Forum dla wszystkich sympatyków smoków oraz miłośników szeroko pojętej fantastyki.



Uwaga! Draconis korzysta z plików cookies. Są one niezbędne do funkcjonowania forum.

Teraz jest 16 paź 2021, 19:28

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 76 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
PostNapisane: 16 kwi 2012, 13:51 
Dracowate Bydle
Dracowate Bydle
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 02 maja 2006, 12:58
Posty: 1106
Lokalizacja: Pruszków
:akapit:Jak wiemy w weekend była 100tna rocznica katastrofy Tytanica. Ostatnio wiele oglądałem filmów dokumentalnych o tym jak i sfabularyzowanych dokumentalnych, co było atrakcyjną i ciekawą formą i nadawało to klimat, gdy słuchało się wywiadu z tymi, którzy przeżyli i opisywali nam co widzieli.
Titanic to mój ulubiony statek, odkąd pamięcią sięgam zawsze o tej tragedii wiedziałem i ciągle mam do niego wielki sentyment. Wszystko to odbiło się snem...

:akapit:Co do snu to śnił mi się tylko fragment statku, na rufie konkretniej. Choć nie był to w 100% Titanic, ale olinowanie na maszcie rufowym było takie jak on miał, a sam statek czasem wyglądał na jakiś okręt wojskowy- pancernik. Był motyw z call of duty, że tam się biegało z brytyjskim karabinem Brenn i do innych graczy strzelałem, a raczej szukałem bo "grało" nas niewielu. Jednego- Brytyjczyka, zaszedłem od tyłu, jak pilnował zza działa czy nikt nie idzie i pomyślałem, że go z kolby ubije, ale podszedłem i widziałem, jak kątem oka się na mnie popatrzył. Byłem blisko niego, a on wiedział, że mogłem go już ubić dawno. Wstał i pokazał mi tylko jakąś kartkę, coś tam było napisane, ale nie wiem co- jakiś krótki tekst. Pamiętam, że miał plaster na palcu, jakby miał lekkie skaleczenie i powiedziałem mu "No dobra, mykaj na swój punkt respawnu, a tego fraga Ci daruje". (Czyli, że uznałem, że "zdobyłem punkt" ale nie zabiłem go) Potem szedłem drewnianym, jasnym pokładem i widziałem na wyższych pokładach, że kolejny tam campi się itd. widziałem go przez małą szczelinę pomiędzy barierkami, a drabiną i wejściem na pokład i w końcu jakbym go wzrokiem zastrzelił czy coś. Potem byłem na rufie i właśnie jedna z lin od masztu wisiała luźno. Złapałem ją i odciągnąłem, trochę się rozpędziłem i podskoczyłem i takim łukiem zacząłem "lecieć" na drugą stronę nadbudówki z pokładami. Trochę niepokoiłem się, że za bardzo się rozpędzę i mocno uderzę o ścianę z drugiej strony, ale generalnie było fajnie. Wszak kto się bujał na linach Titanica? ;)
:akapit:Nagle znalazłem się na polu, na swojej działce i stał na nim wielgachny model, same burty sięgały mi do pasa. Pamiętam, że zastanawiałem się, jak zrobić to olinowanie nad kominami. Z masztu wychodzi wiązka 4 lin, potem jest poprzeczka z drewna, do niej są przymocowane 4 krążki i do tych krążków 4 liny, 2 na skraju i 2 po środku, w równych odstępach od siebie.
:akapit: Potem pamiętam motyw, że jakbym zwodował ten model i był w nim, a on pływał i w ogóle. Były tylko same burty, ot jak w zwykłej łodzi czy kajaku. Pływałem nim, nie pamiętam jak, ale pływałem. Wiem, że w środku burty i dno były białe, z zewnątrz były pomalowane na czarno i czerwono. Pamiętam, jak na łące było jezioro z równymi brzegami, tak, jakby ktoś przy linijce kopał. Było takie kwadratowe "wcięcie" w brzegu i pamiętam, że tam płynąłem i patrzyłem, jak statek zbliża się do brzegu. Nagle zdałem sobie sprawę, że przecież zaraz uderzę w brzeg i szybko zacząłem skręcać w prawo, ale było za późno i lewą burtą uderzyłem w brzeg. "Odbiło" mnie, i "wykręciłem" w stronę środka jeziora. Pamiętam, że miałem zejść pod pokład (a były same burty i dno) by zobaczyć zniszczenia. Na dziobie i burtach było wszystko w porządku, praktycznie zero śladu po kolizji, a o dziwo na rufie, (która nie była, jak w Titanicu, ale taka zwykła, prostokątna a dno było "zawinięte" i tworzyło rufę). W miejscu łączenia rufy z burtami były deformacje po obu stronach i leciała woda. Szybko zaczęła wypełniać wnętrze i statek-model przechylał się na rufę- tonął płynąc. W końcu woda przelewała się już przez burtę do wnętrza, a dziób był wysoko w górze. Wtedy wysiadłem i nagle stałem się większy od modelu, który teraz dla mnie miał z ok 80 cm długości. Wyjąłem go z wody i wylałem wodę z wnętrza. Poszedłem polem do domu i pamiętam, że na działce cioci (która już tam nie mieszka, bo sprzedała komuś działkę) był jakby suchy dok specjalnie dla mnie. Wyglądał jak plastikowy zlewozmywak, była klapka we wrotach, którą się otwierało i woda była wypompowywana lub tłoczona w dok. Tam postawiłem model by wyschnął i poszedłem do pobliskiego domu babci.
:akapit: Później musiałem śnić płycej, bo tata chyba oglądał wiadomości, a ja pogrążony we śnie słyszałem i przeinaczałem co do mnie docierało i chyba mówili o Breiviku, co zabił 71 osób. A we śnie słysząc telewizję słyszałem głos, jakby z filmu dokumentalnego, że była jakaś kobieta w epoce owych liniowców (nie pamiętam już dokładnie imienia i nazwiska ale nazwisko zaczynało się na "Mc" a imię na "E"), że zabijała marynarzy podróżując przez ocean statkami. Czasem widziałem przebłysk, jak jednego nieszczęśnika w mglistą noc wyrzuciła za burtę, a on spadł w morze krzycząc. Potem jakoś się bałem,a raczej czułem niepokój i lekki strach. Okazało się, że ta działka, gdzie był mój model należy do niej i pomyślałem sobie, że mogę być jej kolejną nieświadomą ofiarą i sam się jej podsuwam. Ona łącznie zabiła właśnie 71 osób, to mnie naprowadziło, że pewnie słyszałem o Breiviku, a we śnie było, o tej kobiecie.
:akapit:Stojąc na kilku schodkach przed wejściem do domu babci, między stodołą, a garażem był prześwit i widziałem mój model stojący w doku, widziałem jego białe wnętrze i czarno-czerwone burty. Pamiętam, że było słońce, ale bardzo wiało i w końcu go wywiało z doku i spadł na trawę. Wtedy pobiegłem tam szybko. Po drodze widziałem jakąś piłkę przywianą przez wiatr, jakiś biały kawałek plastiku albo cienkiej blachy.
:akapit:Sen zwariował, bo statek przekształcił się w wielki model samolotu. Pamiętam, że po upadku dziób się ukruszył, ułamało prawe skrzydło przy miejscu na przyklejenie gondoli pierwszego silnika (a były po dwa na skrzydło). Odpadło tylne usterzenie z kawałkiem kadłuba. Wkurzyłem się, przymierzyłem części i pomyślałem, że da się w sumie skleić i zaszpachlować bez widocznego śladu po uszkodzeniach. A już się gryzłem, że tyle kasy wydałem i muszę kupić nowy bo nic nie zrobię.


A potem były już głupoty :P

_________________
"What Now Draco?.....What We Do?.....Without You?.....Where We Turn?.......To the Stars, Bowen, To The Stars..."

Niuśka Grudzień2002- 8 Stycznia 2009 godzina 10:15...
Żegnaj ukochany Legwanku...


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 16 kwi 2012, 21:10 
jajko
Offline

Dołączył(a): 01 gru 2011, 09:56
Posty: 15
Co by tu opisać... Kiedyś choćby śniło mi się, że po drugiej strony ulicy lewituje taka wieeelka czerwona piramida. To wyglądało super, więc chciałem to jakoś utrwalić, ale wiedziałem, że to sen, więc jak się obudzę to nic się nie zachowa. I nagle doznałem olśnienia! Zrobię jej zdjęcie cyfrówką, z aparatu przeniosę na komputer, a stamtąd zgram na pendrive! Wtedy NA PEWNO zostanie!

Kiedy indziej słuchałem Arch Enemy, więc przyśnił mi się Szatan. Żebym uwolnił swoją rodzinę, kazał mi walczyć z Bestią. Trzepaczką. Ta bestia to w sumie był taki przerośnięty pies, i w końcu przywaliłem ją jakąś stertą desek.

Innym razem byłem gołębiem, i razem z jakąś ptasią przyjaciółką wkradłem się do pobliskiego supermarketu podziubać jakieś ciasteczka ;), ale ją złapali i przywiązali tasiemką przed wejściem. Potem banda wyrostków chciała jej coś zrobić, więc zmieniłem się w człowieka i ich przepędziłem (tiaa, przepędziłem. To była chyba najbardziej fikcyjna część tego snu).

Coś innego. Zauważyłem, że mój brat ma włosy między zębami. Poinformowałem o tym mamę, dodając że to chyba sen. Mama się zgodziła, gotując w międzyczasię wodę w durszlaku...

Kurde, w telefonie mam ograniczoną długość tekstu. Jak ktoś coś napisze, dam więcej w nowym poście.


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 18 kwi 2012, 14:06 
jajko
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 13 mar 2012, 15:09
Posty: 8
Lokalizacja: Bydgoszcz
Oj u mnie zazwyczaj pamiętne są sny które są tak poryte, że po obudzeniu się myślę "wtf" O.o

Raz byłam przebrana za baranka i biegając po szkole darłam japę: "BAAAAA"

Innym razem z kolei miała nastąpić katastrofa i koniec świata, wiedząc to zwołałam zwierzaki z pobliskiego lasu i weszliśmy na wzgórze, po czym za nami przyszły kościotrupy z mieczami (mobki z Lineage 2). Przed nami rozciągał się widok lasu po horyzont i nagle tumany kurzu zaczęły nadciągać z daleka. Po czym kiedy dotarły do nas okazało się, że to miliony ludzi biegnących z balonikami O____ó

Raz uciekałam przed policją, dotarłam do jakiejś hali w której odbywała się wystawa gołębi, po czym otworzyłam jedną klatkę wzięłam w łapy ptaki i wybiegając rzuciłam nimi w policjantów i uciekłam...

Ale są też takie które pamietam i w swoim czasie chcę przelać na papier bo widoki były wprost cudowne i mam je cały czas w pamięci :)


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 24 kwi 2012, 23:09 
jajko
Offline

Dołączył(a): 01 gru 2011, 09:56
Posty: 15
Kiedyś śniło mi się, że jestem gigantycznym pająkiem i muszę obronić miasto przed zombiakami. Ćwiczyłem więc na takim jakby ringu, mając za zadanie wkopnąć czterech zombiaków do bramek, wejść na stertę pudeł i strzelić do tarczy ze znajdującej się na górze armaty. A to wszystko w dziesięć sekund.
Pamiętam też trochę snów z wczesnego dzieciństwa. W jednym z nich na początku zauważyłem, że żaluzje w oknie są powyginane. Poszedłem do salonu (w swoim domu), gzie było dużo moich krewnych, a także dyrektorka przedszkola, która właśnie siedziała w kącie i zmieniała się w wielkie klocki. Wszyscy tymczasem wpatrywali się za okno, gdzie widać było takie dziwne błyskawice. Ja wróciłem do swojego pokoju, gdzie inne osoby przyglądały się poruszającej się po żaluzjach dużej świetlistej kropce. W międzyczasie biały i czarny posążek latały między kuchnią i moim pokojem a korytarzem. A skończyło się to tak, że mój tata w moim pokoju pociągnął za sznurek, rozwijając roletę z napisem KONIEC ^^


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 23 lis 2016, 21:15 
Dracowate Bydle
Dracowate Bydle
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 02 maja 2006, 12:58
Posty: 1106
Lokalizacja: Pruszków
Witam drogi Draconisie:), dawno nic tutaj nie zapisywałem. Zatem uchylając nieco rąbka tajemnicy, pozwolę sobie was wciągnąć w mój indywidualny świat snów...

:akapit:Akcja działa się na mojej działce i w rodzinnym domu, który jest 100 metrów od mojej działki. Pojechaliśmy tam samochodem i tata miał jechać Tirem z jakimś paliwem chyba gdzieś w trasę na Europę. Podczepiali ciągnik i wypełniali wszystkie papierkowe rzeczy z tym związane. Tylko naczepa nie była normalnie zamontowana w gniazdo miedzy tylnymi osiami, tylko jakby za zderzak. Myślałem, że taki sposób podczepienia narzuca unia europejska i poszedłem to skonsultować z dystrybutorką, a ona, że przecież jest w papierach zaznaczone, gdzie dokładnie ma byś wszystko podczepione (były tam schematy i zaznaczone miejsca co i jak), i że nie może być żadnych odstępstw itd.
:akapit:Tata w końcu pojechał w trasę, a siostra zrobiła sobie jakieś spotkanie na dworze z koleżankami swoimi, był jakiś grill mały, jakiś poczęstunek na świeżym powietrzu itd. ja sobie chodziłem po podwórku i myślałem, co by wypuścić psa (mieszaniec owczarka niemieckiego) i pójść z nim na naszą działkę i tam mu porzucam kij by sobie chłopak pobiegał.
:akapit:I w sumie zrobił się wieczór, był mrok już. Ja ciągle byłem na podwórku a jedna osoba, z towarzystwa siostry się odłączyła i gdzieś zniknęła. W końcu kątem oka zobaczyłem jakiś biały kontur postaci w tym mroku, gdzieś za krzakami postać szła powoli, z pochyloną głową. Widziałem ją z ok 200-300 metrów.
:akapit:Podwórko było kwadratowe, na jednym boku był dom z ogródkiem, a po przeciwnej stronie kurnik i pomieszczenia gospodarcze na całej długości podwórka. żeby dojść w miejsce gdzie jest postać musiałem wejść do kurnika, potem po niewielkiej drabince dla kur przecisnąć się przez "okno" i wyjść na wybieg dla kur. Tak też zrobiłem, zastawiłem drzwi za sobą by kury się nie rozbiegły, przeszedłem na wybieg i przeskoczyłem przez siatkę. Przede mną był kawałek nieogrodzonego na w pół zaoranego pola i za tym zwykła, polna łąka.Potem zaczynało się ogrodzenie dawnego sadu, ale jest tam brama, przez którą przeszedłem i idąc w trawie niemal do połowy ud szedłem w stronę tej białej postaci, zatrzymała się przy przeciwnej stronie sadu, przy starej, pordzewiałej siatce, w miejscu gdzie jest ogrodzenie się przełamuje tworząc kąt rozwarty.
:akapit:Nie bałem się tej postaci, była bardzo ludzka, spokojna, a gdy podszedłem bliżej okazało się, że to dziewczyna jakaś. Ale nie było widać normalnego ciała, była zupełnie białą, z lekką poświatą. Popatrzyłem w miejsce, gdzie ona stoi i pod nią był chyba sześciokątny, betonowy blok, z wyrytymi liniami na powierzchni. Tworzyło to jakiś symbol, jakby miało to być portalem czy coś.
:akapit:Powiedziała bym podszedł bliżej, wszedłem na to betonowe coś, a ona mnie objęła, dalej była tylko biała postacią, jak wycięta w białej kartce figura, żadnych szczegółów. Miała mile brzmiący głos w jej głowie. Mówiła o swojej znajomej, że ona sama przychodząc tutaj w określonym momencie nie może czemuś zapobiec i ten fragment rzeczywistości cały czas się dla niej powtarza, że jej siła jest za mała by to przerwać i potrzebuje pomocy...
:akapit:Poczułem jakąś melancholię od niej, taką ciepłą troskę o kogoś, lekki smutek, ale i sporo nadziei. Nagle znalazłem się znowu na podwórku, był dzień, a znajome siostry siedziały w ogródku pod czerwono białym parasolem i śmiały się rozmawiając. Coś mnie tknęło i wbiegłem do kurnika, zastawiłem za sobą drzwi by kury się nie rozbiegły, wbiegłem na drabinkę i w biegu przeskoczyłem przez okienko prześlizgując się, a dodatkowo zaraz za okienkiem były dwa kawałki siatki i okrągłe przejście w kształcie koła. Przeskoczyłem przez to przejście, wspiąłem się na siatkę, było już ciemno, a ja widziałem znowu biało świecącą postać idącą w pewne miejsce w dawnym sadzie. Na ten widok uwierzyłem zupełnie w poprzednie jej słowa i że teraz jestem częścią tej pętli wydarzeń. przebiegłem przez pole potykając się nieco na karpach po orce i w końcu znowu spotkaliśmy się na tym betonowym bloku, objęliśmy się...
:akapit:Stałem na podwórku, było jasno, dziewczyny rozmawiały i śmiały się pod parasolem. Nie pamiętam już jak, ale udało mi się jedną z nich przekonać, że musi iść ze mną. Przeszliśmy przez kurnik. Zastawiliśmy drzwi za sobą, puściłem ją przodem po drabince, a jakaś ciekawska kura wskoczyła mi na nogę i usiadła. W końcu jakoś ją delikatnie "strzepnąłem" by kogut się nie wkurzył na mnie. Przeszliśmy przez okrągłe przejście w siatce, potem przez kurzy wybieg, do siatki, pobiegliśmy polem widząc znowu białą postać. stanęliśmy na betonowym postumencie z tym symbolem.
:akapit:I teraz za każdym razem i ja i ta pierwsza dziewczyna, którą przekonałem przekonywaliśmy kolejne osoby by szły z nami. I każda osoba, która była już więcej niż raz w tej pętli przychodziła potem sama z siebie jako kolejny biały kontur postaci jaśniejący poświatą. Każda kolejna "zwerbowana" osoba przyprowadzała kolejną. Ale zmiana była taka, że tylko ja i ta pierwsza postać, którą spotkałem za pierwszym razem, wchodziliśmy na ten betonowy monolit i obejmowaliśmy się "resetując" wydarzenia. W końcu nowe białe postacie przychodziły zewsząd. Było już dziesięć takich postaci oraz ja i "pierwowzór".
:akapit:Objęliśmy się kolejny raz stojąc na tym symbolu i powiedziała, że się udało, że w końcu nasza wspólna siła jest w stanie to przełamać i uratować jej znajomą, uchronić przed czymś złym...
:akapit:Stałem na środku podwórka, było jasno i pojawiła się nowa znajoma, z ciemnymi, prostymi i długimi włosami, siedziała tyłem do mnie, a tej białej postaci z pierwszej pętli już nie było...


The end.

_________________
"What Now Draco?.....What We Do?.....Without You?.....Where We Turn?.......To the Stars, Bowen, To The Stars..."

Niuśka Grudzień2002- 8 Stycznia 2009 godzina 10:15...
Żegnaj ukochany Legwanku...


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 24 lis 2016, 03:29 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 wrz 2016, 11:41
Posty: 63
Lokalizacja: Leszno/Warszawa
deviantArt:
Hmm, w sumie wcześniej nie zwróciłem większej uwagi na ten dział. A jednak, przeczytałem Wasze historie i głowa mi się kiwa z niedowierzania :shock: Zwłaszcza w przypadku Bowena - niebywałe, że tak szczegółowo pamiętasz swoje sny, iż z każdego jesteś w stanie ułożyć małe opowiadanie. A i treść budzi zastanowienie - nie są to tylko typowe głupoty, ale wydarzenia przeplatające się z rzeczywistością i sprawiające wrażenie wyładowanych różnymi metaforami. Najbardziej trafił do mnie sen o znajomych, którzy stawali się wisielcami na lampach (opisywałeś go wcześniej). Wydawał się rzeczywistą projekcją podświadomych rozterek w bardzo symboliczny sposób.

Niestety, sam mam w tym temacie boleśnie mało do powiedzenia. Sny, których treść bym pamiętał, zdarzają mi się niezmiernie rzadko. A ich tematyka... Ech, najczęściej męcząca wizja, w której nie wykonałem jakichś obowiązków, spóźniłem się z przygotowaniem czegoś w terminie, zawiodłem czyjeś oczekiwania... To tego typu sny, po których człowiek budzi się i jest uradowany, gdy zdaje sobie sprawę, że rzeczywistość wygląda inaczej. Co prawda pozytywne przykłady też się zdarzają, ale najczęściej są ograniczone do jakiegoś zwyczajnego spotkania z lubianymi znajomymi na biwaku przy ognisku i tym podobnych scenariuszy. No cóż, chyba moja świadomość przesadza z racjonalizmem, skoro przenosi go tak często także na świat snów. :P Jakiekolwiek dziwactwa i nierealistyczne aspekty pojawiają się niezwykle rzadko. Ewentualnie w całej mojej historii pamiętam kilka snów, w których mogłem latać w jakiś absurdalny sposób (chyba po prostu ignorując grawitację czy coś). Jeśli chodzi o własną śmierć w snach... Nie jest to częsty motyw, chociaż zapamiętałem jeden, w którym jakiś samochód dostawczy rozjechał mnie na przejściu dla pieszych w moim rodzinnym mieście. :roll:

Może jednak się wysilę i poszukam czegoś ciekawszego... Aha, gdy byłem dużo młodszy, miałem pewien sen, który często się powtarzał (wyjątkowy przypadek, w innych mi się to nie zdarzało). Byłem w nim uwięziony na jakimś skalnym słupie, a dookoła roztaczała się bezkresna przepaść. Czasem byłem sam, czasem towarzyszył mi członek rodziny lub kolega. Do jednej ze ścian słupa przytwierdzona była długa drewniana belka, na końcu której znajdowało się... Ptasie gniazdo. Nie pamiętam, co w nim było, wiem jedynie, że często okazywało się puste. Im dłużej sen się ciągnął, tym bardziej chciałem uciec z tego odosobnionego szczytu. Efekt był zawsze taki sam - sen kończył się moim upadkiem w przepaść.

Właściwie, przypomina mi się jeszcze jeden sen, który mógłbym uznać za najciekawszy w swoich ubogich doświadczeniach. Nie jestem pewien, czy był to sen świadomy. Zaczął się jak każdy inny "realistyczny" sen - kolejny dzień w gimnazjum (byłem wówczas gimbusem). Z jakiegoś powodu klasa już na wejściu zaczęła mi dogryzać, dawać do zrozumienia, że jestem nikim i nic nie mogę. Jak zawsze, zareagowałem tłumiąc gniew w sobie. Z tą różnicą, że we śnie w przeciwieństwie do rzeczywistości zaczął się on stopniowo przerastać w palącą moc. Tu zaczynają się dziać dość niepokojące rzeczy - jeśli takie treści kogoś nie interesują, zalecam przewinąć dalej. Jeden z moich wrogów powiedział mi coś, co przelało czarę goryczy i sprawiło, że moje opanowanie runęło jak domek z kart. Wyciągnąłem rękę w jego stronę i czystą siłą woli... Podpaliłem go. Słyszałem, jak wrzeszczy, a wszyscy patrzyli w osłupieniu. Pierwsza otrząsnęła się nauczycielka i próbowała mnie chwycić, a wtem kilka osób zerwało się, by jej pomóc. Ja tymczasem zdałem sobie sprawę, że mam nadzwyczajną kontrolę nad otaczającym mnie światem. Użyłem nowo nabytej mocy (telekinezy?), by ich wszystkich zatrzymać. Później słuchali, zawieszeni w powietrzu, jak ogłaszam, że wyzwolę się spod wszelkich szyderstw, ocen, obowiązków i reguł gry panujących w życiu. Poczułem, że mogę sięgnąć po nieograniczoną wolność i pokazać wszystkim, na co mnie stać, gdy uwolnię wszystkie stłamszone złe emocje.
Opuściłem budynek, unosząc się przez rozstępujący się sufit, a potem zawaliłem go gestem dłoni. Zacząłem się bawić pogodą i kształtem ziemi, by chwilę później spalić wszystko dookoła z grymasem opętanego piromana. Przerażeni ludzie krzyczeli i wzywali policję, która po pewnym czasie dotarła na miejsce. Kilku funkcjonariuszy zaczęło strzelać w moim kierunku, ale ze złowrogą satysfakcją zatrzymywałem pociski w powietrzu, obracając je przeciwko nim. Potem uniosłem się wysoko, systematycznie przekształcając w ruinę znaną mi wcześniej codzienność i wznosząc na jej miejscu fantazyjne konstrukcje, twory mojej wyobraźni. W trakcie tego twórczego chaosu ów psychotyczny sen się skończył. Możecie to interpretować, jak chcecie - ponieważ dość dobrze ten sen zapamiętałem, sam wyciągnąłem kilka własnych interpretacji... Które na razie zachowam dla siebie. Ludzka natura zaskakuje nas tym, jak potrafi być mroczna... :twisted:

Smoczych snów, jakkolwiek bym ich pragnął, nie miałem praktycznie nigdy. No, może przez mgłę kojarzy mi się jeden, ale nie jestem nawet w stanie go opisać. Naprawdę Wam zazdroszczę tych doznań :| Czasem przytrafia mi się jeszcze jeden typ snów, osadzony w dość rzeczywistych realiach. Często jestem w nich starszy, niż naprawdę, a scenariusz to coś w stylu inwazji obcej armii czy zombie-apokalipsy. Najczęściej zastaje mnie ta sytuacja w trakcie wykonywania przyziemnych czynności, a cały sen staje się walką o przetrwanie i ocalenie osób, na których mi zależy. Zawsze odkrywam w sobie wtedy umiejętności i pokłady determinacji, których w prawdziwym życiu mi brakuje.

L_D gdzieś wcześniej w tym wątku napisał, że ci, którzy akceptują sen jako część życia, a nie konieczną stratę czasu, są nagradzani ciekawymi snami. Może to tłumaczy moją przypadłość - zwyczajnie wykończony kładę się do łóżka, myślę przez chwilę o codziennych sprawach, a czasem jakichś egzystencjalnych filozofiach i w czasie tego myślenia zasypiam. Potem nagle otwieram oczy (czemu niemal zawsze towarzyszy irytujący dźwięk budzika) i mam wrażenie, że po prostu pominąłem te 5-7 godzin ze swojego życia. Niczym przycisk "skip" w grze komputerowej. Pustka. :(

_________________
Power without vision is tyranny,

Vision without power - dreamful impotence.

Combine them, and the world is yours.


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 25 lis 2016, 23:33 
pisklak
pisklak
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2016, 00:33
Posty: 39
deviantArt:
mi sie kiedyś przyśnił gang-bang z Krugerem z Elizjum

_________________
SZPAM


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 26 lis 2016, 20:00 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów
Masz na myśli to co ja myślę że masz na myśli?
To musiało być magiczne... Ta... xD

Ale, żeby post nie był offtopem…
W sumie miałem wiele Kick-ass snów, ale o lwiej części z nich nie mogę opowiedzieć, bo to nie jest… „Takie” forum, ale…
O ten jest niezły.
W dawnych latach zebrała się cała rodzinka; bliższa i dalsza i postanowiono, że wybierzemy się na biwak. Pod namioty.
Pierwszej nocy miałem sen, byłem ochroniarzem Micka Jaggera. W pewnej chwili wpadliśmy w zasadzkę i, jak to w snach bywa, broń mi się zacięła. Więc odwołałem się do walki wręcz.
Wszystko szło całkiem nieźle, dopóki w pewnym momencie sen się nieco rozmył…
…I, będąc na wpół-przytomnym i na wpół ciągle w objęciach Morfeusza sypnąłem bratu stryjecznemu z główki…
Stracił oba górne siekacze, co mu dopiero wyrosły w miejsce mleczaków…

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 27 lis 2016, 16:30 
smok
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 22 sty 2011, 10:05
Posty: 219
Lokalizacja: Legionowo
Ale odkupiłeś mu potem te zęby, co? :D

_________________
autor, współautor i podautor powyższego dzieła to:
-- Marcesco Ariane Tribboboscomamonelli. ^_^
alias: eNeMON WłuPiNS :P


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 27 lis 2016, 17:13 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 wrz 2016, 11:41
Posty: 63
Lokalizacja: Leszno/Warszawa
deviantArt:

_________________
Power without vision is tyranny,

Vision without power - dreamful impotence.

Combine them, and the world is yours.


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 28 lis 2016, 12:29 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 28 lis 2016, 19:31 
młody smok
młody smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 08 wrz 2016, 11:41
Posty: 63
Lokalizacja: Leszno/Warszawa
deviantArt:
Ech, wychodzi na to, że chyba każdy oprócz mnie ma ciekawe sny. :?

Historia przednia, ubawić się można z takim wymieszaniem powagi, horroru i aspektów czysto kreskówkowych :) A ja najwyraźniej sam jestem sobie winien, bo w całej tej relacji mój umysł za najbardziej niewiarygodną rzecz przyjął... Driftujący KTO Rosomak.

_________________
Power without vision is tyranny,

Vision without power - dreamful impotence.

Combine them, and the world is yours.


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 29 lis 2016, 14:23 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów
Ta... Takie sny są najlepsze.
Moje własne kino akcji... :>

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 19 sty 2017, 10:35 
jajko
Offline

Dołączył(a): 19 sty 2017, 09:43
Posty: 0
Świetna historia, super się czytało :) Fajnie byłby poczytać więcej takich :P


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 31 mar 2017, 08:39 
Niespotykanie spokojny człowiek
smok
Avatar użytkownika
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2006, 12:38
Posty: 651
Lokalizacja: Lubartów
Dziś zapamiętałem trzy sny, choć nie będą długie, to będą… Disturbing…
:akapit: Pierwszy – Byłem w doku morskim, gdzie zacumowany był okręt wojenny. Ale nie morski, tylko taki gwiezdny, o jaskrawo czerwonych kolorach na pancerzu. Nie Smoczy Pazur, tylko jakaś kanonierka. Z morza powoli, wyłaniał się jakiś potwór, ale jaki to już nie wiem, bo cały czas próbowałem wbić się na pokład okrętu, co by mu (potworowi) z dział przywalić.
…Co nie było łatwe, biorąc pod uwagę fakt, że nigdzie nie było widać wejścia…
Niewykonalne rzekłbym wręcz.
:akapit: Drugi – Byłem w kościele, gdzie za amboną stał Bartoszewski, i wyczytywał listę ofiar holokaustu. „Wierni” zaś się z niego nabijali. „Komory gazowe mają okna, więc nie mogą być komorami gazowymi, bo gaz by przez nie uciekał”, „w Auschwitz mieli boisko do gry w piłkę nożną” i inne takie hasła. Najgorsza była młodzież, wybuchając gromkim śmiechem, ubliżając Bartoszewskiemu, wyzywając go od starych spróchniałych grzybów i takich tam, oraz co chwilę pokazując mu zig-heil.
Ja stałem z boku obserwując tę gawiedź i zgrzytając zębami co chwilę rzucałem „Faszyści… Faszyści…”
:akapit: Trzeci to setting do horroru, zapewne. Siedzę wewnątrz przeszklonego biurowca, przede mną kobieta, szefowa działu zapewne stawia stare, brudne tekturowe pudło na biurku; otwiera je i uradowana wyciąga zeń stare albumy z płytami winylowymi. W pewnym momencie wyciąga kolorowe czasopismo i nagle jej uśmiech zmienia się w grymas niezadowolenia. Zaczyna przeglądać czasopismo, przerzucając kartki z niesmakiem. Z miejsca w którym siedzę widzę, że kartki wypełniają zdjęcia ludzi różnych ras: biali, murzyni, chińczycy… Wszyscy z uśmiechem zdają się reklamować sprzęt fitness – rowery stacjonarne, hantle, atlasy, bieżnie…
Kobieta przerzuca kartki z coraz większą złością; w końcu bierze czerwoną szminkę i zaczyna po nich mazać. Nie oszczędza ani jednej strony. Na koniec zamyka pismo i zamazuje tytuł dopisując „My wymyślimy lepszy slogan”. Po czym odrzuca czasopismo na biurko i wraca do przeglądania zawartości pudła. Ale ja już się tym nie interesuje, bo teraz patrzę tylko na to czasopismo. Z pomiędzy kartek zaczyna wyciekać szminka; spływa na biurko niczym gęsta krew. Spoglądam na nią; widzę tylko jej wypięte cztery litery, upchane w trochę za ciasną spódnicę a’la corpo (taką jaką stereotypowa kobieta sukcesu mogłaby nosić) i z paskudnym uśmieszkiem szepczę „Doigrała się, suka”
Wtedy do pomieszczenia wchodzi jej facet. Taka chodząca antyteza męskości w każdym aspekcie. Taki co to nigdy jedzenia sobie nie folgował; choć nie jest otyły, to jest taki… Pulchniutki. Z głupawym uśmieszkiem i lekko zmrużonymi oczętami zdradzającymi jeno szczątkowy intelekt. Ubrany w piżamę w kowboje. Siada na krześle pomiędzy mną a czasopismem leżącym na biurku i zaczyna szczebiotać do kobiety. Skarbeńku to, Najdroższa tamto…
Ta w końcu przerywa przeszukiwanie pudła i podeszła do niego. Wsadziwszy mu palec pod brodę zaczęła prowadzić go do pomieszczenia obok, ja natomiast widzę, że czasopismo znikło. Zostały tylko czerwone ślady, gdzie czerwona szminka spłynęła na blat biurka. Tak przenoszę wzrok w ślad za nimi, wiedząc już ponad wszelką wątpliwość, że lada moment oboje zostaną surowo ukarani…
Ale czy i w jaki sposób zostali ukarani, to już nie wiem, bo się obudziłem…

_________________
Don’t kill the edge and become like the rest
Don’t lose the faith that made you who you are
Don’t kill the edge that manifests inside
This world is mine it’s where my thoughts collide...


Góra
 Zobacz profil     
    
PostNapisane: 06 lis 2020, 21:38 
jajko
Offline

Dołączył(a): 06 lis 2020, 21:32
Posty: 3
Mi bardzo często śni się, że latam, a w zasadzie lewituję. I praktycznie zawsze wówczas nachodzi mnie taka myśl "O, tyle razy mi się śniło, że latam, a tym razem naprawdę latam!".

_________________
Moja twórczość: viewtopic.php?f=7&t=803&p=28019#p28019


Góra
 Zobacz profil     
    
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 76 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron



Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Styl DraconisSub powstał na bazie stylu subsilver2.
Wszelkie modyfikacje oraz dodakowe grafiki zostały wykonane przez Naseilen.
Oryginalny rysunek z nagłówka forum można zobaczyć tutaj.
mChat © RMcGirr83.org
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
[ Time : 0,042s | 18 Queries | GZIP : Off ]