poziom danego zaklęcia (maksymalnie do poziomu piątego), dzięki czemu staje się bardziej wydajne (jest silniejsze i pochłania jednocześnie mniej many). Inne detale a'la RPG to dość trudne do znalezienia przedmioty, zwane mana well (podnoszą maksymalny poziom many o dziesięć, dzięki czemu można w grze zwiększyć ilość energii z początkowych 100 punktów do 200) oraz arcane whorls (sprawiające, że szybciej ową manę regenerujemy).

Inna sprawa to strona audio-wizualna. A ta jest po prostu olśniewająca. W grze wykorzystano silnik Unreala i zaprawdę powiadam wam - wyciśnięto z niego wszystkie soki. Co prawda oseski, wychowane na cacuszkach pokroju Crysisa i innych takich bzdurkach, będą z pewnością kręciły nosem - ale ilość detali w tej grze jest wręcz imponująca. Dotyczy to w szczególności postaci - są doskonale animowane, widać nawet, jak poruszają się ich ubrania (jeśli oczywiście mają jakieś); mają także doskonałą mimikę - widać wyraźnie, kiedy Patrick jest neutralny, kiedy wściekły, a kiedy uśmiecha się ironicznie. Cudne są także odwiedzane lokacje - oprócz domu Covenantów, zwiedzimy także usytuowane nieopodal mauzoleum, klasztor, katakumby, kryjówkę piratów, a także położone obok naszej rzeczywistości krainy Oneiros i Eternal Autumn. Wszystkie te miejsca robią ogromne wrażenie - choć są liniowe.
Klasą jest też oprawa dźwiękowa i muzyczna. Odgłosy w grze - w tym dźwięki otoczenia (np. odległe wycie dochodzące gdzieś z głębi korytarzy, odgłosy piorunów i zawodzenie wiatru podczas burzy) oraz potworów (np. charakterystyczne wycie Howlersów) naprawdę budują nastrój, podobnie jak BARDZO klimatyczna muzyka. Ta włącza się jedynie na specjalne okazje, ale jak już się rozlegnie... czapki z głów. Nie zapominajmy również o voice-actorach, którzy również wykonali kawał dobrej roboty.

Wreszcie - klimat. Undying to horror i - co tu kryć - to po prostu widać. Groza nie występuje tu w takich ilościach, jak we wcześniej wspomnianym Silent Hill, ale niejednokrotnie odczuwałem podczas grania niepokój i poczucie stałego zagrożenia - potwory lubią bowiem atakować znienacka. Sprawy nie ułatwiały (czy może raczej - wręcz przeciwnie) klimatyczne lokacje, pokroju katakumb, oraz rozmaite klasyczne sztuczki, takie jak ta z gasnącym nagle światłem. Jednym z najciekawszych momentów jest jednak pewien korytarz w domu Jeremiaha, w którym pootwierano wszystkie okna i falujące na wietrze zasłony blokują widok na to, co jest po drugiej stronie. Ty wiesz, że coś tam jest, ale i tak zostaniesz zaskoczony - idealny nastrój niepewności.
Niewątpliwy wpływ na nastrój w grze wywiera także zaklęcie, dostępne od początku gry, a związane z posiadanym przez Patricka, tajemniczym kamieniem. Kamień ów, wzięty do ręki w odpowiednim miejscu, zaczyna się jarzyć zielonym blaskiem (słyszymy wówczas także dziwne szepty - "look...". "look around you..."). Jeśli użyjemy wówczas zaklęcia, pozwala ono albo zajrzeć w przeszłość, albo odkryć prawdziwą naturę danego miejsca. Już na samym początku możemy się dowiedzieć, że przed drzwiami wejściowymi rezydencji Covenantów powieszono kiedyś człowieka. Używając czaru podczas wizyty w ruinach klasztoru, widzimy duchy mnichów, którzy niegdyś tam żyli, a jeśli użyjemy tego zaklęcia, patrząc na portret rodziny Covenantów... cóż, wtedy ujrzymy na owym portrecie ich prawdziwe oblicze.
Czasami o podskoki w fotelu przyprawiał mnie nawet mój smoczy przyjaciel - ze względu na jego tendencję do prychania i parskania w najmniej spodziewanym momencie :smok: .



Jak tak teraz widzę, to wyszła mi recenzja. Ale cóż... ja mogę na temat tej gry napisać tyle i jeszcze więcej. Jest naprawdę fenomenalna. Jeśli którzyś z was jeszcze jej nie mają ani w nią nie zagrali - niech żałują. Oraz zaopatrzą się w Clive Barker's Undying. Naprawdę polecam. Zwłaszcza że można tu przecież postrzelać z prawdziwego smoka :smok: .

_________________
- Przeciwstawiłem się zniszczeniom czasu, przekleństwu koszmarów i mgłom magii, którymi atakowali inni! Jaką broń przynosisz?
(...)
- Życie... nadzieję... i wszystko, co z nimi związane.


Góra
 Zobacz profil     
    
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron



Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Styl DraconisSub powstał na bazie stylu subsilver2.
Wszelkie modyfikacje oraz dodakowe grafiki zostały wykonane przez Naseilen.
Oryginalny rysunek z nagłówka forum można zobaczyć tutaj.
mChat © RMcGirr83.org
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL