Forum dla wszystkich sympatyków smoków oraz miłośników szeroko pojętej fantastyki.



Uwaga! Draconis korzysta z plików cookies. Są one niezbędne do funkcjonowania forum.

Teraz jest 17 paź 2019, 14:37

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 13 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 07 paź 2016, 14:43 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 wrz 2016, 11:41
Posty: 63
Lokalizacja: Leszno/Warszawa
deviantArt: Arcdanis
Słowem wstępu: spędziwszy pewien czas na wcielaniu się w forumowego archeologa, przekonałem się, że były już przez Was poruszane tematy smoczej moralności (mocno inspirowane przez DH), motywu smoków jako ucieleśnienia zła w wielu mediach, a także wzajemnych relacji ludzko-smoczych (głównie przy założeniu obecności owych stworzeń w naszym świecie rzeczywistym). Proponowany przeze mnie wątek zbiera wspomniane tematy w całość, ale także podchodzi do nich z innej strony. Ogólnie rzecz biorąc, chciałbym przekazać Wam moje przemyślenia o tym, jak postrzegam mentalność smoków w literaturze, grach czy filmach, a także przedstawić mój punkt widzenia na powszechne cechy charakteru i percepcję świata u smoków w oparciu o postaci pochodzące z wykreowanych przeze mnie uniwersów. Oczywiście, z niecierpliwością wyczekuję waszych opinii i mam nadzieję, że podzielicie się własnymi zapatrywaniami na kwestię smoczej psychiki i usposobienia, być może także popartymi przykładami z waszej poniekąd bogatej (przynajmniej takie wnioski wyciągnąłem, przeglądając forum) twórczości. ;)

W tym miejscu czas na ostrzeżenie. UWAGA! Poniżej czeka na Was ściana tekstu.
Choć Enter i formatowanie tekstu nie są mi obce (będę się starał uczynić mój tekst znośnym i czytelnym), to ów post zapowiada się na bardzo długi (I mean it.). Będzie też zawierać fragment dialogu z mojej "szuflady", który ma mi posłużyć jako przykład. (Być może lepiej wyglądałby w dziale Brudnopis, ale jest związany z tym właśnie tematem.) Jeśli więc nie macie czasu bądź ochoty, by zmierzyć się z całością, w pełni to rozumiem - sam nierzadko odkładam co dłuższe wypowiedzi na później. :roll: Jeśli jednak chcecie się dowiedzieć, "Co to, do diabła, jest?!", to kilka obrotów kółkiem myszki zaprowadzi Was na dół posta, gdzie zostawiłem wersję TL;DR.

Jeśli nie daliście się jeszcze zniechęcić, zabawmy się w niecodziennych psychologów i spróbujmy odpowiedzieć na pytanie: "Jak myślą smoki?" Samo to pytanie implikuje założenie, że mowa tu o smokach inteligentnych, których intelekt jest co najmniej porównywalny z ludzkim. Dla lubiących łapać za słowa - nie uważam, że wszelkiej maści zwierzęta absolutnie nie myślą. Chodzi mi jednak zdolność do myślenia abstrakcyjnego, kreatywnego i konstruktywnego, w formie rozpoznanej jak na razie jedynie u homo sapiens.

Jako że mówimy o dwóch zupełnie różnych gatunkach inteligentnych istot, rozsądnie będzie przyjąć, że psychika smoka zasadniczo rożni się od ludzkiej. Rzućmy okiem na reprezentantów smoczego rodu w popularnych mediach. Doszedłem do wniosku, że zdecydowaną większość z nich można za pomocą kryterium ogólnego charakteru podzielić na 3 główne grupy:

    1. Smoki dzikie/zdziczałe, "złe do szpiku kości", po prostu egzotyczne bestie. Nie potrafią mówić lub bardzo rzadko korzystają z tej umiejętności, a ich inteligencja jest ogólnie wątpliwa. Są ekstremalnie agresywne względem wszystkiego, co się rusza, a ich ulubionym zajęciem jest spanie, jedzenie, palenie i mordowanie (ewentualnie prokreacja, raczej między wierszami lub w domyśle, w końcu to "zezwierzęcony" wizerunek smoka). Sztandarowym przykładem smoków z tej grupy, znanym nam z wielkiego ekranu, są skrzydlate, ziejące ogniem jaszczury z filmu "Władcy Ognia/Reign of Fire" (pomijając już kwestię, czy to smoki, czy wiwerny). Podobnie podchodzi do tematu wiele gier komputerowych, gdzie ów smok pełni rolę trudnego (lub nie tak trudnego, <cough> Skyrim... <cough>) przeciwnika czy "bossa", a jego interakcja to zazwyczaj latanie w kółko, okazjonalne lub nieustanne zianie ogniem/lodem(?)/kwasem (zależy od gry, gdzieniegdzie smoka mógłby zastąpić samolot z miotaczem napalmu xD ), wymachiwanie kończynami i sporadyczne kłapnięcie szczęką w stronę postaci gracza lub jego sojusznika. Sam osobiście źle znoszę kontakt z takim wizerunkiem naszych ulubionych mitycznych gadów, pozbawia ich to jakiejkolwiek głębi. Nad tą grupą smoków zastanawiać się zbytnio nie będziemy. (No chyba, że taka wasza wola...)

    2. Smoki inteligentne bądź przebiegłe, ale w założeniu/silnej sugestii autora postrzegane jako "złe, podłe". To już ciekawszy przypadek. Niemal zawsze występują w roli "czarnego charakteru", jako antagonista dla naszego, och, jakże wspaniałego bohatera/bohaterki/bohaterów. Taki smok ma już co nieco do powiedzenia, a czasem nawet owe smocze kwestie to klasa sama w sobie, bijąca na głowę elokwencją biadolenie innych postaci. Motywy reprezentantów tej grupy do szlachetnych nie należą, ale potrafią zaciekawić czytelnika/widza/gracza. Przykłady podam tutaj dwa: jednym jest zapewne świetnie Wam znany z książki czy filmu Smaug (zła gadzina, lecz swój urok ma - niestety filozofia czarno-białego dobra i zła u Tolkiena ograniczyła możliwości pogłębienia jego charakteru), zaś drugim Grigori z Dragon's Dogmy. (Jeśli go nie znacie, polecam chociaż odsłuchać dialogów na YT, chociaż... Ten tego... Spoiler alert.)

    3. Smoki "dobre", silnie związane z ludźmi, wierzchowce smoczych jeźdźców wszelakiego rodzaju etc. Hmm... Smok który nie chce wszystkich pozabijać/zniewolić? Jeśli już taki się trafi, są duże szanse, że w pakiecie z nim dostaniemy jego ludzkiego opiekuna/przyjaciela/partnera, na którym rzeczonemu osobnikowi bardzo zależy i który z reguły jest uprawniony do tego, by na grzbiecie swego smoka wznosić się w przestworza. Ta kategoria jest całkiem obszerna, a przede wszystkim różnorodna, tak jak różnorodne są spotykane w twórczości artystów wizje partnerstwa smoka z człowiekiem. Mamy tu często do czynienia z więzią mentalną. Przykłady? Smoki z Pern - średnio inteligentne, z psychiką opartą na empatii, bardzo silnie związane z jeźdźcem (jeśli się nie mylę, nie mogą w ogóle żyć bez człowieka). Cykl Dziedzictwo - to samo. Jest jeździec i jego smok, którzy dzielą się myślami i słabo znoszą separację, choć smoki Paoliniego potrafią się czasem swemu ludzkiemu partnerowi postawić i okazać nieco indywidualności. Co dalej... Ach, seria Temeraire. Tu relacje smoczo-ludzkie zazwyczaj sprowadzają się do głębokiego przywiązania (kapitan i jego podniebny... Ekhm... Żywy okręt? :? ), choć nie jest to uniwersalną regułą. Za to właśnie książki te mają specjalne miejsce w mojej głowie. Zróżnicowanie w świetnym wydaniu - rozmiary, poziom inteligencji, budowa ciała, zdolności... Do tematu Temeraire'a jeszcze powrócę. Na wspomnienie zasługuje, a jakże, nasz kochany Draco (przedstawiać chyba nie muszę?). Jest on zdecydowanie bardziej samodzielną postacią, a jego przyjaźń z ludźmi opiera się raczej o jego szlachetny i praworządny charakter, a nawet przekonania religijne (smocze niebo), niż o indywidualną więź z konkretnym dwunożnym. ;) Jak już ktoś na tym forum wspomniał, postawa Draco jest iście mesjańska - oddać życie za rasę, której zachowanie rozsądny smok skwitowałby... <faceclaw> (Wiem, suchy żart.) Toż to wcielenie dobra jest!

Jeśli chodzi o smoki, których tą listą nie da się zaszufladkować, moja pierwsza myśl wędruje ku serii Age of Fire E. E. Knighta. Smocza rasa jest tam ukazana w pięknym odcieniu szarości - ich moralność jest bardzo relatywistyczna (Czy wspominałem, że cała historia jest obserwowana z subiektywnego punktu widzenia smoków?), zaś same skrzydlate gady, choć ich potęga jest mocno utemperowana (w porównaniu do tej, do której przyzwyczaiły nas klimaty fantasy), wyraźnie manifestują swą inteligencję, odcinając się przy tym cechami charakteru od innych, humanoidalnych ras. Mają własne ambicje, światopogląd i priorytety, a choć ich relacje z cywilizowanymi ludami zazwyczaj stoją na ostrzu noża, potrafią negocjować i współpracować. Poza barierą dostępności i języka (Tylko z USA i tylko po angielsku), gorąco polecam.

Wciąż czytasz? Do końca jeszcze daleko... ; )

Skoro już uporałem się z najpopularniejszymi znanymi mi przykładami z ogólnie pojętej kultury, czas na nieco subiektywnej opinii. No dobrze, moje komentarze do poszczególnych kategorii już trochę przemyciły, ale... Po to się właśnie tu produkuję xD Wasze zapatrywania też obiecuję czytać sumiennie. Ekhm... Back to the topic. Nie trawię smoków jako zwierząt o inteligencji przeciętnego gada. Owszem, mogą być piękne, majestatyczne i śmiertelnie groźne, ale mimo to, w tej formie zdecydowanie zawodzą moje nadzieje. Uważam, że w archetypie smoka powinno być miejsce na nieprzeciętny intelekt i zaawansowaną zdolność komunikacji (choćby i niewerbalnej, jeśli budowa krtani nie pozwoli).

Tak więc obiektem dalszych rozważań staje się hipotetyczny Draco sapiens. Kryterium to spełniają przedstawiciele wspomnianych grup drugiej i trzeciej. Pozwolę sobie zacząć od tej trzeciej.

Jakkolwiek wielu z Was z pewnością jest orędownikami idei jedności smoka z człowiekiem, coraz popularniejszej w fantasy, osobiście mam do niej poważne zastrzeżenia. Nie oznacza to, że otrzymując ofertę zostania smoczym opiekunem/partnerem nie rzuciłbym wszystkiego, by gnać na spotkanie mojego wymarzonego przyjaciela :D W fantastyce jednak częstotliwość występowania tego motywu wydaje mi się nieco dziwna. Ale o tym za chwilę. Zacznijmy od założeń, które stosuję w odniesieniu do większości wykreowanych przeze mnie smoczych ras:
    - rozmiary smoków mogą być różne, chociaż zdecydowana większość przewyższa człowieka. Najmniejsze "pospolite" smoki po osiągnięciu dojrzałości są nieco większe od rosłego konia (i kilkakrotnie dłuższe)
    - Co wynika z powyższego, nawet relatywnie małe smoki potrzebują znacznych ilości pożywienia, aby zachować wysoki poziom energii
    - niezwykle często spotykaną cechą charakteru u smoków jest duma i zawziętość
    - połączenie dumy z nieprzeciętną inteligencją i imponującą fizyczną siłą sprawia, że na ogół smoki uważają się za co najmniej równe, a często za lepsze od innych myślących ras śmiertelników (smoki są śmiertelne, lecz stosunkowo długowieczne - żyją 120-300 lat, poza wyjątkami zdolnymi przeżyć całe tysiąclecia)
    - wśród ludzi przeważa negatywne nastawienie wobec smoków - wszak ludzie boją się tego, czego nie rozumieją
    - smoki bywają zarówno wędrowne, jak i terytorialne
    - duże zapotrzebowanie na pożywienie sprawia, że smoki preferują samotniczy tryb życia i rzadko miewają liczne potomstwo, a co za tym idzie, rasy humanoidalne, przede wszystkim ludzie, mają nad nimi miażdżącą przewagę demograficzną
    - cywilizacje innych ras myślących wykazują tendencje do szybkiej ekspansji i poszerzania terytoriów.

Wasze założenia mogą być diametralnie różne od moich, przez co dojdziecie do zdecydowanie innych wniosków (których, na marginesie, jestem bardzo ciekaw). Realia stworzone przeze mnie satysfakcjonują moje poczucie logiki (bowiem mowa tu o fantasy, można dorzucić nieco magii, która pomoże rozwikłać niektóre niewygodne kwestie, ale niechajże reszta pozostanie spójna z rzeczywistością), więc będę kontynuował w oparciu o to, co przedstawiłem. Sytuacja, jak się zdaje, nie wróży dobrze smoczo-ludzkiej więzi. Pomyślmy o kilku przykładowych animozjach, które są prawdopodobne pomiędzy obiema rasami:

    a) Ludzie w swej naturze są często żądni władzy i pełni ambicji. Smoki natomiast jako ogół odznaczają się legendarną dumą, w związku z czym są żądne szacunku, a często również skłonne do dominacji. Żaden smok wychowany w normalnym środowisku, o nienaruszonej godności osobistej, nie podda się dobrowolnie woli człowieka, jeśli nie jest to po jego myśli. Konflikt jest tylko kwestią czasu.

    b) Ludzka cywilizacja inwazyjnie wkracza na smocze terytoria i konkuruje o dostępne na nich pożywienie. Dla obu ras sąsiedztwo to jest wysoce niepożądane. Ponieważ ludzcy myśliwi zmniejszają dostępność zwierzyny łownej, smoki wybierają łatwiejszą zdobycz - inwentarz żywy gospodarstw. Budzi to powszechne niezadowolenie i strach wśród ludności, co popycha przywódców ku aktywnemu zwalczaniu smoków. Te zaś, nękane zbrojnymi napaściami, tracą poczucie bezpieczeństwa i zmieniają swoje nastawienie z neutralnego na wrogie. No i mamy wojnę.

    c) Ludzie we wczesnym stadium rozwoju swojej cywilizacji dostrzegają mądrość i potęgę smoków, więc zaczynają je czcić. Smoki coraz mniej liczą się z ludźmi, wykorzystując swoją pozycję, by sprowadzić ich do roli niewolników. Na skutek regularnego kontaktu ludzie tracą przeświadczenie o boskości smoków. Wybucha krwawy bunt.

    d) Mamy do czynienia z bardzo pokojowo nastawionymi, altruistycznymi smokami. Przyjaźnią się one z ludźmi, pomagając im w tworzeniu wybitnej cywilizacji. Jest tu miejsce na silne więzi ludzko-smocze, ale... Całkiem prawdopodobne, iż ludzie zaczną nadużywać zaufania smoków i zgłaszać coraz wyższe roszczenia, co wywoła oburzenie i rewoltę dumnych przedstawicieli smoczego rodu.

To powiedziawszy, nie uważam, żeby smoki i ludzie byli dobrym materiałem na równorzędnych partnerów, a już tym bardziej nie ma mowy o dominującej roli człowieka w takiej relacji. Przyjaźń - jak najbardziej, może zaistnieć bez większych przeszkód. Ale pomimo sympatii czy sentymentu, jakim smok mógłby obdarzyć człowieka, wątpię, by zgodził się na rolę machiny wojennej, fizycznego robotnika czy wygodnego środka transportu po światach fantasy ;)

Obiecałem, że poruszę jeszcze sprawę Temeraire'a Naomi Novik. Otóż mamy tam zarówno owe potulne smoki, które są posłuszne swoim kapitanom i krajom, którym służą, jak i takie, które potrafią być niemal całkowicie niezależne jako jednostki. Będą spoilery, więc stosownie oznaczam:

Spoiler:


Skoro o grupie trzeciej i moim sceptycyzmie wobec idei symbiozy smoka z człowiekiem powiedziałem już całkiem sporo, to czas na kilka słów na temat grupy drugiej. Mamy tu do czynienia z całkiem mądrymi i sprytnymi smoczyskami, które niestety z ludzkiego punktu widzenia pozbawione są kręgosłupa moralnego. Odkładając jednak na bok fakt, iż są to postacie umyślnie kreowane na antagonistów, zastanówmy się, dlaczego smoki miałyby postrzegać dobro i zło w identyczny sposób, co ludzie?

W niemal każdym rozsądnie bliskim naszej rzeczywistości świecie fantastycznym nasz skrzydlaty, zionący ogniem gad prawdopodobnie umiejscowiłby się na szczycie łańcucha pokarmowego. Na naszej terra firma miejsce to należy do człowieka. Jak ludzie byliby postrzegani przez zwierzęta, gdyby te były zdolne formułować poglądy? Zapewne różnie. Niektóre gatunki są przez nas wręcz faworyzowane - weźmy na przykład psy, koty domowe, konie. Przeznaczamy je do tego, by nam towarzyszyły bądź pomagały nam w pracy, a co za tym idzie, darzymy je sympatią. Kto z Was zjadłby mięso z psa czy koninę? Podejrzewam, że prawie nikt. Tego luksusu nie mają już chociażby krowy i świnie. Nie budzą w nas negatywnych emocji, ale tradycyjnie przeznaczane są na pożywienie. Idźmy dalej, w kierunku zwierząt uważanych za szkodniki: szczury, krety, kuny... O insektach nie wspominając. Irytują nas nierzadko do tego stopnia, że wymyślamy specjalne metody ich eksterminacji w obszarach, na których żyjemy.

Do czego zmierzam? Otóż dla smoka spełniającego moje założenia (możecie je sobie przypomnieć wyżej) człowiek byłby prawdopodobnie takim właśnie szkodnikiem. Dlaczego? Dlatego, iż jest intruzem na smoczym terytorium, podkradającym zwierzynę i budującym osady bez pytania. Co więcej, ludzie podnoszą larum, jeśli zobaczą smoka nieopodal swoich osiedli, co prowadzi do utarczek i ogranicza jego poczucie swobody. Mówiąc krótko, szanse na przyjazną koegzystencję są marne. Czemu więc ów smok miałby tolerować takie sąsiedztwo? Nietrudno sobie wyobrazić, że mając do dyspozycji ogień, szpony, potężne szczęki, a w wyjątkowych przypadkach nawet niszczycielską magię, pod wpływem irytacji i gniewu mógłby się dopuścić czynów, które ludzie uznaliby za odrażające zbrodnie. Natomiast ze smoczego punktu widzenia, zamordowanie kilkudziesięciu, a nawet kilkuset uciążliwych dwunogów prawdopodobnie nie byłoby przedmiotem jakiejś szczególnej refleksji (ba, niektórym co bardziej niegodziwym osobnikom mogłoby sprawić sporą frajdę :twisted: ). Jak więc widzicie, smok może całkiem łatwo dorobić się łatki "krwiożerczej bestii". A gdy już się taka pojawi, przeciętnemu człowiekowi trudno będzie przejrzeć na oczy i postrzegać je jako istoty inteligentne, ignorując narosłe wokół nich stereotypy.

Lubię też przypisywać wielu moim smokom poczucie honoru, które oczywiście, tak jak moralność, jest przez nie rozumiane nieco inaczej. Niemal każdy osobnik, nieważne czy brawurowy, czy stoicki (o czym dalej), jest obdarzony dużą dozą pewności siebie, a zatem stosunkowo odporny na strach (strachliwe czy onieśmielone smoki to raczej ewenement, czyż nie? ;) ). Ludzie najczęściej kłamią właśnie ze strachu - czy to przed konsekwencjami własnych czynów, czy przed reakcją drugiej osoby. Tymczasem jednym z elementów smoczego honoru w mojej wersji jest prawdomówność. Choć niektóre smoki mają zamiłowanie do manipulacji, to znakomita większość mówi wprost, co ma na myśli, brzydząc się jawnym kłamstwem. Obietnicę przedstawiciela tej rasy należy traktować bardzo poważnie. Kolejną ważną kwestią dla smoka jest godność osobista. Nie pozwoli się on poniżyć czy zlekceważyć, bardzo źle znosi obelgi i próby przymusu, a upokorzenia przeżywa gorzej niż fizyczne rany. Niestety dla rozmarzonych ludzi, pozwolenie, aby jeden z nich zasiadał na smoczym grzbiecie jest na ogół interpretowane jako oznaka uległości, a na to dumny smok sobie nie pozwoli. Ostatnią sprawą honorową dla smoków jest wzajemny szacunek. W moim wydaniu smoki pogardzają stworzeniami lękliwymi i służalczymi (co oznacza, że ich życie nie ma dla nich większej wartości), zaś na ludzką arogancję i otwartą wrogość reagują agresją. Jak więc się im przypodobać? Smoczą akceptację można uzyskać poprzez zachowanie spokoju, opanowanie strachu, porzucenie broni i nawet drobny, ale zrozumiały dla smoka gest szacunku (wystarczy lekki ukłon czy rozłożenie rąk, nie trzeba od razu padać na twarz :) ). Jeśli ów przedstawiciel gatunku jest honorowy, zostawi znającego właściwe maniery człowieka w spokoju lub nawet zainteresuje się i nawiąże kontakt.

Jak więc widzicie, nawet w mojej wizji egoistycznych i niezbyt przyjaznych smoków jest miejsce na wzajemne zrozumienie, a nawet przyjaźń między nimi a ludźmi czy inną myślącą rasą. Chciałbym się jednak odnieść do kwestii osobowości poszczególnych przedstawicieli smoczego rodu. Często przypisuje się im impulsywność i zuchwałość. Rozumiem, skąd bierze się taki wniosek - w końcu to zabójcze drapieżniki. Skłaniam się jednak ku stwierdzeniu, że to bardziej cecha osobnicza. Mając w pamięci założenia dotyczące smoczej inteligencji, mogę śmiało stwierdzić, że wśród starszych smoków popularna mogłaby być nawet postawa stoicka, gdyż z czasem uczą się coraz lepiej kontrolować emocje. Tak samo sprawą indywidualną jest dobra wola względem innych ras, choć pozycje skrajne (altruizm/sadyzm) zgodnie z prawami statystyki zdarzałyby się rzadziej niż stany pośrednie. Osobiście lubię jednak tworzyć smoki cyniczne :> Coś mnie w nich przyciąga.

Hmm, czy to wszystko? Nie. Przydałaby się jeszcze wzmianka o stereotypie gromadzenia skarbów (hoardingu). Nie przepadam za nim. Złoto, klejnoty, pieniądze, etc. mają głównie wartość symboliczną. Smoki według mojej wizji nie pogardzą kilkoma ozdobami, ale mają raczej utylitarne podejście do wartości materialnej. Mało prawdopodobne, iż mają zamiar angażować się w handel, więc na co im sterta błyskotek? Może to być swoiste "hobby" pojedynczych osobników (tak jak np. dla filatelisty znaczki mają znacznie większą wartość niż dla przeciętnej osoby), ale nie cecha określająca gatunek. Sens ma to jedynie w Age of Fire, gdzie smoki zjadają przedmioty metaliczne, aby dostarczyć sobie składników mineralnych niezbędnych do wytworzenia nowych łusek.

Tu kończy się główna rozprawa. Tym, którzy dobrnęli do tej linijki, gratuluję wytrwałości :) Zostawię sobie kilka zagadnień na dalszą dyskusję z Wami. Poniżej część bonusowa i streszczenie.

Dodatek - fragment z twórczości własnej

Dla tych, którzy są zainteresowani, w jaki sposób moje przekonania i założenia dotyczące smoczej psychologii przekładają się na charakter wymyślonych przeze mnie postaci, przygotowałem ten oto fragment. Pochodzi on z dialogu pomiędzy Corvinthrasem (smokiem) a Daerronem (uczonym, który realizuje misję naukową dla swojej akademii).

O samych postaciach słów kilka: Corvinthras Sahaar Malfyrion jest jedną z moich ulubionych postaci. Należy do Smoków Starszej Krwi - niemal wymarłej pierwotnej rasy, osiągającej ogromne rozmiary, władającej magią i obdarzonej nienaturalnie długim żywotem (niektóre przypadki historyczne przekroczyły granicę 4000 lat). Corvinthras nazywany jest często Lordem Popieliska (wyniszczonej przez aktywność wulkaniczną górzystej krainy, niegdyś zamieszkałej), a ludzcy władcy okolicznych włości składają mu przysięgi wierności, tworząc coś w rodzaju smoczego kultu. Jako władca (niechętny, jeśli chodzi o obowiązki suwerena) lubi igrać sobie z ludźmi, którzy mu służą poprzez manipulację i poddawanie ich umysłów różnego rodzaju próbom ku własnej uciesze. Daerron Velthane to mężczyzna zbliżający się do pięćdziesiątki, kronikarz historii lokalnych dynastii, który prywatnie interesuje się właśnie smokami. Mając okazję na spotkanie z żywą legendą, zgłosił się, by wyjechać z misją opisania wielkiego smoka dla akademii, w której pracuje.

[...]
    - Zdaje się, że powiedziałem już dość. - Corvinthras przechylił nieco swój olbrzymi łeb i zmrużył oczy. - Patrząc na ciebie, widzę jednak wahanie. Chciałbyś wiedzieć coś jeszcze? Nasza rozmowa... Urozmaiciła nieco mój dzień. Jeśli pytanie zasługuje na odpowiedź, odpowiem. A może jestem w błędzie, a ty - przerwał znacząco - pragniesz jedynie stąd uciec? Hmm? - zakończył gardłowym pomrukiem.

Daerron zamarł. Rozpaczliwie próbował znaleźć w sobie odwagę, by zadać jedno, ostatnie pytanie. Pytanie, które nurtowało go, odkąd po raz pierwszy z daleka ujrzał zrujnowany krajobraz Popieliska. Plotki i opowieści, zasłyszane z ust nieco podchmielonych żołdaków w trakcie jego noclegu w forcie Fostrann, tylko podsyciły jego ciekawość. Jednak w tej chwili... Czuł jak przenikliwy wzrok smoka odbiera mu wolę. Jednak musiał się przemóc, musiał coś z siebie wykrztusić. Milczenie mogło mu przynieść jedynie pogardę, lub gorzej...

    - D-d-dziękuję ci, Kirthal-draak [smoczy panie], za tę s-sposobność - wyjąkał słabo. - Wybacz mi śmiałość, ale... Chciałbym poznać prawdziwą historię K-Księstwa Langolthar... Tego, które niegdyś zajmowało tereny Popieliska - dokończył trochę pewniej, zmuszając się, by znów spojrzeć w oczy smoka.

Corvinthras milczał, wpatrując się w rozmówcę wyczekująco. Słychać było jedynie zgrzytanie jednego z jego szponów, który rył kręgi w kamieniu.

    - Nasze kroniki głoszą bowiem, iż zostało ono zniszczone w wyniku ognistego kataklizmu - kontynuował Daerron, a jego głos znów się załamał. - Mam na myśli... Eksplozję góry, ekhm, wulkanu... Jak on się...
    - Khol'Taargein - wtrącił się Corvinthras. - Choć dziś niemal wszyscy porzucili tę nazwę. Teraz zwą ów szczyt Sczerniałym Zębem. Muszę... pogratulować tutejszym ludom kreatywności - stwierdził z przekąsem, po czym uniósł nieznacznie masywną skroń i zamilkł po raz kolejny.
    - Tak, tak, d-d-dokładnie - przytaknął uczony. - Langolthar, stolica księstwa, została niemal zrównana z ziemią przez potoki płynnej skały i gorący pył sypiący się z nieba. Ludzie zostali zdziesiątkowani, zapanował chaos...
    - Daruj sobie - przerwał smok, unosząc lekceważąco łapę. - Pamięć mnie nie zawodzi. Znam tę wersję wydarzeń, a także jej autora. Jorglein, sławetny historyk z Marthos, nieprawdaż? Daremny trud, byś cytował mi jego słowa. - Corvinthras nachylił się nieznacznie ku rozmówcy. - Powiem ci, że sam wykonałeś już o jeden krok więcej, niż ów podziwiany przez ciebie autorytet - ostatnie słowa wymówił z niesmakiem. - Zadałeś konkretne pytanie, miast przedstawić swoje domysły jako objawioną prawdę. - To powiedziawszy, pozwolił, by znów zapanowała cisza.

Zbity z tropu kronikarz zbierał myśli, głowiąc się, jak pociągnąć rozmowę dalej, aby uzyskać upragnioną odpowiedź. Słowa smoka sugerowały, iż ma on szanse podważyć pracę uznanego w tym fachu mistrza, czym być może zdobędzie tak pożądany przez niego rozgłos i uznanie na akademii. Daerron pozwolił, by jego strach zaczął ustępować miejsca chłodnej determinacji. Tak blisko celu...

    - Wielki pisarz Jorglein nie zapomniał przecież wspomnieć także o tobie, Wasza Wspaniałość. Wedle jego przekazu zająłeś Sczerniały Ząb i ruiny Langoltharu wraz z większością ziem księstwa jako własne terytorium. Powiadano... - urwał, czując na sobie przenikliwy wzrok olbrzymich, jaskrawych oczu. Udało mu się jednak pobudzić reakcję smoka, widział to w tym spojrzeniu i lekkim grymasie, który zawitał na jego pysku. Zebrał się w sobie i postanowił iść o krok dalej.
    - Powiadano, że w swym sprycie, Kirthal-draak, wykorzystałeś zamęt tej tragicznej pożogi, by rozbić jakikolwiek opór ze strony niedobitków, a następnie ogłosiłeś się władcą zrujnowanej krainy - dokończył Daerron.
    - Pięknie to brzmi, czyż nie? - rzekł Corvinthras. - Oportunistyczna bestia korzysta z wielkiego nieszczęścia, gniewu natury, by nękać i zniewolić lud dotknięty katastrofą. Świetny materiał dla waszych przypowieści. Jakichże wniosków możecie w nich poszukiwać? By strzec się złowrogiej siły, która czyha na moment waszej słabości? Wyborna lekcja życia, doprawdy. - Smok pozwolił sobie na moment pauzy. - Ty jednak w tę wizję przeszłości nie wierzysz. Zadałeś swe pytanie, a więc kwestionujesz ją. Czemuż to? Czy nie ufasz swoim autorytetom? - zapytał, a w jego głosie czuć było kpinę.
    - Słyszałem opowieści, które zasiały we mnie ziarno wątpliwości - przyznał uczony. - Na twych włościach wielu uważa, iż to ty, Panie, byłeś siłą sprawczą niszczycielskiego kataklizmu, zagładą Księstwa Langoltharu.
    - Czy więc dajesz wiarę wspomnianym opowieściom?
    - Ludzie, którzy je rozgłaszali, oddają ci cześć, a ich umysły nierzadko były zamglone przez trunki... Wydaje się nieprawdopodobne... - ciągnął Daerron.

Corvinthras uniósł głowę i rozprostował częściowo skrzydła. Ten nagły ruch sprawił, iż kronikarz wzdrygnął się speszony. Smok po raz kolejny przyszpilił go nieustępliwym spojrzeniem.

    - Nie pytam cię o to, czy ufasz źródłom, z których zaczerpnąłeś rzeczonych rewelacji. Oczekuję znacznie prostszej odpowiedzi - zagrzmiał.

Daerron znów musiał przywołać całą siłę swej woli, aby się opanować.

    - Nie - odrzekł po chwili namysłu. - Nie wierzę w te historie. Niewątpliwie to skutek wyolbrzymienia, ludzkiej fantazji... Bajania szerzone przez tych, którzy uważają cię, Panie, za inkarnację demona z Piekieł.
    - A więc takie jest twoje mniemanie? - Corvinthras znów ułożył się wygodnie, czemu zawtórował chrzęst łusek i masywnych płyt, pokrywających jego ogromne ciało. - Historię stworzoną przez umysł człowieka łatwiej jest wszak pojąć... Ale prawda bywa ciężka. Pozwól więc, że odpowiem na twoje pytanie. Pokrótce, ponieważ nuży mnie już kłapanie paszczą.

Przygarbiony dotychczas kronikarz wyprostował się. Jego powątpiewanie miało w końcu okazać się słuszne. Wsłuchał się w dudniący ton głosu smoka, spijając jego słowa jak urzeczony.

    - Bajania, o których mówiłeś, są bliższe temu, co miało miejsce, niż elaboraty twego wspaniałego mistrza - ciągnął swój wątek Corvinthras. - Po wielu latach wędrówek uznałem, że czas wybrać swoje miejsce na świecie. Wciąż byłem jeszcze młody, wedle standardów Aldvayrn'draakosh [Smoków Starszej Krwi], ale zew otwartego świata nie wzywał mnie już tak głośno, jak niegdyś. Zbocza Khol'Taargein i ziemie Langoltharu urzekły mnie przy pierwszej wizycie, tak więc rozważywszy moje perspektywy, postanowiłem tu wrócić. - Zamilkł na moment, by rozejrzeć się dookoła, po czym podjął przerwaną wypowiedź. - Niestety... Tutejsi mieszkańcy byli zdecydowanie przeciwni mojej obecności, a ich metody protestu okazały się... Uciążliwe. Czy zamierzałem ustąpić? Nie.

    Niebawem odkryłem, że góra, która była mi domem, jest niezwykle... Niestabilna. Przywiodło mi to na myśl pewien plan, by pozbyć się mego irytującego problemu i uprzyjemnić sobie życie. O ludziach nie wiedziałem wówczas zbyt wiele, ale jedno wiedziałem na pewno - ich siła tkwi w jedności. Księstwo stanowiło spoiwo ludzkiej woli. Chaos zaś był siłą, która mogła owo spoiwo skruszyć. wystarczyło pchnąć wydarzenia w ruch... Wystarczy ci wiedzieć, że dopilnowałem, by każdy, kto przeżył, poznał smak strachu. - Przy tych słowach smok przeciągnął językiem wzdłuż wargi, odsłaniając na moment imponujące zęby, podczas gdy jego spojrzenie znów utwierdziło się na stojącym przed nim człowieku. - Miłości i uwielbieniu rasy ludzkiej nie ufam. Mogą się odmienić niczym pogoda w wietrzny dzień. To właśnie lęk trzyma was w ryzach, włada waszym życiem. Przodkowie moich dzisiejszych sług pragnęli bezpieczeństwa. To ja im to bezpieczeństwo odebrałem, a później przekonałem ich, że jestem jedynym, który może im je zwrócić. Uwierzyli. W znakomitej większości wierzą po dziś dzień.

Daerron słuchał w osłupieniu. Zrozumiał, że smok właśnie bez skrupułów przyznał, iż przyczynił się do anihilacji całego księstwa, śmierci dziesiątek tysięcy ludzi. Nie wiedział, jak to się stało - wątpił, iż pozna odpowiedź. Był jednak świadom, że słów smoka nie podaje się w wątpliwość. Bestie te mają ponoć w zwyczaju opisywać rzeczywistość taką, jaką ją widzą. Nic nie wskazywało na to, aby osobnik tak dostojny i wiekowy jak Corvinthras był wyjątkiem od tej reguły.

    - Czy ty... Sam zabiłeś tych wszystkich ludzi? - zdołał tylko wymamrotać.
    - Owszem - odparł smok, niewzruszony. - Jednakże podstawową rolę w dziele zniszczenia odegrały siły natury i chaos właśnie. Pożary, opadający popiół, ziemia trzęsąca się w posadach... Byli zbyt zajęci, by dostrzec największe zagrożenie. Świadomą siłę, która pragnie ich zniszczyć. Gdyby stanęli naprzeciw mnie razem, mieliby szansę na przetrwanie. To ich błędy, niespójne decyzje zapewniły mi triumf. - Aby uzmysłowić uczonemu, co ma na myśli, Corvinthras wyciągnął łapę i wyrwał z ziemi pokaźny głaz, wyższy niż człowiek. Przeciągnął nim zboczu, na którym spoczywał, zostawiając w nim wyraźną bruzdę. Następnie chwycił głaz samymi szponami i rozkruszył go, nie zdradzając oznak większego wysiłku. Pozostałe okruchy skalne roztarł na pył o kamienistą powierzchnię wzgórza. Zgrzytanie kamieni wypełniło uszy Daerrona.
    - Czy już dociera do ciebie, jak mogło się to wydarzyć? - zapytał Corvinthras, przenosząc wzrok na swego rozmówcę. Kronikarz niemrawo skinął głową. Nie czekając na słowną odpowiedź, smok kontynuował:
    - Rozbicie wszystkich ognisk oporu zajęło mi osiem lat. Osiem lat wypełnionych blaskiem płomieni, beznadziejnymi okrzykami, odurzającym zapachem krwi i spalonego ludzkiego mięsa. Część niedobitków oszczędziłem. Nie uciekali, nie walczyli. Po prostu poprosili o łaskę. - Oblicze smoka złagodniało po tych słowach, przybierając zamyślony wyraz. - Nie jestem katem dla tych, którzy akceptują swoje miejsce w tworzonym przeze mnie świecie. Nigdy nie będę. Mógłbym wówczas zapomnieć o lojalności. Właściwie, ci ludzie uczynili mą długą egzystencję ciekawszą. Mój umysł łaknie rozrywek, a bez nich cierpiałbym nudę, zrodzoną z monotonnej codzienności. Ach, wybacz, prąd mych myśli znów wybiega poza meritum. Otrzymałeś swoją odpowiedź - zakończył, bezceremonialnie odwracając wzrok.
    - Otrzymałem, Kirthal-draak - odrzekł Daerron.
[...]

Wersja TL;DR (czyli w skrócie - o czym to wszystko było):
W popularnych mediach (literatura, film, gry komputerowe) najczęściej dostrzegałem trzy rodzaje smoków. Pierwszy to dzikie, zezwierzęcone bestie. Drugi - osobniki inteligentne, występujące w roli niegodziwych antagonistów. Trzeci zaś tyczy się smoków "dobrych", obdarzonych większym lub mniejszym intelektem, silnie związanych bądź sprzymierzonych z ludźmi.

Idąc dalej, przedstawiłem moje subiektywne założenia, iż smoki są inteligentne, dumne i niezależne, a także całkiem żarłoczne. :) Następnie wyjaśniłem, dlaczego w oparciu o te założenia mam wątpliwości co do konceptu zażyłych i równorzędnych relacji ludzko-smoczych. Odniosłem się również do Temeraire'a Naomi Novik. Poruszyłem też temat różnic między moralnością ludzi i smoków, dodając moją interpretację honoru u rzeczonych stworzeń. Skrytykowałem nieco przy okazji stereotyp smoków gromadzących skarby. Na końcu zamieściłem swoje wypociny, na wypadek, gdybyście nie mieli co czytać xD Podsumowując, moim skromnym zdaniem psychika smoków, gdyby istniały i były inteligentne, skłaniałaby się raczej w stronę indywidualizmu bądź nawet egoizmu. Tyle ode mnie. Miłego dnia!

Tak, to naprawdę koniec.

_________________
Power without vision is tyranny,

Vision without power - dreamful impotence.

Combine them, and the world is yours.


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 07 paź 2016, 18:49 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów
HA! Przeczytałem od początku do końca! (coś wygrałem? :P ). Jednakże na głębszą dyskusję w temacie muszę najpierw zebrać myśli...
Jeśli jednak na szybko miałbym powiedzieć o ulubionym "modelu smoka" to bez wątpienia były by to smoki ze Spellforce 2 (Shadow wars i Dragonstorm).
Relacja Ur - smok - patriarcha -> szaikanie - poddani... Właściwie to bardziej traktowani jako jego dzieci, czy może raczej młodsze rodzeństwo. (szaikan to człowiek, który wymieszał swą krew z krwią smoka).
Smoki tam nie są "zue", ale też nie można ich nazwać dobrymi.
Ale by rozpisać się na ten temat nieco bardziej, potrzeba mnie więcej czasu, to na dniach wysmażę jakoweś ekspoze.

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 07 paź 2016, 19:50 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 wrz 2016, 11:41
Posty: 63
Lokalizacja: Leszno/Warszawa
deviantArt: Arcdanis
Moje gratulacje za sukces w zmaganiach z tym tasiemcem! Co do wygranej... Jeśli kiedyś się spotkamy, przypomnij, że wiszę ci czekoladę/kawę/piwo/etc. (w zależności od preferencji) :wink: W kwestii długów i zobowiązań pamięć mam nie najgorszą, będę wiedział, o co chodzi.

W Spellforce'a nie było mi dane grać, ale rozumiem, że jest dość podobny do starego Warcrafta (strategii). Niemniej jednak może w wolnej chwili coś na ten temat poczytam, żeby móc się wypowiedzieć. Z twojego opisu wynika, że wspomniany model mógłby mi przypaść do gustu.

Jeśli chodzi o tekst, mam nadzieję, że okazał się strawny. Ciekaw jestem tego twojego "ekspoze". Będę go wyczekiwał :)

_________________
Power without vision is tyranny,

Vision without power - dreamful impotence.

Combine them, and the world is yours.


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 08 paź 2016, 09:19 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów
:akapit: He-khe-khym… Od czego zacząć i na czym skończyć..? Cóż prawdę mówiąc nie bardzo wiem, co mógłbym dodać do poszczególnych zagadnień jako takich poza krótkimi ad vocem, po czym przejść do ogólnego zagadnienia o moim sposobie tworzenia smoczej psychologii
(zanim moje smoki stały się Dra’Henami) i oczywiście dodać to i owo o smokach ze Spellforce-a (które jak dotąd są moimi faworytami ever.) Ale po kolei.

Ja zawsze uciekałem od takiego podziału smoków jaki przytoczyłeś:
- złe; dzikie bestie
- Złe przebiegłe bestie
- pluszaki – miłe i uprzejme; kochające ludzi smoki, nie mogące się wprost doczekać by jakiś człowiek ich dosiadł. (trochę przejaskrawiam, but work with me).

:akapit: Moje smoki zawsze były szalenie inteligentne, ale nigdy nie dało się ich zakwalifikować w kanonie dobry-zły. Za to zawsze „drapieżne”; można powiedzieć wręcz że „utylitarne”. Słowem dany smok mógł spokojnie wchodzić w pokojowe interakcje z ludźmi i jeśli uznawał to za stosowne zostawić ich w spokoju. Aczkolwiek jeśli dochodził do wniosku iż więcej zyska na pozbyciu się ludzi, czynił tak bez wahania. Bez złości, w sensie boskiego gniewu rażącego z niebios przebrzydłych dwunogów, ale raczej w kontekście zwykłej eliminacji problemu.
Kiedyś czytałem świetne opowiadanko (niestety za chińskiego smoka nie mogę sobie przypomnieć tytułu. Było ono w zbiorze opowiadań „To co najlepsze w fantastyce”).
:akapit: Otóż był tam sobie smok - pan na włościach. Szalenie długowieczny i mądry. Widział powstania i upadki ludzkich imperiów, co z kolei sprawiło iż podchodził z pewną dozą lekceważenia do problemów ludzi. Choć trzeba zaznaczyć, że jego poddani byli ludźmi.
Pewnego dnia jego zaufany doradca anonsuje przybycie delegacji z zachodniego królestwa. Posłańcy wykładają mu swoją sprawę; jak to zbiory tego roku były wyjątkowo nędzne, co w konsekwencji doprowadziło do ogromnej redukcji armii itepe. Następnie mówią o wschodnim cesarstwie. Jak cesarz, wiedząc w jakich kłopotach się znaleźli postanowił wykorzystać sytuację i ich podbić. Więc teraz przychodzą do niego (smoka) by ten wziął w opiekę ich królestwo.
:akapit: Smok chwilowo ich oddala, rozmawiając ze swym doradcą, który próbuje go przekonać, by ten udzielił im pomocy. Gdy smok zapytał dlaczego, jego doradca odparł „bo są słabsi”, a cesarz bezwzględnie wykorzystuje ich sytuację. Na co smok odparł z lekkim rozbawieniem, że kilka stuleci temu to oni z równą jeśli nie większą bezwzględnością podbijali przyległe im mniejsze państewka. I powinien on – smok, po prostu zostawić sprawy swojemu biegowi. Jakież znaczenie mają ludzkie imperia, skoro trwają tak krótko?
W końcu przybywa druga delegacja, tym razem od cesarza. Z pełną butą i wyższością pewnego zwycięscy anonsują swe poselstwo, od tego który włada całym światem; pogromcy smoków który tak długo zezwalał smoczysku mieszkać w tych górach, a teraz wzywa go do okazania wdzięczności za okazane mu łaski. By skrócić przydługawą opowieść smok odprawia ich z kwitkiem, co owocuje tym, że armia cesarska postanawia go zaatakować. Smok zebrał swych poddanych pod broń, a ci zdziesiątkowali armię cesarską. Wkrótce niedobitki armii cesarstwa zostają osaczone w kanionie przez poddanych smoka i smok woła do cesarza.
„Wszechwładny pogromco smoków! Dziś już nie zasługujesz na to miano. Myślałeś że przyjdzie ci się zmierzyć z moimi szponami, łuskami i płomieniem, więc jestem tu, a ty nie możesz mi nic zrobić”.
:akapit: Oczywiście następują pertraktacje, po których smok pozwala odejść cesarzowi jednocześnie zaznaczając, że jego lud zbyt długo pozostawał poza zasięgiem jego [smoka] spojrzenia, ale zamierza on naprawić ten błąd i lecąc nad górami prowadzi taki wewnętrzny monolog sam ze sobą (właściwie to całe opowiadanie ma charakter takiego monologu, przerywanego konkretnymi scenami).
Imperia powstają i upadają, pamięć ludzka zanika a on będzie trwał. Jednak spojrzenie jego doradcy, gdy oznajmił mu iż zgada się pomóc królestwu, którego posłańcy przybyli do niego jako pierwsi, sprawiło mu wielką przyjemność i choć czas upłynie, a jego doradcy już dawno z nim nie będzie jest to coś czego nigdy nie zapomni…
Spoiler:

:akapit: Do czego zmierzam – takie smoki właśnie kocham miłością tak czystą, że Chrystus by się zarumienił. Smoka takiego nie da się zakwalifikować do żadnej z trzech kategorii podanych przez ciebie.
:akapit: Przyczepię się teraz nieco do Draco. Nie jestem do końca pewien czystości jego altruizmu. Przyjrzyjmy się bliżej jego motywacji. W momencie gdy odnajdują ruiny Camelot (chyba…) Draco opowiada jak to było, gdy człowiek był młody, a smok stary. Najstarszy z nich zebrał wokół siebie wszystkie smoki i nakazał im opiekować się ludźmi. Gdy umarł jego dusza powędrowała do niebios i utworzyła gwiazdozbiór Draco.
Dalej mamy obietnicę iż dusza każdego smoka, który sobie na to zasłuży dołączy do tego smoczego raju, podczas gdy dusze pozostałych po prostu znikną. I to de facto mówi sam smok nieco wcześniej, kiedy z Bowenem jadą na „kolejną robotę” Bowen mówi:
:akapit: – Jesteś ostatnim ze swojego gatunku; powinieneś pragnąć śmierci.
:akapit: - Pragnę jej, ale jednocześnie się jej lękam.
:akapit: - A co niby masz do stracenia?
:akapit: - Moją duszę…

Cofnijmy się teraz do osi wydarzeń – matka, pomna dawnych wierzeń, przywodzi jedynego syna przed oblicze smoka by ten uratował mu życie. Istotne w tym momencie jest to, co Draco mówił już później „Już wtedy wyczułem jego krwiożerczą naturę, ale łudziłem się, że moje serce go oczyści”.
Nie wyświadczał ludziom przysługi, bo dając im nieśmiertelnego; niezniszczalnego tyrana było iście niedźwiedzią przysługą. On chciał zasłużyć sobie na miejsce w smoczym raju, zaś późniejsze poświęcenie było tylko korektą błędu, który popełnił wcześniej… Zasadniczo.
:akapit: W moim przekonaniu to, co faktycznie sprawiło że trafił tam gdzie trafił była ta więź z Bowenem. Ale to już moje subiektywne przeświadczenie.

:akapit: Doskonałym przykładem trzeciej kategorii smoka jest Falcor, z… „Historii, którą słusznie zakończono”. Prawdę mówiąc nie jestem do końca pewien dlaczego tak go nie lubię. Może ma coś do tego fakt, że ja chłopięciem będąc nurzałem się w zupełnie innych klimatach… (Evil Dead, The Thing, The House, itede), więc gdy zobaczyłem to “smopsisko” nie mogłem się powstrzymać od szyderstw pod jego adresem… Hm… Tak jak o tym teraz sobie myślę to za smyka był ze mnie kawał zwyrola…
Spoiler:


:akapit: „Profagona i spółkę” z pełną premedytacją ignoruję.

:akapit: Smoki Novik… Cóż od samego początku, choć zaznaczę iż nie przeszkadza mi to zbytnio, wydawały mi się dość… Dziecinne. Choć w sumie jakby na to nie patrzeć jest ku temu powód, bo większość smoków opisywana przez autorkę, nie licząc kilku wyjątków, to dzieci. Celeritas jest dość wiekowym smokiem, ale to bardziej poboczna postać, a co za tym idzie niezbyt w historii rozwinięta. Excidium ma 30 lat, ale czym to jest przy setkach lat których smoki dożywają? I jak się puszył, gdy dostał własne insygnia… Jak dziecko, które dostało wymarzoną zabawkę i teraz pokazuje innym dzieciom by się pochwalić. :roll:

Cytuj:
Niektóre gatunki są przez nas wręcz faworyzowane - weźmy na przykład psy, koty domowe, konie. Przeznaczamy je do tego, by nam towarzyszyły bądź pomagały nam w pracy, a co za tym idzie, darzymy je sympatią. Kto z Was zjadłby mięso z psa czy koninę? Podejrzewam, że prawie nikt.

:akapit: Tsk-Tsk-Tsk… Za wcześnie wysunąłeś wniosek. Kiełbasy z konia uznawane są za swoisty rarytas. Wystarczy też wspomnieć o niedawnej inicjatywie by prawnie uznać konia za „zwierze towarzyszące”, co uchroniło by je od rzeźni. No i nie sławny zwrot „dorzynać ostatnie konie”, używany w kontekście długotrwałego oblężenia twierdzy. Psi smalec do dziś różnoracy znachorzy stosują w charakterze medykamentu; kota nie wspomnę…. No. Może troszkę.
:akapit: Jackie Chan w jednym z filmów zasiadłszy w restauracji:
:akapit: – Pieczonego kota z cebulką.
W restauracji cisza. Herszt bandy, z którym Jackie przyszedł do rzeczonego przybytku masowej gastronomii
:akapit: - Co zamówiłeś?
:akapit: - Pieczonego kota z cebulką.
:akapit: - Weź dwa, też zjem…

Fakt, faktem ja nie tknął bym koniny ani innego mięsa ze zwierząt „towarzyszących”, ale ludzie je jadają…
:akapit: Czy ze smokami byłoby inaczej? A czyż Bowen właśnie nie wręczył bratowi Gilbertowi słusznego kawału „smoczyny” tuż po zgromieniu „the old, scarred-one”?
Mogę też wspomnieć anime „Slayers”, gdzie był cały odcinek o tym jak protagonistka Lina Inverse zapałała chęcią konsumpcji rzeczonego rarytasu, będącego w menu pewnej tawerny, który okazał się zjełczałym ścierwem wieloryba, więc wyruszyła na polowanie z kucharzem, tylko po to by przekonać się że jej apetyt pozostanie niezaspokojony, gdyż przygotowanie smoczego mięsa trwa całe miesiące by było jadalne. (mały trollik :razz: )
(No dobra, ale zacząłem gubić wątek)
:akapit: A więc Spellforce.
:akapit: Powinienem zacząć od przedstawienia (przynajmniej z grubsza) lore Eo – świata Spellforce.
Sam świat powstał za sprawą bogów, którzy wypiętrzyli lądy z morza żywiołów przy użyciu potęgi praognia. Powiedziane jest że tylko bogowie mogą bezpiecznie nim władać, dlatego że w istotach niższych wywołuje on niepohamowaną żądzę władzy i potęgi.
Pierwszymi istotami w Eo (tu właściwie nie wiadomo kto był bardziej pierwszy) były smoki i twórcy (shapers). Przez długi czas obie nacje egzystowały w harmonii; twórcy zafascynowani smokami studiowali ich zwyczaje przy każdej okazji, zaś same smoki nie secjalnie stroniły od zakładania swych siedzisk w bezpośrednim sąsiedztwie osad twórców.
:akapit: Czas płynął w tej idylli i prawdopodobnie mogło być już tak po wsze czasy, gdyby para twórców nie odkryła tajemnicy praognia. Nie jest to tak do końca wprost powiedziane, ale przypuszczam iż pod wpływem praognia twórcy zapragnęli podporządkować sobie smoki, a tym się to nie spodobało. Koniec końców wojna która wybuchła między twórcami a smokami zakończyła się całkowitą porażką tych pierwszych; Ich niegdyś wspaniałe miasta zostały zrównane z ziemią, a populacja zdziesiątkowana. Niedobitki twórców dały początek trzem późniejszym rasom żyjącym w Eo. Ci, którzy uciekli w lasy stali się elfami, ci którzy uciekli w równiny stali się ludźmi, a ci którzy uciekli do jaskiń – krasnoludami.
:akapit: Czas płynął, w Eo nastała epoka wielkich cesarstw. Pewnego razu armia potężnego cesarstwa pochwyciła smoka – Ura. Mówiono, że był ostatnim z wielkich jaszczurów na kontynencie. Zamiast jednak zabić go na miejscu, zawleczono go przed oblicze cesarza, by to on zadał poczwarze ostateczny cios. Tak się jednak niestało bo imperialny alchemik Malakai zarządał smoka dla siebie. I go otrzymał. Od tej pory Ur miał wobec niego dług wdzięczności; został jego sługą.
:akapit: Niewolnikiem, mówiąc wprost. Dla Malakaia los smoka był bez znaczenia. Liczyła się tylko jego krew. Przy jej użyciu stworzył Malarów i wydał wojnę bogom. Oczywiście przegrał, a jego karą miało być całkowite unicestwienie jego duszy. Malakai jednak się wycwanił; gdy Niethalf – bóg wojny i opiekun krasnoludów zostawił go konającego na polu bitwy ten przywołał do siebie Ura i ukrył swą duszę w jego krwi, jednocześnie nakazując mu odtąd mieszać swoją krew z krwią ludzi.
:akapit: Tak powstali szaikanie. I w każdym pokoleniu szaikan jeden z nich staje się „nosicielem duszy” – osobnikiem w którym dusza Malakaia ukrywa się przed bogami.
W podstawce – Shadow Wars gracz wciela się w jednego z szaikan, który jest nosicielem duszy Malakaia, a który zostaje wysłany do królestwa ludzi po pomoc w walce z mrocznymi elfami i cieniami. Zadanie jest o tyle utrudnione, że szaikanie od dłuższego czasu mają reputację zdrajców. Ale to już jest historia z gry.
Sama gra to połączenie RTSa z RPGem i pierwsze dwie gry (Shadow Wars i Dragonstorm) zawsze mają swoje specjalne miejsce w mojej „grotece”. Tym bardziej szkoda, że te późniejsze, wydane przez Nordic Games są tak paskudne…
No, ale tyle jeśli chodzi o Spellforce-a.
:akapit: Jak ja tworzyłem smoczą psychikę w czasach gdy moje smoki były smokami, a nie Dra’Henami? Cóż, obejrzałem mnóstwo filmów tematycznych o gadach, zaś smocza psychika stworzona przeze mnie była wypadkową ich wszystkich połączoną z ludzką psychiką.
Dlaczego zrezygnowałem z tworzenia smoków na rzecz smokowców? Bo dzięki temu udało mi się wprowadzić ten smoczy pierwiastek do mojego ulubionego działu fantastyki – Sci-Fi.. No ale… To już inna rozmowa…

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 08 paź 2016, 15:02 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 wrz 2016, 11:41
Posty: 63
Lokalizacja: Leszno/Warszawa
deviantArt: Arcdanis
Już po pierwszym rzucie oka widzę, że poświęciłeś trochę czasu, by wysmażyć taką rozbudowaną odpowiedź ;) Naturalnie, bardzo za ten wkład dziękuję! Jak tak dalej pójdzie, to niebawem sprawimy, by pasek służący do przewijania strony stał się bardzo krótki.

Niezmiernie się cieszę, iż nie jestem jedynym, któremu wałkowane na okrągło w kulturze popularnej wzorce smoków nie odpowiadają :D Okazuje się, że nasze wizje są do siebie bardzo podobne. Zobaczmy, jakie znalazłem punkty wspólne:
  • Nietuzinkowa inteligencja
  • Brak miejsca dla, jak to nazwałeś, "pluszaków"
  • Trudności w kwalifikacji na osi dobro-zło; posiłkując się kategoriami z systemu D&D za najbliższy ekwiwalent uznałbym kategorię "Chaotic Neutral"
  • Obojętność na sprawy ludzi i przypisywanie ich życiu marginalnej wartości
  • Zdecydowana reakcja na irytujące bądź pozbawione szacunku zachowanie.

Co do przytoczonego przez ciebie opowiadanka, jeśli przypomnisz sobie tytuł lub miejsce, gdzie można się z nim zapoznać, z chęcią to zrobię :) Być może zauważyłeś, że smok z tej opowieści wykazuje wiele podobieństw w sferze charakteru do tego, który był bohaterem dodatku do mojego głównego posta. Co prawda, jedynie Smoki Starszej Krwi (do których należy Corvinthras) cieszą się w moim zamyśle długością życia sięgającą tysiącleci i potęgą pozwalającą na wyrównaną walkę z całymi armiami, a są one w mym uniwersum niezwykle rzadkie. W każdym razie, z twoim przykładem idealnie trafiłeś w moje upodobania. Takie właśnie smoki uwielbiam najbardziej! Chyba znalazłem bratnią duszę w tym temacie xD

Jeśli zaś chodzi o twoje wątpliwości dotyczące motywów Draco: Zgadzam się, że na początku kierował się przede wszystkim swoimi przekonaniami religijnymi (czyli pragnieniem, by jego dusza trafiła do smoczego nieba). Podarowanie połówki serca Einonowi było, moim zdaniem, bardziej skutkiem wynikającego z tego wyrachowania (wszak czyn taki był uważany za wyjątkowo dobry uczynek, kwalifikujący do zbawienia), niż wyrazem rzeczywistego altruizmu i troski o życie niewdzięcznego młodzieńca. Zresztą, sam Draco przyznał się później, iż popełnił błąd naiwności (a nawet, będąc niewyrozumiałym, można ów czyn określić jako głupotę, jeśli miał silne przesłanki, że dzieciak zostanie tyranem), a jego ofiara mogła przynieść skutek przeciwny do zamierzonego. Odkupienie, jak już napisałeś, przyszło wraz ze wsparciem chłopskiego powstania i przywróceniem spokoju w kraju oraz śmiercią spaczonego króla. Bądź co bądź, uważam oddanie własnego życia za sprawę, w którą się wierzy, za akt dość jednoznacznie altruistyczny. Szlachetności charakteru naszego smoczego ulubieńca dowodzi zaś jego niechęć do zabijania (o czym sam wspomniał), idealizm i moralizatorska postawa wobec Bowena.

Falcor... Ciężko, bym to skomentował, bo dla mnie był to smok głównie z nazwy :P To już Haku ze Spirited Away był bardziej "smoczy" (pomimo faktu, iż był zmiennokształtnym). Również gustuję w nieco mroczniejszych klimatach.

Smoki Novik - dziecinne? A i owszem - dziecinne. Sam protagonista, czyli Temeraire, momentami wydaje się bardzo naiwny, wręcz infantylny, ale można mu to wybaczyć ze względu na młody wiek - nie ma przecież nawet 10 lat. Iskierka... Pozwolę sobie przemilczeć jej przypadek. Myślę, że ta cecha u smoków była zabiegiem samej autorki, mającym odróżnić ich sposób myślenia od ludzkiego. Jednakże starsze smoki z uniwersum Temeraire'a zazwyczaj zachowują się rozsądniej od "młodzieży" - a chciałbym zauważyć, że wiele spośród pierwszoplanowych smoczych postaci z tych książek jest, jak już zauważyłeś, wciąż daleko od nazywania ich "wiekowymi" ;) W tym miejscu pozwolę sobie poprawić pewien błąd:

Rasalom napisał(a):
Excidium ma 30 lat, ale czym to jest przy setkach lat których smoki dożywają? I jak się puszył, gdy dostał własne insygnia… Jak dziecko, które dostało wymarzoną zabawkę i teraz pokazuje innym dzieciom by się pochwalić. :roll:


Excidium, jeśli mamy na myśli Longwinga Jane Roland (Nawiasem mówiąc, smoka flagowego Korpusu Powietrznego), liczy sobie ponad osiemdziesiąt lat (Jane nie jest jego pierwszym kapitanem), zaś dwustu lat dożywają jedynie naprawdę nieliczne osobniki. Wiele też wskazuje na to, że jest bardziej dojrzały psychicznie od grupy "żółtodziobów", świeżo przybyłych z Loch Laggan, których przy różnych okazjach beszta i strofuje. Mogę ci znaleźć cytaty, jeśli chcesz, choć w tej chwili nie mam książki pod ręką. Co zaś się tyczy insygniów, w brytyjskiej armii był to niespotykany dotąd precedens, a zatem wielki zaszczyt. Znam ludzi po sześćdziesiątce, którzy cieszyliby się w podobny sposób z takiego wyróżnienia ;)

Przykładem ze zwierzętami domowymi posłużyłem się tylko dlatego, że jest na ogół prawdziwy w naszej kulturze, co potwierdziła twoja własna deklaracja:
Rasalom napisał(a):
Fakt, faktem ja nie tknął bym koniny ani innego mięsa ze zwierząt „towarzyszących”, ale ludzie je jadają…

Oczywiście jestem w pełni świadom, że w innych częściach świata sprawy mają się inaczej (konina jest uważana za pierwszorzędne mięso we Włoszech, a danie z psa nie jest w Tajlandii/Połudnowych Chinach niczym niezwykłym). Chciałem jedynie uargumentować, że losy różnych żywych stworzeń nie obchodzą ludzi w jednakowym stopniu.
Mięso ze smoków... Argh, nie przypominaj mi. Od razu przychodzą mi do głowy przygnębiające momenty z pewnej książki... Tytułu nie podam, aby nie spoilerować. Niezmiernie mnie to zasmuca, ale... No cóż, wszystko, co jest z "krwi i kości" (Btw, angielski frazeologizm "Flesh and blood" pasuje tu bardziej), da się zjeść. :|

Lore ze Spellforce'a brzmi ciekawie, ale nie jest jakoś ekstremalnie innowacyjny, jeśli chodzi o fantasy. Motyw smoka jako niewolnika i "krwiodawcy mimo woli" do moich ulubionych nie należy, ale i we własnych światach zdarza mi się pojedynczych nieszczęśników obdarzyć takim losem. Co do smokowców - nie mam nic przeciwko nim, choć zawsze będą stali w hierarchii poniżej właściwych smoków. Z hybryd bardziej fascynują mnie ludzie-koty (w mojej twórczości zwani Kythanami). No i klasyczne fantasy cenię sobie jednak bardziej niż Sci-Fi.

Raz jeszcze dziękuję za podzielenie się przemyśleniami i pozdrawiam :)

_________________
Power without vision is tyranny,

Vision without power - dreamful impotence.

Combine them, and the world is yours.


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 08 paź 2016, 15:33 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów
Samego tytułu opowiadania nie pamiętam, ale pochodzi z tego zbioru:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/5161/to-co-najlepsze-w-fantasy
Cytuj:
Excidium, jeśli mamy na myśli Longwinga Jane Roland (Nawiasem mówiąc, smoka flagowego Korpusu Powietrznego), liczy sobie ponad osiemdziesiąt lat (Jane nie jest jego pierwszym kapitanem), zaś dwustu lat dożywają jedynie naprawdę nieliczne osobniki.


Byłem pewien, że 30... W którymś tomie Roland mówi że inny smok w jego wieku już dawno dałby sobie spokój z wojaczką i poszedł na ciepłą emeryturkę w stacjach rozpłodowych i z tego co zrozumiałem/pamiętam z tekstu miał przed nią tylko jednego kapitana i było to w czasach, gdy korpus jeszcze nie akceptował w pełni faktu, że longwingi preferują kobiety, więc kapitan był mężczyzną a kobieta zastępcą... Czy jakoś tak. :>

Ad Spellforce-a bardziej mi się podoba relacja pomiędzy szaikanami i Urem. Fakt, został przymuszony do mieszania swojej krwi z ludzką, ale znów za każdym razem, gdy się do ciebie (awatara gracza) zwraca używa formy "dziecko"
- It's been a long time, my child... Tell me all.
- No, child. You have to get help.
- Listen, child. You have to do what I never could do... I owe my life to Malakai, but now at the treshold of death I am free. And I beg you to stop him...

I vice versa. Gdy w ostatniej sekwencji walczysz z ucieleśnieniem Malakaia on zwraca się do ciebie
- Would you kill your own father?
- My father is dead (mówi o Urze) you're just a curse of our blood...

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 08 paź 2016, 15:59 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 wrz 2016, 11:41
Posty: 63
Lokalizacja: Leszno/Warszawa
deviantArt: Arcdanis
Dzięki za linka, rozejrzę się po księgarniach :)

Co się tyczy Ura i szaikanów, podoba mi się to podejście. Rzadko kiedy gracz ma szansę nawiązać pozytywną relację z jakimkolwiek smokiem. Najczęściej owa bestia kończy jako jaszczurka do bicia, a tu całkiem przyjemna odmiana. Jak rozumiem, Malakai jest czarnym charakterem, a jego przysługa okazuje się wątpliwa... Nie jest dla mnie tylko jasne, czy Ur miał wybór - śmierć albo służba. Wiele z moich smoków wolałoby w tym przypadku zginąć niż znosić upokorzenia, jeżeli postawiono by im takie ultimatum.

Co do Temeraire'a, to troszkę pomieszałeś fakty ;) Roland prawdopodobnie przejęła Excidiuma od swojej matki (zostało to zasugerowane). Natomiast Longwingiem, który miał jeszcze męskiego kapitana (później jego partnerka została pierwszą kobietą-kapitanem w Korpusie), był Gentius, 200-letni ojciec Excidiuma, którego Temeraire spotkał już jako "emeryta" na terenach rozpłodowych.

_________________
Power without vision is tyranny,

Vision without power - dreamful impotence.

Combine them, and the world is yours.


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 08 paź 2016, 18:54 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów
Malakai uratował mu życie. nie z dobroci serca, ale dlatego że potrzebował jego krwi do eksperymentów. Los smoka był mu obojętny.
Ur jednak służył mu, bo mimo wszystko jego interwencja ocaliła mu życie; uważał to za dług nie do spłacenia. Zawdzięczam mu życie, więc póki żyję będę mu służyć... Można to nazwać kodeksem honorowym.

Cytuj:
Co do Temeraire'a, to troszkę pomieszałeś fakty ;) Roland prawdopodobnie przejęła Excidiuma od swojej matki (zostało to zasugerowane). Natomiast Longwingiem, który miał jeszcze męskiego kapitana (później jego partnerka została pierwszą kobietą-kapitanem w Korpusie), był Gentius, 200-letni ojciec Excidiuma, którego Temeraire spotkał już jako "emeryta" na terenach rozpłodowych.

...
...
A no, faktycznie, zwracam honory. :>
Mózg mnie się sypać zaczyna, ech...

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 08 paź 2016, 19:52 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 wrz 2016, 11:41
Posty: 63
Lokalizacja: Leszno/Warszawa
deviantArt: Arcdanis
Ach, teraz już wszystko rozumiem. Malakai "dobrodusznie" wstawił się za smokiem, a gdy już było po wszystkim, zażądał rewanżu. Uczynił to w świadomości, że honorowy Ur nie odmówi spłaty długu wdzięczności. Wredne, ale skuteczne. :>

Jeśli chodzi o wyprowadzanie z błędu, służę pomocą na każdy temat, w którym jako tako się orientuję ;)

_________________
Power without vision is tyranny,

Vision without power - dreamful impotence.

Combine them, and the world is yours.


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 14 paź 2016, 11:14 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 02 maja 2016, 13:14
Posty: 109
Arcdanis napisał(a):
Przydałaby się jeszcze wzmianka o stereotypie gromadzenia skarbów (hoardingu).


Gdy tylko doszedłęm do tych słów poczułem się nagle maleńkim, nie operującym tak mądrym słownictwem smokolubkiem. :)
Ale wiesz, to mi się akurat bardzo podoba. Twój styl pisania przypomina mi trochę autora bloga Mistycyzm Popkulturowy, co akurat jest na moich ustach dużą pochwałą.


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 14 paź 2016, 14:10 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 wrz 2016, 11:41
Posty: 63
Lokalizacja: Leszno/Warszawa
deviantArt: Arcdanis
Bardzo mi miło, że mój styl pisania spotkał się z Twoim uznaniem :D Dziękuję!

Prawdę mówiąc, momentami (a może na ogół?) przesadzam z kreowaniem się na "inteligencika", a rezultat mojego stukania w klawiaturę przypomina bardziej pracę naukową czy inne mądrzenie się, niż wypowiedź normalnego człowieka. Taka naleciałość akademicka, lubię prawić wywody przy użyciu błyskotliwie brzmiących słówek. (Na co dzień też momentami cierpię na słowotok.)

wirikam napisał(a):
Gdy tylko doszedłęm do tych słów poczułem się nagle maleńkim, nie operującym tak mądrym słownictwem smokolubkiem. :)

Głowa do góry, nie po zasobie słów poznasz człowieka (Hmm, w przypadku smoków to pewnie też prawda...), a po tym, jak odnosi się do innych ;) Miałem do czynienia z różnymi środowiskami i przekonałem się, że ludzie, którzy w prosty sposób wyrażają swoje myśli, są często dużo lepszym towarzystwem niż zgorzkniali i aroganccy "złotouści", obdarzeni wybujałym mniemaniem o sobie.

Przeczuwam ryzyko offtopu...

_________________
Power without vision is tyranny,

Vision without power - dreamful impotence.

Combine them, and the world is yours.


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 14 paź 2016, 17:07 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 02 maja 2016, 13:14
Posty: 109
Nie przesadzasz póki co. :P
I co jak co, ale bardzo fajnie się czyta długie teksty o smokach zalatujące pracą naukową.
Jakoś jest to dla fantastyki... dość nobilitujące. :)


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 02 wrz 2017, 21:27 
jajko
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 01 sie 2017, 18:21
Posty: 8
Lokalizacja: Maczetowo (czyli Kraków)
Przyznam, że ogromne wyzwanie sobie wziąłeś. Nie powiem żeby wyszło jakoś idealnie (o tym zaraz), ale jestem pełen podziwu za zgromadzenie całej tej wiedzy w tak dużym wpisie. Nie będę komentować odpowiedzi, bo to nie ma za bardzo sensu, a i nie wnoszą zbyt dużo do głównego tematu.

Z początku chciałem to zanalizować pod kątem naukowym, ale w pewnym momencie zacząłeś dawać tak dużo subiektywnych przemyśleń (opartych na własnej wizji smoków), że zniechęciło mnie to do jeszcze wnikliwszej analizy. Niektórymi przemyśleniami się jednak podzielę.
Dodatkowo, chciałem ograniczyć tutaj własne preferencje obrazu smoków, dlatego skupiać się będę na bardzo ogólnym ich obrazie, przecinającym szerokie jego spektrum.

Myślę, że wystarczyłby podział na inteligentne i te mniej inteligentne, natomiast kwestia dobry/zły ma znaczenie tylko w przypadku odniesienia do jakiegoś systemu wartości. No i nie przypisywałbym do "dobrych" wszelakich smoków będących wierzchowcami czy w inny sposób podległymi człowiekowi, bowiem wtedy takie smoki, na utrzymaniu złych ludzi, mogą być ocenione jako złe. Bez względu na to, i tak to od punktu siedzenia zależy jaki jest smok. ;)

Natomiast kwestia abstrakcyjności myślenia u wszelakich istot to baaardzo gruba sprawa. Instynkt, wyszukiwanie wzorców i kreatywne myślenie, komunikacja - to wszystko można znaleźć również u innych gatunków (nawet u roślin), ale niekoniecznie rozwinięte na takim poziomie jak u homo sapiens. Chociaż wtedy można by zrobić całą potężną książkę na temat biologii smoków, różnych możliwości i uwarunkowań fizycznych, ich psychologii w zależności od siedliska i swojej niszy ekologicznej.
Zresztą, sama kwestia jak bardzo "abstrakcyjne" jest "abstrakcyjne myślenie" to również temat na szeroką dyskusję. ;)

Arcdanis napisał(a):
Pomyślmy o kilku przykładowych animozjach, które są prawdopodobne pomiędzy obiema rasami:(...)


Rozumiem, że prezentujemy tutaj obraz człowieka jaki mi wszyscy znamy, czyli jedyny gatunek zdolny podporządkować sobie planetę, na której żyje. W przypadku więcej niż jednego gatunku myślącego na tej samej planecie, charakter istot panujących może się bardzo zmienić względem tego co znamy. Człowiek może stracić swą dumę gdy jest na gorszej pozycji, albo jeszcze bardziej ją wyostrzyć gdy sobie podporządkuje ten inny gatunek. Ogólnie gruba sprawa, milordzie, bo tutaj też można się bardzo rozpisać.

Arcdanis napisał(a):
Otóż dla smoka spełniającego moje założenia (możecie je sobie przypomnieć wyżej) człowiek byłby prawdopodobnie takim właśnie szkodnikiem.


Odnosząc się również do kategorii drugiej, o której wspominałeś, bez względu na to czy smok jest "dobry" czy "zły", myślący smok wyznaje jakieś zasady, więc jakiś kręgosłup moralny ma, toteż sytuacja gdy człowiek jest szkodnikiem może zdarzyć się bez względu na to czy smok jest dobry czy zły. Tutaj kwestia jest taka czy człowiek przeszkadza smokowi czy nie, a jeśli smok jest istotą nadrzędną, taka klasyfikacja człowieka jest nieunikniona.

Arcdanis napisał(a):
jednym z elementów smoczego honoru w mojej wersji jest prawdomówność

Kolejna z rzeczy (prawda/kłamstwo, ich wzajemne uzupełnianie się i wpływ na otoczenie), o której mógłbym długo porozmawiać. Jednakże sądzę, że smok idealnie prawdomówny ma raczej słabe szanse na przeżycie (bo nie byłby w stanie rozpoznać kłamstwa). ;)

Od razu przyznam - nie czytałem fragmentu epickiego. Zostawię to sobie może na kiedy indziej. ;)


Góra
 Zobacz profil     
    
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 13 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron



Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Styl DraconisSub powstał na bazie stylu subsilver2.
Wszelkie modyfikacje oraz dodakowe grafiki zostały wykonane przez Naseilen.
Oryginalny rysunek z nagłówka forum można zobaczyć tutaj.
mChat © RMcGirr83.org
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL